Homoseksualiści(stki) są mi obojętni, podobnie zresztą jak heteroseksualiści, nie rozróżniam ludzi ze względu na ich preferencje seksualne. Lubię wielu gejów, wiele lesbijek, ale wielu też nie lubię, bo są głupi i to samo mam heterykami. Moja sympatia lub antypatia nie jest związana z tym jak i z kim ktoś sypia.
Homoseksualizm zawsze był i zawsze będzie, nie zmienią tego żadne zakazy, nakazy, nasza tolerancja lub jej brak, można ich leczyć, obrażać, zabijać, naparzać na ulicy, bulwersować się, ale w ten sposób i tak nie sprawimy, że homoseksualizm nagle zniknie. Nie zniknie, jak nie zniknął od tysięcy lat. Pozostaje nam się tylko pogodzić z jego istnieniem w naturze (bo przecież występuje nie tylko u ludzi, ale też innych zwierząt). Tego typu preferencje istniały zawsze, ale nigdy nie były normą i pewnie nigdy normą nie będą, bo wtedy gatunek by nie przetrwał. To zawsze był tylko jakiś skromny procent, w każdym razie nigdy nie przekroczył 50% ogółu społeczeństwa.
Więc zamiast wymyślać jakieś śmieszne argumenty na temat fizjonomicznej budowy kobiety i mężczyzny i przeznaczenia konkretnych organów (szczerze się uśmiałem z tych wywodów) oraz infantylnych opowieści o "zniszczeniu wspomnień z dzieciństwa", bo ktoś sobie obrał tęczę za swój symbol, po prostu zaakceptujmy to, czego i tak nie zmienimy. No, może nie zaraz zaakceptujmy, ale po prostu przejdźmy do porządku dziennego, że homoseksualizm zawsze istniał, pogódźmy się z tym, tak jak godzimy się z tym, że Ziemia obraca się wokół Słońca, chociaż może nam to się nie podobać (wielu się to nie podobało po odkryciach Galileusza i Kopernika). O.K. niech nam się homoseksualizm nie podoba, mnie też się wiele rzeczy w tym świecie nie podoba, ale musiałem się z nimi pogodzić, bo nic na to nie poradzę. Tak samo jest z homosiami - byli, są i będą, tak jak są rudzi, łysi, grubi, chudzi, wysocy, niscy, czarni, biali, głupi, mądrzy, dobrzy, źli itd. Po co kopać się z koniem? I tak przegramy.