W zasadzie przyzwyczajona jestem do dużych i silnych psów albo nawet bardziej do silnych niż dużych... to zależy jaki pies bo na przykład hera była wielkości normalnego wilczura ale dawała radę nawet owczarkom- samcom, potrafiła na glebę łapami przywalić.

Ale była ułożoną więc nie miałam z nią problemów.
A ten, to fakt, potężną ma siłę, nie sądziłam że pies może na smyczy mieć aż tyle siły co on!
Stąd też zawsze od początku dążę do tego aby pies znał podstawowe komendy a nawet więcej lecz podstawowe to muszą być od początku.
No i jak napisałeś, miałeś tak do roku a więc Labradory są jak dzikusy tak do około drugiego roku życia a potem nawet te co nie znają żadnych komend, to
są potulne jak aniołki i bardzo przytulaśne, chcą tylko aby je pieścić i się tulić. Chodzą same przy nodze, nie szarpią na smyczy, nawet jak nie rozumieją to zawsze patrzą prosto w oczy, na gesty i mimikę twarzy, tak jakby chciały zrozumieć to co się im pokazuje i mówi. Potem to tak jakby psa w domu nie było, jedyna ich oznaka, że są to ich gabaryty :lol:
Mnie najbardziej boli brak poszanowania dla psa gdy już skończy swój żywot. Wrzucają jak cegły na samochód w workach, wywożą gdzieś do lasu i zakopują zbiorowo jeden na drugim...

Nie raz sobie myślę, że moja Hera też jest w taki sposób gdzieś(nawet nie wiem gdzie) zagrzebana, bo nawet nie da się tego nazwać pochowaniem.
Pocieszam się jednak tym, że teraz Heron ma dobrze, nie ma schroniska lecz dom z prawdziwego zdarzenia a moje podejrzenia w tej sprawie są takie, że musiał być tym ósmym niechcianym szczeniakiem, którego matka nie była w stanie wykarmić i dlatego tak z chęcią go sprzedali. A teraz jest mój a ja jego i jest najbardziej potrzebny i kochany!
Pstryknęłam przed chwilą, sobie wylegiwał się w mojej pościeli :zdziwienieke:
Otworzył tylko oko jak wzięłam aparat.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"