30-06-2020, 21:19
Zmotywowałam się sama do tego wątku i już kiedyś chciałam o tym napisać ale zapomniałam chyba. 
Pisałam z Jimmym o pracy i przypomniało mi się stare powiedzenie.
"Pracuj, pracuj a garb sam Ci wyrośnie".
Nie byłoby w tym może nic dziwnego ale zastanowiła mnie jedna rzecz.
Czy nie macie wrażenia, że teraz prawie nie ma ludzi garbatych?
Dawniej, no jeszcze jak pamiętam, w latach około może 80- tych, prawie każdy w starszym wieku był garbaty.
A teraz, od wielu lat, nie pamiętam abym widziała kogoś garbatego.
Tak się nad tym zastanawiam, czy może ludzkość mutuje? Może teraz stajemy się bardziej prości i wyciągnięci do góry, bo
młodzież też teraz w większości jest wysoka w porównaniu jeszcze z czasem gdy ja byłam dzieckiem.
Może to były "resztki" jakiegoś genu, który obecnie całkowicie zanikł a objawiał się właśnie u jeszcze ludzi z wieku
mojej babci na przykład.
Co o tym sądzicie?

Pisałam z Jimmym o pracy i przypomniało mi się stare powiedzenie.
"Pracuj, pracuj a garb sam Ci wyrośnie".
Nie byłoby w tym może nic dziwnego ale zastanowiła mnie jedna rzecz.
Czy nie macie wrażenia, że teraz prawie nie ma ludzi garbatych?
Dawniej, no jeszcze jak pamiętam, w latach około może 80- tych, prawie każdy w starszym wieku był garbaty.
A teraz, od wielu lat, nie pamiętam abym widziała kogoś garbatego.
Tak się nad tym zastanawiam, czy może ludzkość mutuje? Może teraz stajemy się bardziej prości i wyciągnięci do góry, bo
młodzież też teraz w większości jest wysoka w porównaniu jeszcze z czasem gdy ja byłam dzieckiem.
Może to były "resztki" jakiegoś genu, który obecnie całkowicie zanikł a objawiał się właśnie u jeszcze ludzi z wieku
mojej babci na przykład.
Co o tym sądzicie?







