Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 3.22
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Człowiek psychicznie chory vs zdrowy
#1

Jak uważacie, czy ludzie zdrowi psychicznie, są w stanie zrozumieć ludzi psychicznie chorych?
Czy może, takich chorych ludzi, w pewnym sensie, mogą zrozumieć, tylko psychiatrzy?
Jak to jest, gdy chory ma przewidzenia, rozdwojenia jaźni czy słyszy głosy? Czy cierpi gdy
to następuje, czy może nie zwraca na to uwagi i jest to dla niego normalne, czego z kolei, zdrowy
człowiek, nie jest w stanie pojąć?
Tak się nad tym zastanawiam, bo jest to dziwne, że zazwyczaj, oddalamy się od osób chorych psychicznie
a więc co jest tego powodem.
Co o tym sądzicie?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#2

Nie wiem czy jestemy w stanie zrozumieć osoby chore psychicznie. Raczej nie. Jakiś czas pracowałam ze schizofrenikami (to była większość) i choć bardzo bym chciała zroumieć, to nie wychodziło. Bardziej w jakimś stopniu przewidywanie (o ile pozwala na to choroba) zachowania chorego i naszej reakcji.
Dlaczego się oddalamy? Strach przed nieznanym. Wyzwanie, ciężar, opdowieszialność za osobę chorą.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#3

Raczej nie. W końcu to nie katar czy grypa a choroba psychiczna. Objawy są różne.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#4

Ja mysle, ze trzeba miec ogromna empatie i bardzo duza umiejetnosc postawiena sie w czyjejs sytuacji, wyobrazenia sobie tego, plus jeszcze duzo wiedzy o procesach chorob psychicznych, zeby miec to jakos naszkicowane w glowie, myslec o tym, zastanowic sie, jak moze do tego dojsc, jak czlowiek poprzez rozne przezycia i traumy moze postrzegac swiat, rozumiec jego odczucia, mysli, uczucia, emocje... I mysle tez, ze bycie bardzo blisko z osoba chora duzo daje w kwestii zrozumienia kogos chorego. Bo choroba psychiczna, czy zaburzenie psychiczne, to caly sposob postrzegania swiata, nieprawidlowy swiatopoglad, opinie, odczucia, mysli o czyms... Tu trzeba duzo doswiadczenia i tego, co wymienilam, ksztaltowane latami, i/lub na tyle ogromna empatia, umiejetnosc wczuwania sie w kogos, zeby umiec to zrozumiec, jak chory widzi swiat. A kazdy chory ma jakies gleboko zakorzenione urojenia, uksztaltowane przez przeszlosc, depresant, ze nic nie jest wart, ze juz zawsze bedzie zle, anorektyk, ze jest za gruby, nerwicowiec, ze wszystko jest duzym problemem... Trzeba wejsc w buty i skore tego kogos po prostu. Biorac pod uwage to, jaki jest, jakie ma cechy.
Odpowiedz
#5

Bardzo trafne spostrzeżenia Lady. Na tym to polega, że jak komuś jest brak empatii, to nie zrozumie.
Wiedza tu, jest mało istotna, bo nie każdy jest psychologiem czy psychiatrą a mimo to, zdarzają się ludzie, okazujący
szczere zainteresowanie chorymi ludźmi. ubawa

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#6

Empatia jak nabardziej. Jednak choćbyśmy nie wiem jak się starali wczuć, jak Lady napisała wejść w buty, to myślę, że jeśli osobiście nas nie dotknie dana choroba, to pozostaje być i wspierać.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#7

Jeśli chcę, potrafię dużo zrozumieć. Ale to nigdy nie będzie 100% zrozumienia.
No bo nie umiem sobie wyobrazić głosów w głowie.

Depresja, nerwica czy fobie... trochę ogarniam emocje, bo sama się z tym zmagałam.
Do dziś mi została dziwna przypadłość, że jeśli się czymś ekscytuję, denerwuję czy stresuję, to się drapię. Po dłoniach czy rękach. Mimowolnie. Potem patrzę i mam całe czerwone. I nie pamiętam bym to robiła.
Cóż... i tak jest o niebo lepiej niż kiedyś.

Głęboko współczuję ludziom, którzy mają psychiczne problemy. Ale tych z psychoz po prostu nie jestem w stanie ogarnąć.

Z idiotą nie pogadasz.
Odpowiedz
#8

Akurat głosy w głowie wydają się dość łatwe do wyobrażenia jeśli o mnie chodzi. To po prostu myśli. Tylko wielu ludzi co chce się skupić potrafi po prostu wypowiadać je, takie myślenie na głos. W przypadku głosów w głowie może to być coś na wzór właśnie głośnego myślenia..ale w głowie..czyli, że się je słyszy albo raczej ma wrażenie, iż się słyszy. A ile razy się słyszało powiedzenie - słuchaj sumienia, słuchaj serca, słuchaj intuicji? Czyż to nie są tak zwane głosy tego co nas trapi?
I potwierdzam, chory na nerwicę robi ze wszystkiego wielki problem i wszystkim się strasznie przejmuje(akurat znam taką osobę).
Odpowiedz
#9

(30-07-2017, 12:26 )hogan napisał(a):  Bardzo trafne spostrzeżenia Lady. Na tym to polega, że jak komuś jest brak empatii, to nie zrozumie.
Wiedza tu, jest mało istotna, bo nie każdy jest psychologiem czy psychiatrą a mimo to, zdarzają się ludzie, okazujący
szczere zainteresowanie chorymi ludźmi. ubawa

Dzieki ubawa Jakas wiedza moze cos troche kogos naprowadzic troszke czasem w tym zrozumieniu, moze nie takim emocjonalnym, ale chociaz przyczynowo skutkowym ubawa
Odpowiedz
#10

(02-08-2017, 11:30 )Nebo napisał(a):  Akurat głosy w głowie wydają się dość łatwe do wyobrażenia jeśli o mnie chodzi. To po prostu myśli. Tylko wielu ludzi co chce się skupić potrafi po prostu wypowiadać je, takie myślenie na głos. W przypadku głosów w głowie może to być coś na wzór właśnie głośnego myślenia..ale w głowie..czyli, że się je słyszy albo raczej ma wrażenie, iż się słyszy. A ile razy się słyszało powiedzenie - słuchaj sumienia, słuchaj serca, słuchaj intuicji? Czyż to nie są tak zwane głosy tego co nas trapi?
I potwierdzam, chory na nerwicę robi ze wszystkiego wielki problem i wszystkim się strasznie przejmuje(akurat znam taką osobę).

Ja ma, takie glosy, ze slysze, jak ktos komentuje w bardzo rozny sposob to, co mysle. Mi sie czesto mieszaja takie glosy zza okna, tak sie przeksztalcaja w to, co psychotycznie slysze. Ja wtedy jestem przekonana, ze Ci ludzie zza okna mowia o mnie. A czasem tez slysze to gdzies w glowie lub po prostu z ktorejs strony, np nawet ze sciany obok.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości