10-01-2017, 18:51
Piękne Wąsatko!
Piszmy o wszystkim,nawet o zauważonych problemach czy ludzkich przypadłosciach.
Tak się utarło,że jak człowiek sobie porymuje,znaczy wrażliwy,słaby a to nieprawda.
Takie niegdysiejsze moje wypociny dla rozweselenia duszy
Ten niepokój myśli moich swą przyczynę z faktu bierze,
Że wirują przed oczami chmury,kiedy w rowie leżę?
Czy to Słońce swą wędrówkę kończy,czy też już zaczyna?
Skąd to oko napuchnięte?Nic sobie nie przypominam.
Ciuchy mokre,butów nie ma,ciężar powiek,głowa chwiejna.
Czy to wczoraj czy już jutro?Gdzie ja jestem-myśl kolejna.
Od myślenia boli głowa,bo od czegoż by innego?
Dam se luz z medytowaniem,bo nie przyjdzie nic mi z tego.
Wstaje,chociaż ziemia tańczy,gdzie ucieka głupie drzewo?
Czort z nim!Chociaż płot przyjazny-trwa a nie umyka w lewo.
Co ci ludzie tak się gapią?Przez ten krawat zbyt pstrokaty?
O cholercia,czy to krawat?To nie krawat...Masz dwa światy!
Gdzieś zegarek się zapodział no i pugilares zginął.
Okulary potłuczone.Gdzie pragnienia moje płyną...?
Na co czekasz-mówię sobie-czy to nie jest wszystko jedno?
Może znajdę upragnione,wytęsknione rzeczy sedno...
Ręce błądzą po kieszeniach,gdybyż jeszcze się nie trzęsły...
Jest!calutkie dziesięć złotych!Jaki los dziś dla mnie szczęsny.
.........................
Pierwszy hejnał odegrywam flachą wina Arizona,
Jeszcze trzy mi pozostały-inne mnie już nie przekona.
Druga-swą cudowną mocą-nową chęć do życia daje,
Nawet rozwalone czoło tak pulsować już przestaje.
Trzecia,wprost zbawienny skutek na psychikę mą wywiera:
Jestem najszczęśliwszy człowiek...Żyć,nic tylko...Nie umierać...
Szósta...?Ileż to ich było...?O czymś chyba zapominam...
Czy ta pierwsza...Była trzecią...?Czy ta druga....Piątą......Była......
Piszmy o wszystkim,nawet o zauważonych problemach czy ludzkich przypadłosciach.
Tak się utarło,że jak człowiek sobie porymuje,znaczy wrażliwy,słaby a to nieprawda.
Takie niegdysiejsze moje wypociny dla rozweselenia duszy
Ten niepokój myśli moich swą przyczynę z faktu bierze,
Że wirują przed oczami chmury,kiedy w rowie leżę?
Czy to Słońce swą wędrówkę kończy,czy też już zaczyna?
Skąd to oko napuchnięte?Nic sobie nie przypominam.
Ciuchy mokre,butów nie ma,ciężar powiek,głowa chwiejna.
Czy to wczoraj czy już jutro?Gdzie ja jestem-myśl kolejna.
Od myślenia boli głowa,bo od czegoż by innego?
Dam se luz z medytowaniem,bo nie przyjdzie nic mi z tego.
Wstaje,chociaż ziemia tańczy,gdzie ucieka głupie drzewo?
Czort z nim!Chociaż płot przyjazny-trwa a nie umyka w lewo.
Co ci ludzie tak się gapią?Przez ten krawat zbyt pstrokaty?
O cholercia,czy to krawat?To nie krawat...Masz dwa światy!
Gdzieś zegarek się zapodział no i pugilares zginął.
Okulary potłuczone.Gdzie pragnienia moje płyną...?
Na co czekasz-mówię sobie-czy to nie jest wszystko jedno?
Może znajdę upragnione,wytęsknione rzeczy sedno...
Ręce błądzą po kieszeniach,gdybyż jeszcze się nie trzęsły...
Jest!calutkie dziesięć złotych!Jaki los dziś dla mnie szczęsny.
.........................
Pierwszy hejnał odegrywam flachą wina Arizona,
Jeszcze trzy mi pozostały-inne mnie już nie przekona.
Druga-swą cudowną mocą-nową chęć do życia daje,
Nawet rozwalone czoło tak pulsować już przestaje.
Trzecia,wprost zbawienny skutek na psychikę mą wywiera:
Jestem najszczęśliwszy człowiek...Żyć,nic tylko...Nie umierać...
Szósta...?Ileż to ich było...?O czymś chyba zapominam...
Czy ta pierwsza...Była trzecią...?Czy ta druga....Piątą......Była......
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.





