Ocena wątku:
  • 14 głosów - średnia: 2.93
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Miłość a poządanie
#1

Czy mozna to oddzielić ?

Tak mnie natchneło po rozmowie z kolega jakims artykułem i rozmowie z corką ..

Zawsze mnie bawi to stwierdzenie :jestem zakochany/-a ..zakochana  po uszy ,czy to: to była miłośc od pierwszego wejrzenia i oki ..

A przecież wszystko tak naprawde zacyzna sie od pożądania ..To nie jest miłośc 
To pragnienie -posiadania danej osoby fizycznie ,i to dziala w jedna ,jak i drugą osobę ..

Zapach,smak ,to nie ma nic wspolnego z miloscią ..

Ale tak zostalismy wychowani ,sama sie na tym łapie ,kiedy mówię córcę ,ze najpierw się zakochaj ,poznaj Go ,sama będąc tak wychowaną ..
A przecież w kazdym z nas jest ta burza hormonów ,ta ciekawośc drugiej osoby i nie wazne w jakim sie jest wieku ..


Czy my wychowując dzieciaki ze stwierdzeniem : najpierw się zakochaj ,nie tworzymy jakiejś granicy tego co naprawde powinno byc wazne ..
Czy przez to tracimy szacunek do samych siebie ?

A miłośc ,o niej się mówi ,powinno mówic po jakims czasie bycia ze sobą ..?

Więc czy sam sex dla samego sexu jest zły ?
Czy dalej trzymamy się ideologii wmawanych nam z pokolenia na pokolenie ?
Odpowiedz
#2

Trudny temat od zarania dziejów, konfrontacyjny ale też warty uwagi. ubawa2


Moje zdanie, może moralne a może i nie, bo w zasadzie, kto tę moralność ustala, kościół?
Ci to niech wpierw sami naprawią swoją moralność a potem niech wezmą się za innych ludzi a że to
nigdy nie nastąpi, więc ode mnie wara co robię.

To tak na wstępie a teraz napiszę jak było u mnie i jak ja to widzę.

Po pierwsze- seks zawsze może poczekać, tak uważam i tak też sama zrobiłam.
Seks to hormony nad którymi potrafimy zapanować. Dziś młodzież daje upust hormonom, idąc
do łóżka nie patrząc z kim, ważne aby tylko "sobie ulżyć".
Z tego jak wiemy, skutki mogą być opłakane albo też, uda się i skończy tylko na seksie.

Dlatego ja, stanowczo odradzam seksu zanim nie zdecydujemy się na wspólne życie z tą drugą osobą.
Uważam też, że do 18- go roku życia, bez względu na to co o tym sądzi nasze dziecko, to nadal jest dziecko.
I powinno chować się przy rodzicach. Jeśli jednak zdecyduje się powiedzmy na oddzielne życie już w wieku
16 lat, to niech idzie ale niech nie oczekuje, że od tej pory rodzice będą harowali na dwa domy.
Jak wpadną, to niech sami sobie radzą i niech później choćby po latach, plują sobie w brodę, że zmarnowali sobie życie, bo
na początku będą czuli się jak w bajce ale przyjdzie dzień, gdzie nadejdzie poród, pieluchy, choroby dziecka, opieka a przy tym
jeszcze czas na pracę i utrzymanie domu.
Być może sobie poradzą i czego życzę z całego serca takim młodym parom ale niech się nie żalą, jak coś pójdzie nie tak.
Mogą też się później rozstać, nic mi do tego i w takiej sytuacji, przyjmę znów moje dziecko pod swój dach ale nie oznacza
to, że nie poniesie przez to konsekwencji. Od tej pory nie byłoby już schadzek i wpadek i takie dziecko, musiałoby
w pełni dostosować się do moich warunków a więc na wspólne utrzymywanie domu.
Ślub dla mnie nie jest istotny, mogą żyć bez ślubu ale muszą widzieć i chcieć stanowić jedność i parę.

Dodam, że w moim przypadku nic nie było mi wmawiane, robiłam co chciałam i takie samo podejście mam do syna.
W tym roku kończy 26 lat, jest przystojny i od dziewczyn nie może się opędzić ale jak do tej pory, nie w głowie mu
wspólne życie z kobietą czy zakładanie rodziny. Chyba więc dobrze go wychowałam na moich racjach.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

Nie wiem czy można ( chyba nie). O rany, jak ja tyle nie wiem.
Wychowanie ma wpływ na nas, tak mi się zdaje. Faktem jest też to, iż mamy inne czasy, stąd i inne pokolenie.
Inaczej się żyje, szybciej. No i sukces też jest, ale i jego cena bywa ogromna.
To często oznacza rozstania z najbliższymi.
Tak sobie jeszcze pomyślałam czytając  ten piękny temat- o scenariuszu naszego życia, 
że nie jesteśmy jego autorami tak do końca
Bywa też tak, że nie wiadomo jak bardzo chcieli, planowali, obraz życia nie tylko od nas zależy.

Ksiądz Twardowski w wierszu pisał:
I nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości, czy pierwsza jest ostatnią, czy ostatnia pierwszą.
Odpowiedz
#4

Uważam, że miłość i pożądanie to (przynajmniej w dzisiejszych czasach) dwie niezależne od siebie sprawy.

hogan napisał(a):Po pierwsze- seks zawsze może poczekać, tak uważam i tak też sama zrobiłam.
Seks to hormony nad którymi potrafimy zapanować. Dziś młodzież daje upust hormonom, idąc
do łóżka nie patrząc z kim, ważne aby tylko "sobie ulżyć".
Z tego jak wiemy, skutki mogą być opłakane albo też, uda się i skończy tylko na seksie.

Niestety dzisiaj tzw. edukatorzy seksualni wmawiają młodym, róbta co chceta, a w razie problemów się wytnie i wyskrobie...

<czapja>Miłego dnia... <hi>
Odpowiedz
#5

Tak być nie powinno Józiu, nie wiem co za rodziców mają takie dzieci, skoro na to pozwalają.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#6

Powiem więcej, są politycy, którzy by chcieli, żeby rodzice w tej kwestii nie mieli nic do powiedzenia...

<czapja>Miłego dnia... <hi>
Odpowiedz
#7

Ale to nie politycy wychowują dzieci, tylko rodzice ubawa
Jak mój syn jakiejś małolacie zmalowałby dzieciaka, to musieliby sami sobie poradzić. Bo skoro są zdolni do rozmnażania, to i do własnego utrzymania. Wiem, jestem wredną matką, surową ale może dlatego żadna jego panna "nie zaciążyła"?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#8

Miłość to wymysł, domek z kart, czy co najwyżej układ wzajemnych potrzeb, wzajemnego wsparcia... zjawisko raczej trudne do dozgonnego utrzymania.
Pożądanie... codzienność, nasza wrodzona cecha, ta zawsze funkcjonuje.
Odpowiedz
#9

Hall, jakoś wielu naszym dziadkom się to udawało.
Co do pożądania, to z wiekiem zanika.

Iza, jednak wielu polityków chciało by narzucać rodzicom jak wychowywać dzieci i jednocześnie obciążać ich odpowiedzialnością za efekty takiego wychowania.
Poza tym, w krajach gdzie tzw.seksedukacja jest bardziej zaawansowana niż w Polsce, jest też o wielokrotnie więcej ciąż wśród nieletnich dziewcząt i związanych z tym aborcji.

<czapja>Miłego dnia... <hi>
Odpowiedz
#10

Józiu, nie tylko politycy, kościół też tego chciał ale dla mnie to głupota, bo to tak jak danie dziecko zapałki ale już podpalonej.

No i także uważam tak jak Józiu, że pożądanie mija a miłość może(nie zawsze ale jednak) trwać aż do śmierci.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości