Ocena wątku:
  • 19 głosów - średnia: 2.79
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Kastracja czy to okaleczanie zwierząt
#1

Jestem przeciwnikiem Kastracji. Moim zdaniem (po za względami medycznymi), jest to okaleczanie zwierząt dla wygody właściciela. Kastracja zapobiega chorobą tak samo jak usuwanie zdrowych zębów zapobiega pruchnicy.
Mojemu pieskowi wycięli jaja w schronisku oczywiście będzie kochał mnie tak samo ale i tak szkoda jak. Czy kastracja zapobiega bezdomności? Nie to ludzie są winni bezdomności psów i kotów.[Obrazek: 1248548033_by_brianmolko_600.jpg]
Odpowiedz
#2

Tak, kastracja i  sterylizacja, to jedynie wygoda właścicieli. Natura obdarzyła zwierzęta w organy, tak samo jak ludzi. Natura dodatkowo, zawsze
umie sama o siebie zadbać. Nigdy nie ma tak aby było za dużo czy za mało zwierząt, dopóki człowiek nie wsadzi do tego swoich łap.
To człowiek jest problemem a nie zwierzęta, które są wręcz niewinne w tej sytuacji.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#3

Koty raczej trzeba kastrować, bo niestety wykastrowane głupieją. Tak słyszałem. Kot rodziców jest wykastrowany i zachowuje się normalnie.

Co do psów to żaden z psów jakie miałem nie był kastrowany. I tylko jamniczka dostawała szału jak miała cieczkę, oba psy tj. shitzu i maltańczyk nie były wykastrowne i nie miały nigdy żadnych fiksacji i jakoś nie uciekały z domu czy coś. Nawet rodzice chcieli wykastrować tego maltańczyka, ale lekarz odradził i ja zresza też odmówiłem, po teoretycznie to też mój pies.
Odpowiedz
#4

Nie trzeba kotów kastrować a co jedynie pozwolić im żyć tak, jak stworzyła do tego natura.
A jak ma się kota w domu, to po prostu trzeba o niego dbać i zapewnić choćby raz na rok dopuszczenie do partnera/ partnerki.
Właśnie "fiksa" dostają, bo to ich czas płodu i wcale się im nie dziwię.
Moje koty ani psy, żadne nie były okaleczane.

Każda interwencja chirurgiczna jest ogromnym wstrząsem dla organizmu zwierzęcego. Może prowadzić do nieprzewidzianych powikłań i zakażeń bakteryjnych, dlatego tak ważne jest rozważenie tak poważnej decyzji. Kastracja jest ingerencją w delikatną gospodarkę hormonalną psa, co może mieć skutki w zachowaniu zwierzęcia i wpływ na jego stan zdrowia.

Wśród negatywnych skutków kastracji wymienia się przede wszystkim skłonność do nadwagi i zwiększenie apetytu. Hormony płciowe mają bowiem ogromny wpływ na tempo metabolizmu oraz kontrolę uczucia głodu i sytości. Jednak to nie wszystko – testosteron, progesteron i estrogen wpływają także na mineralizację kości i ich tempo wzrostu, przyswajanie białka i rozwój masy mięśniowej, a nawet tempo uczenia się, przewodnictwo nerwowe i kontakty społeczne. Dlatego usunięcie narządów płciowych odpowiedzialnych za produkcję tych hormonów może zwiększyć ryzyko:

wystąpienia problemów ortopedycznych wynikających ze zbyt niskiej mineralizacji kości i ich nieprawidłowego wzrostu;
zaników mięśniowych w podeszłym wieku;
pokastracyjnego nietrzymania moczu u suk spowodowanego zbyt niskim napięciem zwieracza cewki moczowej,
niepewności w kontaktach z innymi psami i agresji wynikającej z poczucia zagrożenia;
zachowań łowieckich w stosunku do innych psów.

Badania wykazują także, że w organizmie psów poddanych zabiegowi kastracji wzrasta stężenie lutropiny – hormonu luteinizującego (LH), który w nadmiarze może wywoływać prozapalne reakcje w całym organizmie. Z tego względu po kastracji zwiększa się ryzyko zachorowania na niezwykle groźne nowotwory (w tym chłoniaki, naczyniakomięsaki i guzy komórek tucznych). Przeprowadzenie zabiegu gonadektomii może również zwiększać prawdopodobieństwo rozwinięcia się niektórych chorób autoimmunologicznych i niedoczynności tarczycy.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#5

A fuj. Ci do do tego namawiają niech sami sobie jaja utną...

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#6

Mam takie samo zdanie.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#7

Jeśli macie podobne zdanie do mnie, to według mediów tego świata jesteście w średniowieczu.
Ja już wolę się cofnąć do średniowiecza niż za akceptować okaleczanie zwierząt.
Odpowiedz
#8

Tak może właśnie powiedzieć jedynie ktoś zacofany i nie znający się na zwierzętach a swoje własne problemy, rozwiązuje kalecząc zwierzęta. Już o tym pisałam, to takich właśnie właścicieli trzeba wziąć na smycz i wykastrować.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#9

To jest brak zrozumienia zwierząt i wygodnictwo. Zwierzę trochę pocierpi ale właściciele mają "z głowy" martwienie się o to czy suczka albo kotka będzie miała młode...A wystarczy poświęcić zwierzęciu czyt. przyjacielowi trochę czasu i możemy zapobiec takim zdarzeniom. A nie tylko otworzyć drzwi i powiedzieć: idź się wybiegaj. Jak będziesz skomleć pod drzwiami to cię wpuszczę... Takie są realia a nie odosobnione przypadki... Bo dziecko chciało pieska a po dwóch miesiącach się znudził i nie ma komu się nim zajmować. Nieodpowiedzialność ludzka nie zna granic...

[Obrazek: q2WwWkr.gif]
Odpowiedz
#10

Wielu mówi o tym, że koty trzeba kastrować i sterylizować bo rozmnażają się na potęgę. A ja uważam, że po jakie licho do tych kotów się wtrącają. Pamiętam jak kiedyś w bloku gdzie mieszkałam z rodzicami, koty miały wolny wstęp do piwnic a lokatorzy? Zero myszy i szczurów! A teraz? Tu gdzie mieszkam, kilka razy w roku rozsypują trutkę, okienka szczelnie pozamykane, drzwi tak samo, żaden
kot się nie prześlizgnie a szczury mają uciechę i w czterech literach trutkę. Zakopują ją piachem.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości