Liczba postów: 97
Liczba wątków: 1
Dołączył: 21 Jul 2015
Reputacja:
9
Lokalizacja: Silesia
Ok, dam znać żebyście do mnie przyjechali z krucyfiksem i solą
''Cause' it all, begins where it ends...''
Liczba postów: 97
Liczba wątków: 1
Dołączył: 21 Jul 2015
Reputacja:
9
Lokalizacja: Silesia
Jak to nie działają, w ''Supernaturals'' działały, hehe.
Żarty żartami, ale powiem ci , że nie wiem jak się do tego odnieść. Nic się na razie nie dzieje. Od paru lat. Więc nie wiem, czy jest sens nad tym dumać. Tak tylko wspomniałam, żeby nie wyjść na sceptyka, który nie ma pojęcia o temacie. Mam bardziej naukowe, niż religijne podejście do takich spraw. Myślę, że warta jest wyjaśnienia zagadka, w jaki sposób raz je widzimy, a raz nie, wymiary, czasoprzestrzeń, to jest mój konik, dlatego chwytam się wszystkiego, bo może gdzieś jest trop...
''Cause' it all, begins where it ends...''
Nigdy nie spotkałem się z czymś nadprzyrodzonym ale w mojej rodzinie krąży taka wieść.
Moja mama i ciotka jako 5-7 letnie dziewczynki zostały same w domu bo babcia pojechała do swojej umierającej mamy a ich bracia byli w szkole.
Moja mama (młodsza) siedziała na łóżku pod sianą na której wisiał duży obraz w złoconych ciężkich ramach.
Bawiły się lalkami a potem moja mama przeniosła się w nogi łóżka czyli naprzeciw obrazu.
I wtedy obraz spadł na łóżko.
Gdy bracia wrócili ze szkoły byli zdziwieni, bo obydwa mocne haki tkwiły w ścianie i nie dały się ruszyć a łańcuszek na którym wisiał obraz nie był uszkodzony. Zrobili kilka zdjęć temu wszystkiemu i długo były one świadectwem wydarzenia.
Obraz był tak ciężki że dopiero razem z babcią mogli go powiesić na hakach. Zdjęcia długo były w naszym albumie ale gdy czarno-białe fotki z czasem wyblakły- przestały pełnić funkcję dowodu rzeczowego.
Osobiście oglądałem te fotki i wierzę mojej mamie i ciotce.
Obraz spadł zanim ich bracia wrócili ze szkoły a prababcia zmarła tego dnia po około 13-ej.
Gdy to czasem wspominają, to na twarzy mojej mamy zastyga dziwny grymas jakby lęk czy coś takiego.
W duchy nie wierzę ale dopuszczam możliwość tego, że energia umierającego człowieka rozpływa się po jakiejś przestrzeni i na krótką chwilę odwiedza najbliższych.
Liczba postów: 200
Liczba wątków: 5
Dołączył: 10 Jun 2015
Reputacja:
24
Płeć: Nie ujawnię
Lokalizacja: Kraków
To dziwne ze duchy naszych najblizszych raczej nas przerazaja niz dodaja otuchy....dziwne ze skoro babcia tak mnie kochala teraz ukazujac sie napawa mnie lekiem ,dziwne ze duchy najblizszych nie pomagaja nam w zyciu codziennym choc wiedza z jakimi sie borykamy problemami ,czyzby po smierci staly sie obojetne ?Dziwne ze dopoki nie wiedzialam ze duchy to przebrane demony wiecznie mi cos stukalo,pukalo itp Teraz duchy strasza innych ,nawet mojego ojca ale mnie jakos nie ,wyglada na to ze jestem mniej podatna odkad zaczelam czytac PS ,na demoniczne zabiegi wystraszenia mnie.Po smierci dusza ludzka powraca do Boga a chyba nikt nie watpi w to ze Bog nas nie chce straszyc