Wątek zamknięty
Ocena wątku:
  • 50 głosów - średnia: 3.18
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Dlaczego nie chodzisz do kościoła?
#41

Bóg jest miłością a więc nie ma tu nic do rzeczy chcenie czy nie chcenie. Nie ma za to miłości w Szatanie.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
#42

(16-03-2015, 15:54 )Nebo napisał(a):  Nawet abstrahując od tego z Bóg jest dobry czy zły - są sprzeczności no i jednak to pisali ludzie.
Hogan, to czemu Bóg pozwolił by szatan go tak próbował?

"Pierwsza rozmowa szatana z Bogiem

6 Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży3 udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan3 też poszedł z nimi. 7 4 I rzekł Bóg do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 8 Mówi Pan do szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». 9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? 10 Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży.
11 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego. "

Czyli Szatan dał w wątpliwość, i to Bóg a nie szatan wątpił.

Nebo Księga Hioba to jedna z najpiękniejszych ksiąg Starego Testamentu i zarazem jedną z najmądrzejszych ksiąg.
Jest w niej min.takie zdanie " W rozpaczy mieć pomoc od bliżnich to wrócić do czci Najwyższego"
To jest własnie to czego przgnie od nas wszystkich Nasz Dobry Ojciec.
Bóg oddał Hiobowi cały majątek i to w dwójnasób.Bóg noe zwąpił w Hioba.
#43

(24-11-2014, 2:55 )Nebo napisał(a):  Nie chodzę bo...nie wierzę.

Mam podobnie ale nie chodzę bo nie wierzę księżom.

"Quicquid Latine dictum sit, altum videtur."
"Ei incumbit probatio qui dicit, non qui negat."
  <th_to_clue>

#44

Chodzę..... asterr

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
#45

Kiedyś zapytałem mądrego człeka, co to jest kosciół?
Odpowiedział mi, że kościół to zgromadzenie ludzi należących do Boga.
Ja chcę nalezęc do Boga i dlatego staram się do kościoła chodzić. ubawa

Obowiązek obowiązkiem sygnatura musi posiadać tekst
#46

Są dwa określenia kościoła. Kościół jako ludzie i kościół jako budynek. W temacie chodzi o budynek.
Znajomy dobrze Ci powiedział ale to nie ma nic wspólnego z chodzeniem do kościoła(budynku). ubawa

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
#47

(25-05-2015, 14:45 )hogan napisał(a):  Znajomy dobrze Ci powiedział ale to nie ma nic wspólnego z chodzeniem do kościoła(budynku). ubawa
Ja zmienię Twoją wypowiedź i powiem: nie musi mieć. ubawa

Obowiązek obowiązkiem sygnatura musi posiadać tekst
#48

Bycie poza Kościołem.

[Obrazek: xoif5wvf.jpg]

Dla ludzi nieochrzczonych, którzy nigdy nie poznali Chrystusa Kościół zawsze pozostawiał jednak furtkę w postaci "chrztu pragnienia" – otwartość na prawdę i dobro pozwoliłyby komuś przyjąć Chrystusa, gdyby zetknął się z Jego nauką. 

Kiedyś podszedł do nas, rówieśników i  bywalców z osiedla dwudziestokilkuletni chłopak poszukujący złomu na osiedlu. Okazało się, że jest to dobrze znany sprzed lat "urka" o pseudonimie Kogut". Nota bene stał się pierwowzorem jednego z opowiadań Andrzeja Makowieckiego..

Okazało się, że właśnie zwolniono go z więzienia. Siedział za głupotę, miał wyrok w zawieszeniu i w okresie wakacji pojechał nad morze za dziewczyną w której się zakochał. Nie odmeldował się w MO, wysłano za nim list gończy i przepadł. Dwa lata pierdla...

Co mnie zaskoczyło, to fakt, iż przedterminowe uwolnienie wcale Go nie ucieszyło..

Spróbowałem dociec czemu.

Okazało się, że Tomek nie był ochrzczony i w więzieniu kapłan przygotowywał Go do chrztu...

Zanim to jednak nastąpiło, Tomka niespodzianie uwolniono...

Otwarto przed nim furtę prowadzącą z więzienia na wolność, jednocześnie, w Jego najgłębszym odczuciu, zatrzaśnięto furtę prowadzącą poprzez chrzest do Boga...

W głosie chłopaka był niesamowicie głęboki żal...

A chciałbyś być ochrzczony? - spytałem.

No pewnie - odpowiedział bez wahania..

To poczekaj..

Poszedłem do sklepu i kupiłem butelkę wody niegazowanej...

Po powrocie ochrzciłem Tomka tą wodą....

Jak się potem okazało, w trakcie konsultacji z doktorem Teologii, franciszkaninem, ojcem Lesławem, bliskim moim znajomym - ten chrzest był chrztem ważnym...

Aby jednak formalnościom stało się zadość wziął Tomka na rekolekcje aby Go odpowiednio przygotować oraz dać mu dokument potwierdzający Chrzest.

Rekolekcje połączone były z obiadem, stąd Tomek, bezdomny uczęszczał na nie w miarę skwapliwie...

[co było dalej - jeśli zechcecie - opowiem. Historia jest w pełni prawdziwa.]

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
#49

Oczywiście Filipku, tak też może być mtylowowo 

Krzysiu, opowiadaj, chętnie przeczytam slecausuuski

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
#50

Sam nie wiem jak to się stało, że Tomka ochrzciłem...Może skłoniła mnie do tego i przynagliła ta okropnie głęboka nuta żalu, która wyrwała się z jego duszy? Zareagowałem spontanicznie.
Potem oprzytomniałem i przeraziłem się, że być może dokonałem bluźnierstwa.
Zwróciłem się do zaprzyjaźnionego ze mną ojca Lesława, Franciszkanina. Ten wysłuchał mnie uważnie i polecił przyjechać z Tomkiem następnego dnia.
Tak też się stało. Ojciec Lesław na osobności najpierw przepytał Tomka, potem, też na osobności mnie, po czym zwrócił się do nas obu:
- chrzest jest ważny. Radzę jednak, tu zwrócił się do Tomka, abyś przeszedł krótką katechizację, by otrzymać dokument świadectwa chrztu.
Katechezy były wraz z obiadem, o który postarał się ojciec Lesław i tu zaczęły się, jak to się mówi, schody.
Tomek był alkoholikiem i z akuratnością, punktualnością i dotrzymywaniem umów był na bakier...
Z tego powodu opuszczał co poniektóre zajęcia i biedny ojciec Lesław musiał zjadać dwa obiady, nie pozwalając aby dobro się marnowało...
Trzeba powiedzieć, że franciszkanin, jeszcze przed poznaniem Tomka, miał sporą nadwagę...

[Obrazek: 727ypwr7.jpg]

O tym wszystkim, mocno zażenowany, poinformował mnie telefonicznie, błagając o ratunek...
Porozmawiałem z Tomkiem, ale to nie pomogło...

[Co było dalej, opowiem, jeśli zechcecie jeszcze słuchać..]

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
Wątek zamknięty


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości