Ocena wątku:
  • 47 głosów - średnia: 2.96
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Wkurzające zakupy?

Jeszcze jedno doświadczenie z punktu widzenia ekspedientki.

Sklep o szóstej otwierała kierownica a ja z Baśką zjawiałyśmy się nieco później.
Gdy przyszłam- na drzwiach kartka: "Zamknięte".
Było włamanie.
 W szybie wystawowej dziura - szkło w środku.
 Pomyślałam, że w nocy chuligan jakiś kamieniem wybił dziurę, bo była wielkości piłki do nogi.
Przyszedł dzielnicowy i po stwierdzeniu, że włamywaczem może być kot lub niemowlak - wyszedł i kopniakiem powiększył otwór w szybie.
Domyśliłam się, że "nasz" dzielnicowy był kimś zaprzyjaźnionym. Byli z nim po imieniu .
Podszedł do mnie i wyciągnął rękę : Jestem Andrzej a ty dziecko jak masz na imię ?

A ja głupia jeszcze niczego nie rozumiałam.
 Dostawczymi drzwiami w radiowozie wylądowało kilka szampanów, kilka pudeł z kawą i czekoladą. Do mojej siatki wsadzono paczkę kawy, kilka czekolad i wysłano do domu.
-"Jakby co, to nie było cię tu dzisiaj bo dziś masz wolne a jak cię wezwą i będą pytać - to o niczym nie wiesz.
Będzie na włamywacza". 
Do tego, że kierownica kradła- przyzwyczaiłam się, ale żeby gliniarz ? I nawet się z tym nie krył ?

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz

To tym mnie przebiłaś ubawa2

Moja kierowniczka też kradła a jak ja odchodziłam ze sklepu, to oczywiście obowiązkowo musi być remanent.
W tym dniu, wszystkie oprócz mnie, poszły do domu obładowane jak wielbłądy.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz

A teraz coś z punktu widzenia klientki Biedronki, bo to mój najbliższy spożywczak ale i w innych sklepach takich zachowań pełno.
Gdy do waszego domu przychodzi gość, to kto powinien-jako pierwszy- powiedzieć "dzień dobry" a gdy gość odchodzi : "do widzenia" ???
 Tymczasem gdy w Biedrze podchodzę do kasy - kasjerka mnie wita, a gdy odchodzę- żegna. Oczywiście ja nie reaguję.
Co się do %$#^*@ nędzy zmieniło ?
Moja przyjaciółka siedziała za kasą w REALU i miała narzucony obowiązek witania i żegnania każdego z płacących, z czego się nie wywiązywała i miała z tego tytułu przykrości.
 Mam naprzeciw okien małą prywatną piekarnię, ale gdy tam wchodzę to ja jako gość witam, a pani za ladą, jako gospodarz- odpowiada.
 Panie w piekarni nie są młode, więc może dlatego znają zasady. Szkoda mi trochę panienek za kasą, które być może wiedzą ale muszą wykonywać nakazy szefostwa.... że  absurdalne ? - a kogo to obchodzi ?

Niektórzy aby żyć- muszą narodzić się po raz drugi...
Odpowiedz

Jeszcze na witanie przymknęłabym oko ale żegnanie? To jest równoznaczne z "wynoś się" ubawa2

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości