No właśnie, taką i podobne teorie znam ale skąd kto może wiedzieć, że u Boga "niedziela", to jest rzeczywiście
niedziela, bo może to jest któryś z innych dni tygodnia, bo nazwy jakie dziś znamy, zostały nadane
przez ludzi. W Biblii mamy napisane tylko tyle, że jest to siódmy dzień, czyli 6 pracujemy a siódmy odpoczywamy.
Czyli na moją logikę, nie będzie grzechem, jeśli ktoś (załóżmy) pracuje w: sobotę, niedzielę, poniedziałek, wtorek,
środę, czwartek i w piątek odpoczywa bo dla tego człowieka, piątek wychodzi dniem siódmym po sześciu dniach
pracy. Jak sądzicie? Jakie jest wasze zdanie odnośnie tego co teraz napisałam?
Dla mnie, to jest coś takiego, jakby Bóg z troski o nas abyśmy się nie przepracowywali, nakazał sześć dni
pracować(aby też się nie obijać) ale po sześciu dniach(obojętnie których wedle kalendarza) aby zrobili
sobie siódmy dzień na odpoczynek i wychwalanie Boga.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"