13-11-2015, 10:15
Jestem niespokojna i trochę zmartwiona - znów przejmuję się za bardzo problemami innych...
ale fakt faktem - problemów ci u mnie dostatek, improwizując z "Krzyżaków.
(13-11-2015, 16:10 )hogan napisał(a): Amadeo, też zawsze przejmowałam się innymi ludźmi a nie sobą ale może tak od roku, popukałam się w czoło i doszłam do wniosku, że
nie warto, bo zawsze gdy komuś pomagam czy martwię się o kogoś, to ja dostaje za to jeszcze po tyłku.
Bez sensu i najlepiej poklepać się po zadku i wziąć za siebie.![]()
Oczywiście, są sporadyczne przypadki, gdzie nie dam rady przejść obojętnie ale obecnie, mocno segreguję na te ważne i takie
co poradzą sobie beze mnie. I Tobie też tak radzę do tego podchodzić.
Ja potrzebowałam dużej pomocy osoby trzeciej, żeby zobaczyć podporządkowanie mego życia komuś innemu. Staram się teraz żyć inaczej, pomagać, komu powinnam
i na razie...na te 95% wychodzi, a to dużo