20-11-2016, 21:48
Czesi idą na wojnę z naszą żywnością? Właśnie zniszczyli 5 milionów jaj z Polski
Czeska inspekcja sanitarna oficjalnie uzasadnia zniszczenie jajek groźbą skażenia salmonellą. W październiku wycofano z Biedronki dwie partie jaj Fermy Drobiu Woźniak i to właśnie z tego powodu. Czyżby Czesi wykorzystali zagrożenie jako pretekst do chronienia swoich producentów? Nie byłby to pierwszy przypadek, gdy tamtejsze władze atakują producentów żywności z Polski.
Do czasu wyjaśnienia sprawy firma Fermy Drobiu Woźniak nie może eksportować swoich produktów do naszego południowego sąsiada. Informację o zniszczeniu jaj podał czeski dziennik „Mlada Fronta DNES”. Wszystko zaczęło się od wycofania przez tamtejszą inspekcję sanitarną aż 5 mln jajek.
Było to możliwe i zgodne z prawem UE za sprawą wydarzeń z października tego roku. Wtedy na podstawie informacji z polskiego sanepidu polskie jajka w kilku krajach europejskich uznano za skażone salmonellą. Informację taką przekazał też pod koniec minionego miesiąca holenderski urząd ds. kontroli jakości żywności.
On również wykrył salmonellę w naszych produktach. Okazało się też, że feralne jajka mogły trafić do Skandynawii, Wielkiej Brytanii, a także na rynek belgijski i w Luksemburgu. Nic jednak nie przemawiało za tym, że i do Czech mogła trafić część feralnej partii.
Dlatego uzasadnione może być podejrzenie, że to tylko pretekst do tego, by błąd polskiego producenta wykorzystać do usunięcia go z tamtego rynku. Już w lipcu czeski minister rolnictwa Marian Jurečka wzywał do kupowania czeskich jaj i innych produktów żywnościowych, przekonując że dzięki temu "każdy będzie wspierać nasze rolnictwo i przemysł spożywczy".
Dalsza część artykułu, tutaj: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosc...03941.html
Jak uważacie, czy słusznie postąpili Czesi?
Czeska inspekcja sanitarna oficjalnie uzasadnia zniszczenie jajek groźbą skażenia salmonellą. W październiku wycofano z Biedronki dwie partie jaj Fermy Drobiu Woźniak i to właśnie z tego powodu. Czyżby Czesi wykorzystali zagrożenie jako pretekst do chronienia swoich producentów? Nie byłby to pierwszy przypadek, gdy tamtejsze władze atakują producentów żywności z Polski.
Do czasu wyjaśnienia sprawy firma Fermy Drobiu Woźniak nie może eksportować swoich produktów do naszego południowego sąsiada. Informację o zniszczeniu jaj podał czeski dziennik „Mlada Fronta DNES”. Wszystko zaczęło się od wycofania przez tamtejszą inspekcję sanitarną aż 5 mln jajek.
Było to możliwe i zgodne z prawem UE za sprawą wydarzeń z października tego roku. Wtedy na podstawie informacji z polskiego sanepidu polskie jajka w kilku krajach europejskich uznano za skażone salmonellą. Informację taką przekazał też pod koniec minionego miesiąca holenderski urząd ds. kontroli jakości żywności.
On również wykrył salmonellę w naszych produktach. Okazało się też, że feralne jajka mogły trafić do Skandynawii, Wielkiej Brytanii, a także na rynek belgijski i w Luksemburgu. Nic jednak nie przemawiało za tym, że i do Czech mogła trafić część feralnej partii.
Dlatego uzasadnione może być podejrzenie, że to tylko pretekst do tego, by błąd polskiego producenta wykorzystać do usunięcia go z tamtego rynku. Już w lipcu czeski minister rolnictwa Marian Jurečka wzywał do kupowania czeskich jaj i innych produktów żywnościowych, przekonując że dzięki temu "każdy będzie wspierać nasze rolnictwo i przemysł spożywczy".
Dalsza część artykułu, tutaj: http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosc...03941.html
Jak uważacie, czy słusznie postąpili Czesi?








