25-08-2022, 12:25
Wczoraj, do zdarzenia doszło na osiedlu Witomino przy ul. Pańskiej.
Mężczyzna był w domu u kobiety, która była posiadaczką dwóch Pit Bulli. Ów mężczyzna pomagał wychodzić z tymi psami
na spacery lecz z niewiadomej przyczyny(na razie to ustalają) jeden z psów zaatakował mężczyznę.
Zagryzł go na śmierć. Policja została wezwana przez właścicielkę, tak jak i pogotowie.
Nie mogli wejść do domu, to policjanci weszli przez balkon i zobaczyli na podłodze leżącego mężczyznę w kałuży krwi.
Przy mężczyźnie był też Pit Bull, który gdy zobaczył funkcjonariuszy zaczął warczeć a następnie ruszył w ich stronę(w stronę
funkcjonariuszy). Jeden z policjantów, w obawie o bezpieczeństwo swoje i partnera, psa zastrzelił.
Na razie nie wiedzą jaka była przyczyna, że pies zaatakował ale mnie osobiście nie dziwi, że pies zaczął iść w stronę
policjantów, bo w końcu weszli przez balkon, to mógł uznać ich za intruzów a więc w sumie, wobec funkcjonariuszy
zachował się słusznie, bo bronił swego terytorium ale też to, że ws umie warczeniem ich ostrzegał a nie atakował.
Dlatego zastanawiam się nad ta całą sytuacją, czy oby zagryziony mężczyzna, przypadkiem nie bił czy katował psa.
Mężczyzna był w domu u kobiety, która była posiadaczką dwóch Pit Bulli. Ów mężczyzna pomagał wychodzić z tymi psami
na spacery lecz z niewiadomej przyczyny(na razie to ustalają) jeden z psów zaatakował mężczyznę.
Zagryzł go na śmierć. Policja została wezwana przez właścicielkę, tak jak i pogotowie.
Nie mogli wejść do domu, to policjanci weszli przez balkon i zobaczyli na podłodze leżącego mężczyznę w kałuży krwi.
Przy mężczyźnie był też Pit Bull, który gdy zobaczył funkcjonariuszy zaczął warczeć a następnie ruszył w ich stronę(w stronę
funkcjonariuszy). Jeden z policjantów, w obawie o bezpieczeństwo swoje i partnera, psa zastrzelił.
Na razie nie wiedzą jaka była przyczyna, że pies zaatakował ale mnie osobiście nie dziwi, że pies zaczął iść w stronę
policjantów, bo w końcu weszli przez balkon, to mógł uznać ich za intruzów a więc w sumie, wobec funkcjonariuszy
zachował się słusznie, bo bronił swego terytorium ale też to, że ws umie warczeniem ich ostrzegał a nie atakował.
Dlatego zastanawiam się nad ta całą sytuacją, czy oby zagryziony mężczyzna, przypadkiem nie bił czy katował psa.







Też lubię duże rasy psów ale niekoniecznie z ras agresywnych. Wolę duże, bo nie rozdepczę