Cytat:Grechuta? No nie żartuj.
Ale to? Mój ulubiony z polskich.
Fatum – polski zespół muzyczny wykonujący muzykę z pogranicza hard rocka oraz heavy metalu.
Widocznie słabo znasz Grechutę. Posłuchaj płyty "Korowód" to płyta jak najbardziej progresywna.
Poza tym Polacy często grali i grają muzykę z pogranicza progresywnej i gatunków jej zbliżonych. Kiedyś Klan, Exodus, Niemen, SBB, a później Collage, Quidam, Riverside. Moim zdaniem to wina Trójki i dziennikarzy spod znaku Kaczkowskiego i Beksińskiego, którzy bardzo skutecznie wypromowali tę muzykę w Polsce. Wypromowali tak skutecznie, że wielu Polaków myślało, że innej dobrej muzyki nie ma, a cały świat gra tylko poważne, pompatyczne i ambitne kompozycje. Że jest jakiś pop, jakieś inne odmiany rocka, ale to pewnie jakieś mało ambitne gówno. Co oczywiście było bzdurą.
Kaczkowski i Beksiński zakorkowali nam głowy muzyką progresywną. Oczywiście, chwała im za to, bo to często świetna muzyka, ale przy okazji zamknęli nas na inne gatunki muzyczne. W ten sposób Polacy byli opóźnieni muzycznie w stosunku do takich świetnych artystów jak Lou Reed, Neil Young czy Patti Smith, ale to już dywagacje na inny temat.
Zresztą tzw. muzyka progresywna to bardzo szerokie pojęcie, bo obejmuje po prostu muzykę rockową, która ma być ambitna, wyszukana i skomplikowana. Chodziło o kompleksy rockmanów, którzy (co tu kryć) byli często wyśmiewani przez "prawdziwych", wykształconych i bardzo poważnych muzyków jazzowych i klasycznych. Rockmani też tacy chcieli być. "My też potrafimy grać ambitniejszą i trudniejszą w odbiorze muzykę" - mawiali pewnie. Jedni rzeczywiście potrafili, a inni nie. I tak powstał rock progresywny.
Niekoniecznie utwory muszą trwać po dwadzieścia minut. Tak było może u ELP, Yes, Camel czy wczesnego Genesis, ale Pink Floyd przykładowo, wcale nie miał jakichś suit, ich najważniejsze płyty "Dark side of the moon" czy "The Wall" to zestaw bardzo krótkich piosenek, progresywny jest cały album, a nie osobne utwory. Ale oczywiście mieli też suity ("Atom heart mother", "Saucerful of secrets" czy "Animals"). Podobnie jak King Crimson, którzy tylko w początkowym okresie bawili się w rozbudowane kompozycje. Jednak już takie Jethro Tull, Wishbone Ash, Moody Blues, Uriah Heep itp. to całkiem krótkie piosenki, chociaż wchodzące w skład progresywnych albumów.
Ja dorzucę coś polskiego, bo przecież Polacy nie gęsi i też potrafili świetnie grać taką muzykę: