Nowa odpowiedź
Ocena wątku:
  • 36 głosów - średnia: 2.72
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Powroty do czasów dawnych ...
#1

Witam was z pogodnego Sopoćkowa.
Tak coś mi za uszami siedziało od pierwszego czerwca  i nie pozwalało  przejść nad tym do szarej codzienności.
 "PlayStation.Polska"  podarowali mi wtedy konsolę PS5 jako prezent z okazji dnia dziecka.
Taki prezent za przeszło dwa tysiaki + subskrycja premium (czyli dodatkowe kilka stówek) ... no, nie miałam innego wyjścia jak odnaleźć w sobie wewnętrzne dziecko... no i poszłoooooo !!!
 Postanowiłam pójść  za ciosem.
Nadeszły święta grudniowe i nagle olśnienie : zmienię wystrój choinki po raz trzeci. Była czerwona, była szydełkowa-biała
więc  za rok moja choinka będzie przypominać mi dzieciństwo.
 Powrócą na drzewko ozdoby robione w szkole podstawowej- z wydmuszek, krepiny, malowane orzechy włoskie, drewniane cukierki w błyszczących papierkach, pierniczki na kolorowo i.t.p. Na robienie tych drobiazgów mam prawie rok...
 A Dzisiaj ?
Z kuchni wciąż pachnie topionym smalcem.
Czy wy też lubiliście chleb z takim smalcem i ze skwarkami ? -Ja przepadałam.
 Prezenty, barwne kiczowate badziewie na choince, topiony smalec...
Wszystko tak pięknie wiąże się z dzieciństwem...
Brakuje mi tylko młodych ziemniaków z koperkiem i szklanicą maślanki.... ale to tylko chwilowo.
A wy jakie macie tęsknoty z dzieciństwa i co z tym robicie ?

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#2

Kiedyś niedaleko mnie był Dom Kultury czy jakoś tak i w tym budynku była cukiernia i tam można było zjesc deser i one miały taki oryginalny smak i do dzisiaj ten smak pamietam. Tą cukiernie zamknięto i już czegoś takiego nie jadłem.
Ten deser to była galaretka z jakimiś dodatkami. Nie pamietam co to było.

Dobrze wspominam tez wyprawy z ojcem i psem jamnikiem na ryby.
Odpowiedz
#3

Nie jestem w stanie wszystkiego wymienić ale Boni wspomina o deserach a więc chętnie zjadłabym lody gałkowane
jakie z prywatnej willi serwował lodziarz. Nigdy nie jadłam tak pysznych lodów, jak te u niego a drugie na wycieczce
szkolnej w Rynie. Gdzieś jeździliśmy ale nie pamiętam gdzie i w Rynie akurat zrobiliśmy przystanek. Ja akurat Ryn
znałam bardzo dobrze, bo tam mieszkał mój stryjek, no z koleżanką za zgodą wychowawczyni, oddaliłyśmy
się od reszty i zaprowadziłam ją na najpyszniejsze lody w wafelku. Wszelkie Bolero i inne im podobne, przegrywają
z nimi bezkonkurencyjnie.

Ziemniaki ze skwarkami, cebulą i koperkiem robię dość często ale popijam zsiadłym mlekiem albo raczej
przegryzam, bo uwielbiam duże kawały zsiadłego mleka. Mleko i ziemniaki od gospodarza kupuję.

Bardzo tęsknię za latem i zimą u babci i dziadka. Na początku ich dom, był uznawany za największą rezydencję
we wsi... dziś to ruina.
To ten dom.

[Obrazek: DQ3iyZF.png]

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#4

Jest sporo rzeczy które pamiętam z dzieciństwa, ale większość tego, co wtedy jadałem, jadam do dzisiaj...
Z rzeczy, których mi brakuje, to jednak nie są smakołyki, a opowieści dziadka i babci o czasach, kiedy oni byli dziećmi,
jak bardzo ich dzieciństwo różniło się od tego, które ja miałem w momencie słuchania tych opowieści...
Odpowiedz
#5

Jeśli o jedzeniu mowa to pamiętam ciepłą ćwiartkę chleba i mleko na szkolnej przerwie. Piekarnia była naprzeciwko szkoły i obok sklep spożywczy.
Jak to smakowało!!!! Ten ciepły miąższ i ta rumiana skórka. Niby nic ale do dzisiaj pamiętam.
Tydzień temu nawet pojechałem do piekarni gdzie pieką dobry chleb. Chciałem kupić ale mi nie sprzedali. Co prawda piekarnia należy do męża klientki gdzie dostarczam towar więc to sobie załatwię i tak. Zresztą sam widziałem jak oderwała kawał chleba świeżo przywiezionego do jej sklepu. To chyba najlepsza rekomendacja. W ich sklepach firmowych są zawsze kolejki. Jak u Lubaszki w Warszawie. To też musi świadczyć o jakości. Do tego wożę mleko z Turvity więc to powinien być dobry zestaw. Dam znać czy spełniło to moje oczekiwania.

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#6

Tak coś mi się przypomniało . ..
Jak byłam mała, to mój ojciec-złota rączka - zrobił mi z desek hulajnogę.
Prymitywna i z wyglądu paskudna była ale jak to się wtedy mawiało: "Wóz nie wóz- byle dupę wiózł".

Powtórka z dzieciństwa odbyła się chyba z piętnaście lat temu a może jeszcze  dawniej... 
Wraz z przyjaciółką i jej mężem byliśmy w Oszołomie lub w Geancie...
Niedaleko kas stały rozstawione hulajnogi zachęcające do jazdy (pewnie miały zachęcać do kupna).
Syn  moich przyjaciół, rosły nastolatek- również wsiadł na jedną z nich.
 A co zrobiła szalona ciotka czyli ja ?   -poszłam za jego przykładem...
 Dopiero po jakimś kwadransie podeszła do mnie pani z obsługi i oznajmiła, że to dla dzieci i nie są one obliczone na osoby z nadwagą.
Na co ja : Chciałam wypróbować i kupić dla wnuczki... ale ona też ma nadwagę więc muszę zrezygnować... i odstawiłam hulajnogę .
...Ale co się najeździłam- tego mi nikt nie odbierze...!

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#7

Kup sobie i śmigaj po Sopocie ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#8

(03-02-2024, 16:26 )hogan napisał(a):  Kup sobie i śmigaj po Sopocie ubawa2
 Żaden problem kupić... ale jakbym się wywaliła i połamała, to by mnie nawet doktor Kilder nie poskładał.. ale jakieś dziesięć lat temu- to bym sobie pośmigała...

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz
#9

A już tam od razu najgorsze zakładasz. Nie musisz przecież się wywalać ubawa2 

[Obrazek: hulajnoga%2Bbabcia.jpg]

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
1
Odpowiedz
#10

Jak nie weźmiesz ze sobą zestawu do grania to wagowo wytrzyma (lub wytrzymie jak ktoś woli).

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
Nowa odpowiedź


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości