Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Jak uważacie, czy ludzie zdrowi psychicznie, są w stanie zrozumieć ludzi psychicznie chorych?
Czy może, takich chorych ludzi, w pewnym sensie, mogą zrozumieć, tylko psychiatrzy?
Jak to jest, gdy chory ma przewidzenia, rozdwojenia jaźni czy słyszy głosy? Czy cierpi gdy
to następuje, czy może nie zwraca na to uwagi i jest to dla niego normalne, czego z kolei, zdrowy
człowiek, nie jest w stanie pojąć?
Tak się nad tym zastanawiam, bo jest to dziwne, że zazwyczaj, oddalamy się od osób chorych psychicznie
a więc co jest tego powodem.
Co o tym sądzicie?
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Nie wiem czy jestemy w stanie zrozumieć osoby chore psychicznie. Raczej nie. Jakiś czas pracowałam ze schizofrenikami (to była większość) i choć bardzo bym chciała zroumieć, to nie wychodziło. Bardziej w jakimś stopniu przewidywanie (o ile pozwala na to choroba) zachowania chorego i naszej reakcji.
Dlaczego się oddalamy? Strach przed nieznanym. Wyzwanie, ciężar, opdowieszialność za osobę chorą.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
Liczba postów: 7,080
Liczba wątków: 36
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
379
Płeć: Mężczyzna
Raczej nie. W końcu to nie katar czy grypa a choroba psychiczna. Objawy są różne.
Liczba postów: 864
Liczba wątków: 28
Dołączył: 20 Feb 2017
Reputacja:
55
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Warszawa
Ja mysle, ze trzeba miec ogromna empatie i bardzo duza umiejetnosc postawiena sie w czyjejs sytuacji, wyobrazenia sobie tego, plus jeszcze duzo wiedzy o procesach chorob psychicznych, zeby miec to jakos naszkicowane w glowie, myslec o tym, zastanowic sie, jak moze do tego dojsc, jak czlowiek poprzez rozne przezycia i traumy moze postrzegac swiat, rozumiec jego odczucia, mysli, uczucia, emocje... I mysle tez, ze bycie bardzo blisko z osoba chora duzo daje w kwestii zrozumienia kogos chorego. Bo choroba psychiczna, czy zaburzenie psychiczne, to caly sposob postrzegania swiata, nieprawidlowy swiatopoglad, opinie, odczucia, mysli o czyms... Tu trzeba duzo doswiadczenia i tego, co wymienilam, ksztaltowane latami, i/lub na tyle ogromna empatia, umiejetnosc wczuwania sie w kogos, zeby umiec to zrozumiec, jak chory widzi swiat. A kazdy chory ma jakies gleboko zakorzenione urojenia, uksztaltowane przez przeszlosc, depresant, ze nic nie jest wart, ze juz zawsze bedzie zle, anorektyk, ze jest za gruby, nerwicowiec, ze wszystko jest duzym problemem... Trzeba wejsc w buty i skore tego kogos po prostu. Biorac pod uwage to, jaki jest, jakie ma cechy.
Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Empatia jak nabardziej. Jednak choćbyśmy nie wiem jak się starali wczuć, jak Lady napisała wejść w buty, to myślę, że jeśli osobiście nas nie dotknie dana choroba, to pozostaje być i wspierać.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
Liczba postów: 92
Liczba wątków: 1
Dołączył: 17 Jul 2017
Reputacja:
6
Płeć: Kobieta
Jeśli chcę, potrafię dużo zrozumieć. Ale to nigdy nie będzie 100% zrozumienia.
No bo nie umiem sobie wyobrazić głosów w głowie.
Depresja, nerwica czy fobie... trochę ogarniam emocje, bo sama się z tym zmagałam.
Do dziś mi została dziwna przypadłość, że jeśli się czymś ekscytuję, denerwuję czy stresuję, to się drapię. Po dłoniach czy rękach. Mimowolnie. Potem patrzę i mam całe czerwone. I nie pamiętam bym to robiła.
Cóż... i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś.
Głęboko współczuję ludziom, którzy mają psychiczne problemy. Ale tych z psychoz po prostu nie jestem w stanie ogarnąć.
Z idiotą nie pogadasz.
Liczba postów: 1,077
Liczba wątków: 16
Dołączył: 26 Jul 2014
Reputacja:
32
Płeć: Mężczyzna
Zodiak: waga
Akurat głosy w głowie wydają się dość łatwe do wyobrażenia jeśli o mnie chodzi. To po prostu myśli. Tylko wielu ludzi co chce się skupić potrafi po prostu wypowiadać je, takie myślenie na głos. W przypadku głosów w głowie może to być coś na wzór właśnie głośnego myślenia..ale w głowie..czyli, że się je słyszy albo raczej ma wrażenie, iż się słyszy. A ile razy się słyszało powiedzenie - słuchaj sumienia, słuchaj serca, słuchaj intuicji? Czyż to nie są tak zwane głosy tego co nas trapi?
I potwierdzam, chory na nerwicę robi ze wszystkiego wielki problem i wszystkim się strasznie przejmuje(akurat znam taką osobę).