26-01-2015, 18:41
Sądziliśmy, że największe niebezpieczeństwo, jakie czyha na najmłodszych w internecie to pornografia i zamaskowany pedofil. Okazuje się, że to jeszcze nie wszystko. Wśród stron o nastoletnich idolach i materiałów o znaczeniu dydaktycznym dziecko może natrafić na makabryczną sugestię: zaproszenie do samobójstwa.
Skulona przy swoim komputerze uczennica Imogen D’Arcy kliknęła myszką i zaczęła z uwagą wpatrywać się w to, co pojawiło się na monitorze. Nie szukała w sieci najnowszych trendów w modzie, nie była też ciekawa plotek o celebrytach – pożeraczach dziewczęcych serc. Serce Imogen pożerała zupełnie inna obsesja: piątkowa uczennica przeglądała właśnie jedną z 9000 stron zachęcających do samobójstwa. Kilka dni później, po banalnej rodzinnej sprzeczce, ojciec dziewczynki, 51-letni Paul znalazł Imogen powieszoną w łazience ich domu w Leeds.
Śledztwo w tej sprawie wzięła na siebie mama samobójczyni, 40-letnia Susan, wciąż niepogodzona ze śmiercią córki. Dziś jest zdania, że dziewczynka postanowiła ze sobą skończyć pod wpływem postów, jakie znalazła na samobójczych forach. – Imogen wchodziła na takie strony – mówi. – Nawet jeśli to nie one podsunęły jej myśli o śmierci, to za ich sprawą córka wiedziała, co zrobić i jak targnąć się na swoje życie, żeby nie było szans jej odratować.
Była bardzo nieśmiałą i wrażliwą dziewczynką. Miała wyraźne problemy, by z dzieciństwa przejść do etapu podlotka. Rok wcześniej zmieniła szkołę, bo nie lubiła jej. Chociaż zdawało nam się, że w nowym miejscu czuje się lepiej, te wszystkie stresy musiały nadszarpnąć jej system nerwowy. Tylko tak umiemy to sobie wytłumaczyć.
Ta tragiczna historia niestety nie jest czymś wyjątkowym. Paul Kelly, kierownik internetowej akcji dla Papyrusa, brytyjskiej organizacji non-profit działającej przeciwko internetowym forom śmierci, twierdzi, że przybywa osób, które odbierają sobie życie pod wpływem niebezpiecznych stron www. – Wiemy od rodziców, że od 2001 roku takich przypadków było co najmniej 42 – wszystkie miały bezpośredni związek z forami dla samobójców – mówi. – Ale to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej. O setkach innych ofiar po prostu nie słyszeliśmy.
dalej................
Skulona przy swoim komputerze uczennica Imogen D’Arcy kliknęła myszką i zaczęła z uwagą wpatrywać się w to, co pojawiło się na monitorze. Nie szukała w sieci najnowszych trendów w modzie, nie była też ciekawa plotek o celebrytach – pożeraczach dziewczęcych serc. Serce Imogen pożerała zupełnie inna obsesja: piątkowa uczennica przeglądała właśnie jedną z 9000 stron zachęcających do samobójstwa. Kilka dni później, po banalnej rodzinnej sprzeczce, ojciec dziewczynki, 51-letni Paul znalazł Imogen powieszoną w łazience ich domu w Leeds.
Śledztwo w tej sprawie wzięła na siebie mama samobójczyni, 40-letnia Susan, wciąż niepogodzona ze śmiercią córki. Dziś jest zdania, że dziewczynka postanowiła ze sobą skończyć pod wpływem postów, jakie znalazła na samobójczych forach. – Imogen wchodziła na takie strony – mówi. – Nawet jeśli to nie one podsunęły jej myśli o śmierci, to za ich sprawą córka wiedziała, co zrobić i jak targnąć się na swoje życie, żeby nie było szans jej odratować.
Była bardzo nieśmiałą i wrażliwą dziewczynką. Miała wyraźne problemy, by z dzieciństwa przejść do etapu podlotka. Rok wcześniej zmieniła szkołę, bo nie lubiła jej. Chociaż zdawało nam się, że w nowym miejscu czuje się lepiej, te wszystkie stresy musiały nadszarpnąć jej system nerwowy. Tylko tak umiemy to sobie wytłumaczyć.
Ta tragiczna historia niestety nie jest czymś wyjątkowym. Paul Kelly, kierownik internetowej akcji dla Papyrusa, brytyjskiej organizacji non-profit działającej przeciwko internetowym forom śmierci, twierdzi, że przybywa osób, które odbierają sobie życie pod wpływem niebezpiecznych stron www. – Wiemy od rodziców, że od 2001 roku takich przypadków było co najmniej 42 – wszystkie miały bezpośredni związek z forami dla samobójców – mówi. – Ale to pewnie tylko wierzchołek góry lodowej. O setkach innych ofiar po prostu nie słyszeliśmy.
dalej................




