Ocena wątku:
  • 7 głosów - średnia: 3.43
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Dziwne zwyczaje językowe
#1

Dokładniej -ubawa2ziwne zwyczaje językowe Polaków i fatalna umiejętność posługiwania się językiem ojczystym.

-Jesteśmy chyba jedynym narodem na świecie,który ma tak olbrzymią ilość zapożyczonych słów z innych języków.Zapożyczamy nawet jeżeli nie jest to potrzebne-czyli gdy mamy polskie i krótkie określenie.
-Dawniej Miodka słuchałem i Blarczyka.Teraz nie ponieważ nie ujmując im wiedzy to zauważyłem,że po latach zmieniają poglądy..no ale nie o tym.Nie będę tu obgadywał mądrych ludzi.
-Gdy w telewizji słucham wypowiedzi stylistów,prezenterów,dziennikarzy... to przeraża mnie ich mowa "niby polska".Ja noszę koszulki a oni jakieś "tiszerty"(makabra po co to zapożyczenie jeżeli mamy krótkie i wygodne swoje).Lub prowadząca "Dzień dobry TVN"" ma na nogach półtrampki a twierdzi,że to trampki.
-Coraz więcej osób przy wymowie np.słowa "sukienka" mówi (ale to tylko jakoś fonetycznie można zapisać) - to takie coś-niby "ę" lub tylnojęzykowe "n".
Wymawiają "sukięka".
-Wielkie czy duże litery? Mnie uczono,że wielkie.Pana M. w/wspomnianego też.Ale zmienił zdanie i woli "duże".
-Na jednym z for poznałem językoznawcę i zrozumiałem,że nasz język jest baaardzo trudny i nikt z nas na sto% nie użyje go zawsze poprawnie.Lecz słuchając jak już wspominałem tych z telewizji to ręce opadają.
-Ludzie nie wiedzą co to kalosze i czym różnią się od gumowców czy gumaków jak niektórzy mówią.
-Ja sam popełniam sporo błędów zwłaszcza stylistycznych a niektóre robię umyślnie.W szkole miałem nauczyciela od j.polskiego mówiącego idealnie.Gdy mówił było słychać że to jest "h" a nie "ch".

=: Zastanawia mnie sens zapożyczeń.Jakie macie zdanie na ten temat ?
     Oraz posłuchajcie dokładnie jak mówią w telewizjach śniadaniowych prowadzący i fachowcy od mody.
==:Jak podobny temat gdzieś jest to można to wywalić oraz jak za dużo błędów zrobiłem..to to może jakiś moderator poprawi ;-)

Daj, ać ja pobruczę, a ty poczywaj.
Odpowiedz
#2

Zgadzam się z Tobą we wszystkim, z tym także że ja mnóstwo błędów robię gramatycznych. Już chyba tak mi
zostanie, bo skaleczyłam język polski przez to jak mieszkałam w Niemczech. Cały czas brechałam tylko po niemiecku.
Wszyscy w rodzinie i znajomi mi do tej pory mówią, że gadam jak szwabka. A ta gramatyka to właśnie przez to, że
w języku niemieckim odwrotnie wymawia się i pisze wyrazy w zdaniach i ciężko jest mi z tego się przestawić.
Staram się ale wiem, że nadal mam ten problem. Często nawet a raczej zawsze, zastanawiam się nad całym zdaniem,
zanim je wypowiem i na pierwszy rzut oka, wydaje mi się, że dobrze w głowie poukładałam ale jak już wypowiem
czy napiszę, to dopiero potem zauważam, że to niepoprawnie. Czasem też z lenistwa, bo nie chce mi się myśleć.
A wszelkie nowoczesne niby zapożyczenia, wkurzają mnie jak diabli, nawet idąc do kibla miejskiego/ publicznego, to
już mało gdzie jest napisane kobieta/ mężczyzna czy otwarte/ zamknięte, tylko wszystko po angielsku.

Tak samo jak przyjęto jako poprawną wymowę wyrazu "radio". Uczono mnie, że "radio" nie odmienia się przez przypadki.
Wiem, że obecnie uznane są dwie formy za prawidłowe, czyli "radio" i "radiu" ale mnie szlag trafia gdy ktoś na przykład
uważa się za dobrego polonistę a mówi/ pisze "w radiu".
TV staram się nie słuchać, bo można całkiem język ojczysty zatracić ubawa2
Kalosze, gumowce i jeszcze są śniegowce, ostatnio o to kłóciłam się z koleżanką. Ona uważa, że wszystkie są z gumy.
Tłumaczyłam jej, że śniegowce, jak sama nazwa wskazuje, są do chodzenia po śniegu ale są to buty przystosowane
na przykład gdy jest odwilż a więc muszą w dolnej przynajmniej części być wodoodporne. Mogą a nawet powinny
być ocieplone. Kalosze są na deszcz, czyli całe z gumy i nie muszą być ocieplane. No i gumowce także są z gumy i tu
wyraźnie nazwa na to wskazuje. Gumowce to także buty filcowane, takie jak często noszą na wsi.
Na Mazurach mówią też na gumowce, gumowiaki.
A ile dań mamy z nazwami nic nie przypominającymi język polski!
Weźmy choćby taki kebab/ gyros/ doner. Po polsku powinno to być mięso pieczone. Nawet grill tu nie pasuje ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

Mniejsza z tym, że "dziennikarze" kiepsko mówią po polsku, zwłaszcza w programach "na żywo" (stres, brak możliwości doklejek, montażu, powtórzenia wypowiedzi itp.), ale mnie bardziej przeraża, że błędy robią "dziennikarze", którzy piszą artykuły. Przecież zawsze można przeczytać swój tekst kilka razy i znaleźć jakiś błąd, złą składnię, literówkę. Kiedyś każda szanująca się redakcja miała dział korekty, ale chyba wszystkich korektorów pozwalniano. Czasami wydaje mi się, że tzw. dziennikarze, zwłaszcza na portalach internetowych, w ogóle nie czytają tego, co napiszą, tylko publikują jak leci. I mówię tu o renomowanych i dużych portalach, typu Onet, Interia czy WP. Czasami zdarzają się tam błędy na poziomie podstawówki!
Zagrożeniem jest to, że ludzie słowo pisane traktują bardziej poważnie, że budzi ono większe zaufanie i czytając takich niedouczonych pismaków pomyślą, że tak się powinno pisać i mówić, więc będą powielać te błędy, przenosząc złe nawyki językowe dalej, jak jakiś wirus.

Kiedyś zawód dziennikarza, pisarza, eseisty... każdego pracującego z językiem cieszył się estymą i zaufaniem społecznym. Czytanie Kapuścińskiego, Lema, Passenta, Wiecha, pisarzy, poetów gwarantowało nam obcowanie z poprawną polszczyzną. Teraz każdy może być dziennikarzem, każdy może napisać książkę, co zwyczajnie skurwiło te zawody, odarło z całego szacunku.


Cytat:Wiem, że obecnie uznane są dwie formy za prawidłowe, czyli "radio" i "radiu" ale mnie szlag trafia gdy ktoś na przykład

uważa się za dobrego polonistę a mówi/ pisze "w radiu".


Mnie też uczono, że te wyrazy są nieodmienne, ale to było dawno, a zasady się zmieniają. Sama piszesz, że wiesz, że obie formy są poprawne, więc jak najbardziej można odmienić słowo "radio" i być elokwentnym erudytą. Nie jest zabroniony brak odmiany, wciąż można mówić/pisać tak i tak, ale nie wmawiaj nikomu, że to błąd. Rozumiem sentyment do starej formy, ja też mu ulegam, ale język jest żywy, rozwija się i ewoluuje. Gdyby stał w miejscu i nie rozwijał się, stałby się martwy jak łacina.


Cytat:Lecz słuchając jak już wspominałem tych z telewizji to ręce opadają.



Dziennikarstwo radiowe i telewizyjne jest nie do uratowania. Już za późno. Zbyt wiele olewactwa słuchacza i widza, dyletanctwa, niewyraźnego bełkotu i ledwie podstawowej znajomości ojczystego języka.
Odpowiedz
#4

Polliter, zaprzeczasz sam sobie?
Wpierw piszesz, że kiedyś czytanie obcowało z poprawną polszczyzną a za chwilę nakłaniasz mnie do tego abym
nie zwracała uwagi na to jak ktoś wymawia wyraz "radio". ubawa2
Będę na to zwracała uwagę, bo tak jestem nauczona, do takiej a nie innej formy i nie podobają mi się jakiekolwiek
zmiany w języku ojczystym, bo to wtedy nie jest już język ojczysty.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#5

Za dużo tych zapożyczeń językowych. Jednak jest tak dużo nowych że ta maszyna się nie zatrzyma. Często używane w mediach stają się powszechnie używanymi słowami.
Odnośnie artykułów w portalach to jak słusznie zauważył Polliter autorzy wydaje się że nie czytają tego co napisali przed publikacją. Jest mnóstwo błędów. Większość z nich wygląda jakby były pisane w pośpiechu.
A propos Miodka i Bralczyka to zauważyłem że zwroty, słowa itd. jeśli są powszechnie używane uznają za prawidłowe mimo że wcześniej takimi nie były.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#6

Cytat:Wpierw piszesz, że kiedyś czytanie obcowało z poprawną polszczyzną a za chwilę nakłaniasz mnie do tego abym

nie zwracała uwagi na to jak ktoś wymawia wyraz "radio".


Bo wtedy to był błąd, a teraz nie jest błędem. Odmiana słów "radio", "studio" itp. jest już "poprawną polszczyzną". Jak pisałem wcześniej, język i jego zasady się zmieniają, bo to żywy twór i trzeba to zaakceptować.
Mnie może się to nie podobać, ale muszę zaakceptować, że to poprawna polszczyzna. Kiedyś pisało się "Żywią y bronią" (dewiza kosynierów kościuszkowskich), a teraz napisałabyś "żywią i bronią", w osiemnastym wieku to drugie uznaliby za błąd, a teraz to jak najbardziej poprawna polszczyzna. Odmiana słowa "radio" to poprawna polszczyzna, ale jeszcze 30 lat temu to był błąd.
Język (każdy, nie tylko polski, bo również taki angielski czy niemiecki) się zmienia, żyje, rozwija się i dobrze, bo inaczej skończyłby jako język martwy jak łacina.
Odpowiedz
#7

A w jakim sensie zmiany językowe powodują, że język jest żywy?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#8

(23-01-2021, 12:46 )hogan napisał(a):  A w jakim sensie zmiany językowe powodują, że język jest żywy?

Rozwija się, powstają nowe słowa, a inne popadają w zapomnienie, zmienia się gramatyka, akcenty... po prostu żyje.

Gdybyś cofnęła się w czasie o jakieś 100 czy 200 lat to zobaczyłabyś, że język był zupełnie inny. Czytając książki sprzed 100 lat i współczesne łatwo zauważyć różnicę. Sienkiewicz, Konopnicka, Prus pisali inaczej niż Tokarczuk, Mróz czy Kapuściński, chociaż wszyscy używają tego samego języka. Mickiewicz pisał inaczej niż Szymborska, a to wciąż język polski. To dowód na to, że język jest żywy i się rozwija. Coś, co jest martwe nie zmienia się i nie rozwija.

Łaciny już nikt nie używa (co najwyżej lekarze i księża), zasady są wciąż takie same, bo język jest martwy. Gdyby używano jej cały czas to wciąż by się zmieniała, bo musiałyby dojść nowe zasady, składnia, zapożyczenia, odmiana itp. i byłaby językiem żywym.

"Azaliż kutasy obijające się o kontusz dźwięku ciekawego nie wydają?" - wymyśliłem to na poczekaniu, by pokazać Ci kilka zmian językowych. Mamy tu słowo, którego już się nie używa, bo ma współczesny zamiennik (azaliż), wyraz, który stał się wulgaryzmem (kutasy), nazwę ubrania, którego już nie używamy (kontusz) i inną składnię, której nie używamy w mowie potocznej, chyba że jako inwersję w poezji (dźwięku ciekawego nie wydają).
Teraz powiedzielibyśmy: "Czy pompony, które obijają się o płaszcz (ubiór) nie wydają ciekawego dźwięku?". Zmieniła się składnia, powstały nowe wyrazy itp. Gdybyś kiedyś tak powiedziała to uznanoby to za błąd, powiedzianoby, że kaleczysz język, ale wszystko się zmieniło, język się rozwinął, ewoluował, co jest dowodem na to, że żyje.
Nadal możesz nie odmieniać słowa "radio", zresztą ja też nie lubię tego odmieniać, ale nie jest już błędem, gdy ktoś to słowo odmienia i nie można mu powiedzieć, że nie używa poprawnej polszczyzny, bo mówi/pisze poprawnie po polsku, więc wytykanie tego jest ignorancją. Jakbyś w szkole napisała "słyszałam w radiu" to nikt by Ci na czerwono tego nie podkreślił. ubawa
Odpowiedz
#9

Wiem, że kiedyś mówiło się czy pisało inaczej, wiem że teraz też to się zmienia ale uważam, że niepotrzebnie.
Moim zdaniem raz coś stworzone, powinno zostać a co najgorsze, zmienia się na gorsze a nie na lepsze, zwłaszcza
z tego powodu, że zmiany najwięcej tyczą się tych zapożyczeń.

Co do wyrazu "radio", żartowałam. ubawa2
Nikomu nie zwracam uwagi a jak mam problem z odczytaniem, to zwyczajnie się pytam. ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#10

Cytat:Moim zdaniem raz coś stworzone, powinno zostać a co najgorsze, zmienia się na gorsze a nie na lepsze, zwłaszcza

z tego powodu, że zmiany najwięcej tyczą się tych zapożyczeń.


Ale to wszystko nigdzie nie uciekło. To archaizmy, ale nadal wolno ich używać, to nie jest błąd. W języku nic nie ginie, wszystkie te słowa wciąż istnieją, tylko nie są już powszechnie używane, co najwyżej zmienia się ich znaczenie (jak te "kutasy" na przykład).

Zawsze dużo pożyczaliśmy (zresztą inne języki również), zależnie od mody na jakiś język. Zapożyczeń z łaciny jest ogrom i to we wszystkich językach, modny był język włoski i w naszym języku mamy od cholery makaronizmów, sporo germanizmów, rusycyzmów (u nas jest tego więcej, ale związane jest to z zaborami). Teraz angielski jest modny to i anglicyzmów jest pełno i wiele rzeczywiście jest durnych i zupełnie niepotrzebnych, ale sporo jest potrzebnych, gdy nie mamy polskich zamienników (przykładowo większość terminów komputerowo-informatycznych, nie mamy polskich zamienników i musimy wspierać się zapożyczeniami), ale zgadzam się, że jest tego zdecydowanie za dużo. Mam nadzieję, że ta moda minie i wtedy zostaną zapożyczenia najbardziej potrzebne, a reszta zostanie zapomniana.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości