Podgląd wątku (od najnowszej odpowiedzi)
Napisane przez hogan - 24-08-2017, 19:00
E, nie przesadzaj, bo ponad 60 to i u siebie widziałam, no nie 80 ale coś ponad 60 było 
Ale bałam się jak cholera, że się rozsypie ale lubię też taką adrenalinę.

Ale bałam się jak cholera, że się rozsypie ale lubię też taką adrenalinę.
Napisane przez ro_bot - 24-08-2017, 14:29
Przy prędkosci 80/h puścił bym kierak i dłońmi zasłonił oczy.
Napisane przez hogan - 24-08-2017, 14:17
Masz rację Robociku ale jak z góry się rozpędzi i pojedzie, to i z 80 pociągnie 
Tylko to, nie jest możliwe na długi dystans.

Tylko to, nie jest możliwe na długi dystans.
Napisane przez ro_bot - 24-08-2017, 14:12
Może te zakonnice jechały na rowerach poziomych i te europejskie drogi są mniej dziurawe od naszych?
Zapewniam,że przy prędkości 50 km/h wystarczy kamyk pod kołem i zeskrobią nas ze szosy szpachelką.
Zapewniam,że przy prędkości 50 km/h wystarczy kamyk pod kołem i zeskrobią nas ze szosy szpachelką.
Napisane przez Wąsatka - 24-08-2017, 11:41
Ja też nie posądzałabym siebie o siłę do dźwigania 20 kg pomidorów.
Napisane przez hogan - 24-08-2017, 9:59
Poprawiłam Twój post, bo podałaś same linki bez treści a co tej zakonnicy, to moim zdaniem, takich nieodkrytych
talentów, jest bardzo dużo, nawet siebie mogę doliczyć, bo mało kto, wierzy mi w pokonywanie dystansu 400 km
na rowerze w jeden dzień a dla mnie, to całkiem normalne.
talentów, jest bardzo dużo, nawet siebie mogę doliczyć, bo mało kto, wierzy mi w pokonywanie dystansu 400 km
na rowerze w jeden dzień a dla mnie, to całkiem normalne.
Napisane przez Wąsatka - 24-08-2017, 9:45
Szybka zakonnica śmigająca do św. Jakuba, ale prędkości nie przekroczyła. :ubawa:
67 kilometrów na godzinę miała na liczniku siostra Leopolda, a pędząca za nią siostra Cyryla myślała, że jeśli stanie się coś złego, to "nie będzie co zbierać". Dwie polskie zakonnice, pokonując Hiszpanię na rowerach, podbiły internet i najprawdopodobniej pobiły zakonny rekord prędkości. Siostra Leopolda zdradziła nam, że z fizyki miała trójkę, ale doskonale wie, jak przyjąć na rowerze aerodynamiczną pozycję.
Źródło: https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60...66711.html
Siostra Leopolda w najśmielszych snach nie wyśniłaby sobie takiej sławy. I to światowej - dosłownie. Od Meksyku po Rosję. Huczało o niej najpierw w hiszpańskich mediach, a zaraz potem w całym internecie, gdzie została „latającą zakonnicą”.
Ale nie była sama. - Jechałyśmy we dwie - z siostra Cyrylą - wspomina s. Leopolda. - Ale ona musiała ze względów zdrowotnych zwolnić. A ja, jak już wjechałam mozolnie na górę i poczułam wiatr na twarzy, zobaczyłam tę przestrzeń - gnałam ze wszystkich sił. Co za uczucie!
I gnała tak skutecznie, że przejeżdżający autem obok nich właściciel jednego ze schronisk na trasie do Santiago nagrał filmik. I wrzucił do sieci. Bardziej zdumiony brawurą pędzącej bez kasku kobiety, niż jej stanem duchownym. Ot, taka osobliwość. Nie trzeba było długo czekać, jak filmik stał się hitem. A skulona w pół kobieta w habicie i welonie na włosach, mknąca na białym rowerze, na którym z tyłu trzepocze biało-czerwona flaga, bił rekordy wyświetleń, polubień i udostępnień.
A jakim rowerem jeździ ? - Najzwyklejszym na świecie - odpowiada. - Nawet tysiąca nie kosztował.
Ile razy się psuł? - Psuł? Pan Bóg jest cudowny! Nie miałyśmy ani jednej awarii przez cztery lata! - zachwyca się s. Leonarda.
Cały artykuł, tutaj: http://plus.gloswielkopolski.pl/wiadomos...,12413262/
67 kilometrów na godzinę miała na liczniku siostra Leopolda, a pędząca za nią siostra Cyryla myślała, że jeśli stanie się coś złego, to "nie będzie co zbierać". Dwie polskie zakonnice, pokonując Hiszpanię na rowerach, podbiły internet i najprawdopodobniej pobiły zakonny rekord prędkości. Siostra Leopolda zdradziła nam, że z fizyki miała trójkę, ale doskonale wie, jak przyjąć na rowerze aerodynamiczną pozycję.
Źródło: https://fakty.tvn24.pl/ogladaj-online,60...66711.html
Siostra Leopolda w najśmielszych snach nie wyśniłaby sobie takiej sławy. I to światowej - dosłownie. Od Meksyku po Rosję. Huczało o niej najpierw w hiszpańskich mediach, a zaraz potem w całym internecie, gdzie została „latającą zakonnicą”.
Ale nie była sama. - Jechałyśmy we dwie - z siostra Cyrylą - wspomina s. Leopolda. - Ale ona musiała ze względów zdrowotnych zwolnić. A ja, jak już wjechałam mozolnie na górę i poczułam wiatr na twarzy, zobaczyłam tę przestrzeń - gnałam ze wszystkich sił. Co za uczucie!
I gnała tak skutecznie, że przejeżdżający autem obok nich właściciel jednego ze schronisk na trasie do Santiago nagrał filmik. I wrzucił do sieci. Bardziej zdumiony brawurą pędzącej bez kasku kobiety, niż jej stanem duchownym. Ot, taka osobliwość. Nie trzeba było długo czekać, jak filmik stał się hitem. A skulona w pół kobieta w habicie i welonie na włosach, mknąca na białym rowerze, na którym z tyłu trzepocze biało-czerwona flaga, bił rekordy wyświetleń, polubień i udostępnień.
A jakim rowerem jeździ ? - Najzwyklejszym na świecie - odpowiada. - Nawet tysiąca nie kosztował.
Ile razy się psuł? - Psuł? Pan Bóg jest cudowny! Nie miałyśmy ani jednej awarii przez cztery lata! - zachwyca się s. Leonarda.
Cały artykuł, tutaj: http://plus.gloswielkopolski.pl/wiadomos...,12413262/
