Tak jak wspomniałam w innym temacie, ze świąt uwielbiam świecidełka a więc te wszelkie dekoracje, lampki.
Reszta jest bez znaczenia, bo co to jest reszta? Jedzenie? Jem codziennie i to, na co mam ochotę. A więc
nie mam co innego wymyślić na święta. Prezenty? Wolę z zaskoczenia a nie w oczekiwaniu na konkretny dzień.
Tradycja? To nie jest moja/ nasza tradycja, tylko pogan.
Jako dziecko, lubiłam jak na choince świeciły się lampki, jak pod obrusem leżało sianko, czy choćby sam mróz
na oknach u babci, gdzie było trzeba chuchać żeby zobaczyć pierwszą gwiazdkę.
Dziś nie ma tych tradycji lub są ale mało u kogo. Każdy goni za pieniądzem, potem za obżarstwem a następnie
w pogotowiu przepełnienie z powodu obżarstwa. Nadchodzi nowy rok a więc po pogotowiu stękanie, że
nie ma pieniędzy bo na święta poszło. Patrząc na to wszystko logicznie, lampki można zapalić każdego dnia
w roku, jeść możemy kiedy i co chcemy a przy tym zostanie więcej pieniędzy i obejdzie się bez bólu brzucha.
Alleluja! Świętujmy!
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"