03-08-2014, 0:29
Moi Drodzy!
Ile mieliście lat jak zawarliście związek małżeński?
Czy uważacie, że są jakieś granice, czy liczy się miłość?
Zapraszam do dyskusji!
Na swoim przykładzie mogę odpowiedzieć, że mój były partner)ex- mąż), mimo "dorosłości" okazał się szczeniakiem jak chodzi o życie w rodzinie. Był kompletnie nieodpowiedzialny, także wiem, iż niekoniecznie wiek ma coś z tym wspólnego. Tylko też muszę zauważyć, iż On wtedy był o wiele młodszy, więc może faktycznie był za młody/nie dorósł.
Uważam, że do wszystkiego trzeba się przygotować, i zanim już wejdziemy w związek to długo się zastanawiamy, więc dokonujemy wyboru!
Mało to razy nowożeniec czy panna uciekała od ołtarza w ostatniej chwili? :zdziwienieke:
W ostatniej ale zapewne słusznej, bo lepiej tak niż potem aby oboje się męczyli przez resztę życia, a rozwód? Przecież nie musi tego być jak dobrze postawimy na Nasz wybór.
Co do ostatniego zdania, to znam przypadki gdzie wiek stanowił/stanowi problem.
Jako jeden przykład mogę podać moją sąsiadkę... zakochani byli po uszy jak to się przyjęło mówić, wszystko było pięknie, ślub i weselicho z wielką pompą a Oni jak dwa gruchające gołąbki. Ona dziewczyna w wieku 27 lat a On mężczyzna dojrzały w wieku 46 lat.
Cóż, później wyszła ta różnica wiekowa... On praca, seks, i nic poza tym, a Ona? Ona chciała dziecka, miłości i wspólnych spacerów.
Przeżyli razem 5 lat i się rozstali... dlaczego? Znalazła młodszego, gdyż jak powiedziała: Teraz dopiero wie, że żyje.
Wiem, wiem... to sporadyczne wypadki, ale są...
Ile mieliście lat jak zawarliście związek małżeński?
Czy uważacie, że są jakieś granice, czy liczy się miłość?
Zapraszam do dyskusji!
Na swoim przykładzie mogę odpowiedzieć, że mój były partner)ex- mąż), mimo "dorosłości" okazał się szczeniakiem jak chodzi o życie w rodzinie. Był kompletnie nieodpowiedzialny, także wiem, iż niekoniecznie wiek ma coś z tym wspólnego. Tylko też muszę zauważyć, iż On wtedy był o wiele młodszy, więc może faktycznie był za młody/nie dorósł.
Uważam, że do wszystkiego trzeba się przygotować, i zanim już wejdziemy w związek to długo się zastanawiamy, więc dokonujemy wyboru!
Mało to razy nowożeniec czy panna uciekała od ołtarza w ostatniej chwili? :zdziwienieke:
W ostatniej ale zapewne słusznej, bo lepiej tak niż potem aby oboje się męczyli przez resztę życia, a rozwód? Przecież nie musi tego być jak dobrze postawimy na Nasz wybór.
Co do ostatniego zdania, to znam przypadki gdzie wiek stanowił/stanowi problem.
Jako jeden przykład mogę podać moją sąsiadkę... zakochani byli po uszy jak to się przyjęło mówić, wszystko było pięknie, ślub i weselicho z wielką pompą a Oni jak dwa gruchające gołąbki. Ona dziewczyna w wieku 27 lat a On mężczyzna dojrzały w wieku 46 lat.
Cóż, później wyszła ta różnica wiekowa... On praca, seks, i nic poza tym, a Ona? Ona chciała dziecka, miłości i wspólnych spacerów.
Przeżyli razem 5 lat i się rozstali... dlaczego? Znalazła młodszego, gdyż jak powiedziała: Teraz dopiero wie, że żyje.
Wiem, wiem... to sporadyczne wypadki, ale są...






![[Obrazek: 29upzx4.gif]](http://i60.tinypic.com/29upzx4.gif)