(21-05-2023, 15:12 )Jan66 napisał(a): (21-05-2023, 14:19 )polliter napisał(a): Ja jestem wrogiem religii, bo moim zdaniem, ogłupia, ale nie zamierzam nikomu zabraniać religii wyznawać. Jestem wolnościowcem i nie chcę ograniczać nikomu wolności, każdy może sobie wyznawać co chce i wierzyć w jednorożce, krasnale, elfy, herosów, bogów czy w cokolwiek, byle tylko swojej wiary mi nie narzucał i nie ustanawiał praw cywilnych zgodnych z jego wierzeniami. Nie zamierzam być wybatożony czy ukamienowany, dlatego, że napiłem się piwa albo się rozwiodłem.

Ostatnie zdanie pasuje raczej do zycia w Uk albo w Iranie a nie w Polsce.
Oczywiście, bo to miał być tylko jaskrawy przykład tego, do czego doprowadza ustanawianie prawa na podstawie bardziej lub mniej wyimaginowanych wierzeń. Teraz to się dzieje w krajach islamskich, ale kiedyś Kościół w Europie zachowywał się w ten sam sposób, a często nawet w bardziej okrutny (procesy "czarownic", przykładowo).
Jeszcze nie jest tak źle, ale wszystko wskazuje, że może być gorzej. W imię jakich zasad polskie pary nie mogą liczyć na pomoc państwa przy in vitro? W imię jakich zasad nie mogę krytykować Kościoła i chrześcijaństwa? (obraza uczuć religijnych, a tak naprawdę, tylko chrześcijańskich) W imię zasad wymyślonych pod wpływem tego, że ktoś coś sobie ubzdurał. I w porządku, każdy może sobie ubzdurać co chce, nic mi do tego i nie wtrącam się, ale wpływ religii na ustawodastwo mnie przeraża. Konkordat, który jest wbrew interesom państwa polskiego (paradoksalnie podpisany przez komuchów) mnie oburza.
Tak samo bym się temu sprzeciwił, gdyby robili to w moim kraju muzułmanie, hindusi, buddyści, rodzimowiercy czy wyznawcy Latającego Potwora Spaghetti. Tutaj panoszy się akurat chrześcijaństwo, ale nazwa religii nie ma dla mnie znaczenia.