Ocena wątku:
  • 20 głosów - średnia: 2.85
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Nie było Chrztu Polski.
#1

[Obrazek: 1045dt0.png]Źródło: sieć

I jeszcze fragment artykułu: "Mieszko i chrzest, którego nie było

Pisał Thietmar w kronice swojej:

(Dobrawka) Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone.

Zawsze gdy pisał o innych wydarzeniach dokładnie podawał datę, miejsce i świadków zdarzenia. Faktem jest, że urodził się w 975 roku i nie mógł pamiętać tamtych zdarzeń osobiście, ale żyli w jego czasach ludzie, którzy pamiętali i pisane były inne kroniki, nie ma w nich ani słowa o tym, że jakiś dzikus z północy ochrzcił siebie i kraj cały. Pod wątpliwość należy poddawać również fakt chrztu w obrządku łacińskim, gdyż nawet w kronikach watykańskich nie ma zapisku na ten temat. Znając temperament Mieszka, który nic sobie nie robił z zakazów chrześcijańskich, kazał Dobrawie żonie swojej jeść mięso w poście i nie nawrócił się, jak to by chciał Thietmar, bo później gwałtem brał swoją drugą żonę Odę z klasztoru, nie bojąc się ani cesarza, ani tym bardziej papieża. Za bajki można uznać wersy o tym, że Dobrawa jedząc mięso zjednała go sobie. Natomiast tak jak u Galla pojawiają się nawiązania do motywów biblijnych, szczególnie do wspomnianej już przypowieści o Szawle/Pawle, prześladowcy chrześcijan powalonym z konia piorunem.

Potężny był Mieszko, więc nie potrzebował laurów chrześcijańskich ani korony, toteż nie musiał jak Bolesław cynicznie wysyłać pod eskortą na pewną śmierć mnicha Wojciecha Sławnikowica, żeby mieć truchło świętego potrzebnego do założenia korony królewskiej na skronie. Jeżeli ufać Gallowi z linii męskiej był Słowianinem, w linii matki musiała być jakaś kobieta pochodzenia skandynawskiego, bo inaczej Świętosława/Sygryda (córka Mieszka i Ody) nie mogłaby rościć sobie pretensji do tronów w Szwecji i Danii, a Bolesław, syn jego, nie mógłby pisać o sobie między innymi jako o królu Gotów. Bywała w okresach burzliwych u swojego brata Bolesława, więc musiała być to „bardziej Piastunka niż margrabianka niemiecka”. Ponieważ Bolesław Chrobry toczył boje z Odą o królestwo Mieszkowe po śmierci ojca. Matką więc Mieszka lub babką musiała być córka jakiegoś Skandynawskiego władcy o ponadlokalnym znaczeniu. Pozwalał zatem Mieszko załodze Wikińskiej z Jomsborga pilnować jego granic od północy, trzymając w szachu pogańskich Wieletów.

Nie bez znaczenia jest fakt, że w Wolinie było najwięcej Słowian, ale też dużo Greków. Mieszko II biegle władał greką, a Otton III, którego matką była księżniczka bizantyjska, chciał z Bolesława Chrobrego zrobić władcę chrześcijaństwa wschodniego. Państwo Polan ochrzczone w 966 roku robiłoby to w obecności cesarza pod jego „butem”, wszystkie kroniki pisałyby o „nawróceniu władcy północy”, państwo dostałoby od cesarza flagę z krzyżem (a nie pogańskim orłem), a władca dostałby wymowny płaszcz, którym cesarz „okrywał” swoich wasali. W tamtym czasie władca nie mógł nosić już skór niedźwiedzich czy sobolich, tylko płaszcz. Bowiem zwierzęce części ciała były oznaką przeradzania się człowieka w bestię/szatana. Czyli nie wolno było nosić skór dzikich zwierząt na głowie i plecach, a na szyi nie mogły wisieć zdobione kły wilcze czy niedźwiedzie. Tylko krzyż, kolczuga i płaszcz. Na wszystkich obrazach Mieszko i Bolesław Chrobry mają skóry niedźwiedzie, nawet na banknotach polskich przedstawiani są w skórach. Mieszko II, który w ikonografii pokazywany jest w płaszczu, bił monetę z pogańskim krzyżem równoramiennym i swastykami słowiańskimi prawoskrętnymi (krzyżSwarożyca z Gniezna lub ze Swarzędza pod Poznaniem). Podobny jest to krzyż do tego z kamienia kultowego wmurowanego w kolegiatę kruszwicką.

Skoro nie bał się Cesarza, a chrzczony był wcześniej, lecz był jak to mówi się dziś „wierzący ale nie praktykujący”, a w jego otoczeniu dużo było Greków i Skandynawów, mógł sobie Mieszko pozwolić na mały szantaż polityczny, w wyniku którego papież bez zmrużenia oka dał mu arcybiskupstwo do Gniezna, chcąc wyrwać Państwo Mieszka z objęć cesarza Bizantyjskiego. Panujący w IX wieku schizofreniczny papież Stefan VI znany z tzw. „Synodu Trupiego” w bulli „Qua te zelo fideli” uznał obrządek wschodniochrześcijański za heretycki, a wszystkich go wyznających za pogan. Było w tym trochę racji z uwagi na fakt, ze „Wierzący, ale niepraktykujący” Mieszko pozwalał na działanie wielkiego pogańskiego ośrodka kultowego w Gnieźnie zaraz obok swojej siedziby na Ostrowie Lednickim. Jak się okazało po 1000 latach, ani chrześcijaństwo wschodnie, ani zachodnie nie było w stanie zmienić obyczajowości i kultury Słowian. Żaden z germańskich narodów nie przechował w swojej kulturze nic z obyczajowości pogańskiej, lokalnie można tylko zauważyć śladowe ilości miejscowej kultury, religii czy sztuki. Wśród Słowian wszystkie święta kościelne to plagiaty świąt pogańskich. Rozpoczynając od „wodzenia Niedźwiedzia” (kultywowanego na Śląsku Opolskim do dziś) przez Wielkanoc, Noc Świętojańską, Dożynki po Boże Narodzenie.

„Dagome Iudex”: największy akt nieudolnego fałszerstwa

Zmarł zatem Mieszko ze starości i nie zostawił testamentu. Ochrzczony w młodości przez jakiegoś mnicha z dworu ojca, nie mógł chrztu przyjąć jeszcze raz, jak to czynili biedacy (po to, by dostać drugie czy trzecie giezło). " Piotr Wojnar
Odpowiedz
#2

Wśród Słowian wszystkie święta kościelne to plagiaty świąt pogańskich. Rozpoczynając od „wodzenia Niedźwiedzia” (kultywowanego na Śląsku Opolskim do dziś) przez Wielkanoc, Noc Świętojańską, Dożynki po Boże Narodzenie.

Nooo to mieli Słowianie wpływy że to prócz Rosjan, którzy mimo że Słowianie to zawsze inni przyjęło się to na całym chrześcijańskim świecie.
Co tam przy nas Rzymianie, Grecy i inne marne plemiona



Odpowiedz
#3

O chrzcie polskim są bardzo skąpe źródła więc każdy może sobie tworzyć różne hipotezy. Na dobrą sprawę historycy kłócą się np. o imię Mieszka I. Ale co do chrztu to z różnych źródeł ustalono nawet date tego wydarzenia więc pewne jest że miało ono miejsce. Ten tekst to tylko szukanie sensacji.
I miało ono określone następstwa np. państwo Piastów zaczęło być inaczej traktowane.

Oto z kroniki Thietmara o chrzcie Polski
Chrzest Polski w Kronice Thietmara
55 (35). Ponieważ nie mogę przedstawić kolejno tego wszystkiego, co podług planu dzieła powinno być napisane, nie wstydzę się powrócić do niektórych spraw poniżej. Różne wprowadzam zmiany jako ten wędrowiec, który zbacza z właściwego szlaku czy to wskutek trudności drogi, czy to z braku orientacji w zawiłej sieci ścieżek. Dlatego przedstawię resztę czynów znakomitego księcia Polan Mieszka, o którym pisałem szeroko w poprzednich księgach. W czeskiej krainie pojął on za żonę szlachetną siostrę Bolesława Starszego, która okazała się w rzeczywistości taką, jak brzmiało jej imię. Nazywała się bowiem po słowiańsku Dobrawa, co w języku niemieckim wykłada się: dobra. Owa wyznawczyni Chrystusa, widząc swego małżonka pogrążonego w wielorakich błędach pogaństwa, zastanawiała się usilnie nad tym, w jaki sposób mogła by go pozyskać dla swojej wiary. Starała się go zjednać na wszelkie sposoby, nie dla zaspokojenia trzech żądz tego zepsutego świata, lecz dla korzyści wynikających z owej chwalebnej i przez wszystkich wiernych pożądanej nagrody w życiu przyszłym.

56. Umyślnie postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swego ciała, jej małżonek namawiał j ą słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, iż jadła ona mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, ojej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca. Jego nieskończona łaska sprawiła, iż ten, który Go tak srogo prześladował, pokajał się i pozbył na ustawiczne namowy swej ukochanej małżonki jadu przyrodzonego pogaństwa, chrztem świętym zmywając plamę grzechu pierworodnego. I natychmiast w ślad za głową i swoim umiłowanym władcą poszły ułomne dotąd członki spośród ludu i w szatę godową przyodziane, w poczet synów Chrystusowych zostały zaliczone. Ich pierwszy biskup Jordan ciężką miał z nimi pracę, zanim, niezmordowany w wysiłkach nakłonił ich słowem i czynem do uprawiania winnicy Pańskiej. I cieszył się wspomniany mąż i szlachetna jego żona z ich legalnego już związku, a wraz z nimi radowali się wszyscy ich poddani, iż z Chrystusem zawarli małżeństwo. Potem urodziła zacna matka, syna, bardzo do niej niepodobnego, sprawcę zguby wielu matek, którego nazwała imieniem swego brata Bolesława i który trzeba to powiedzieć - jej przede wszystkim okazał swą złość do czasu ukrywaną, następnie zaś srożył się przeciw krewnym, jak to jeszcze przedstawię poniżej.

Źródło: Kronika Thietmara, Księga IV, tl. M. Z. Jedlicki, Kraków 2002, s. 82-84.
Odpowiedz
#4

Nikt nie jest pewien dokładnej daty chrztu.
No i nie zwróciłeś chyba uwagi na ten fragment:
"Zawsze gdy pisał o innych wydarzeniach dokładnie podawał datę, miejsce i świadków zdarzenia. Faktem jest, że urodził się w 975 roku i nie mógł pamiętać tamtych zdarzeń osobiście, ale żyli w jego czasach ludzie, którzy pamiętali i pisane były inne kroniki, nie ma w nich ani słowa o tym, że jakiś dzikus z północy ochrzcił siebie i kraj cały. Pod wątpliwość należy poddawać również fakt chrztu w obrządku łacińskim, gdyż nawet w kronikach watykańskich nie ma zapisku na ten temat. "
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości