07-11-2014, 10:37
Temat dość krępujący jak też bardzo ważny i dlatego postanowiłam go poruszyć.
Otóż, są takie sytuacje gdy na przykład idziemy do ubikacji i nie domykamy drzwi mimo, że w domu są inni domownicy, czyli zazwyczaj ktoś z rodziny. O takich sytuacjach słyszy się dość często, że nie przeszkadza komuś, że partner widzi nas w takiej sytuacji lub gdy dziecko podglada gdy tatuś robi siusiu.
Są też sytuacje bardziej drastyczne, które mogą przerodzić się z czasem(wiekiem dziecka szczególnie) w fobię.
Oczywiście nie napiszę o kogo chodzi ale na "starym gryfie" znałam taki przypadek gdzie On uważał, że Jego własna matka dosłownie próbuje Go podrywać jako faceta. Chłopak nie wiedział jak sobie z tym radzić a więc Mu pomagałam, uczyłam zachowań, ustosunkowania się do danej chwili, reagowania, itd. Wiem, że pomogło ale wszystko właśnie miało początek gdy On był jeszcze małym dzieckiem i pamiętał dokładnie, że jak tato szedł do ubikacji czy pod prysznic, nigdy nie zamykał drzwi. Matka w tym czasie mogła zwyczajnie wejść gdy akurat potrzebowała czegoś z łazienki. Z dziećmi było tak samo, rodzice nie czuli żadnego wstydu. Matka potrafiła nago przebierać się na oczach już dorastających chłopaków.
Doszło do tego, że On został sam z matką w domu, jest dawno dorosłym mężczyzną i problem zaczął się nasilać gdyż na przykład, Jego zdaniem, matka celowo rozrzuca po mieszkaniu części swojej intymnej garderoby, tak jakby chciała syna sprowokować aby na to patrzył, aby czuł kobietę a nie matkę. Zdarzają się sytuacje gdzie On nie wie jak się ma zachować, bo na przykład gdy idzie się kąpać, zamyka się ale matka potrafi z drugiej strony drzwi otworzyć i wejść do łazienki w czasie Jego kąpieli. Jednak gdy On mówi do matki po co tu weszła, to Ona kłamie w oczy i mówi, bo było otwarte. Celowo ale niby skrycie, rozbiera się do naga po to aby niby przez przypadek, syn mógł natrafić na ten moment gdy ona jest nago. Takie i podobne sytuacje zdarzają się nagminnie, On nawet(za moją namową) był w tej sprawie u lekarza aby zasięgnąć porady ale lekarz tylko zapytał, czy matka wykorzystuje Go seksualnie. On zaprzeczył bo do tego jeszcze nie doszło lecz problem tkwi w tym, że On nie może normalnie w takim domu funkcjonować.
Jak Waszym zdaniem powinniśmy zachować się w domu gdzie jest więcej członków rodziny, czy obowiązuje nas moralność względem innych czy może pozwalamy na takie sytuacje jak powyższe, sądząc, że to "nic strasznego"?
Otóż, są takie sytuacje gdy na przykład idziemy do ubikacji i nie domykamy drzwi mimo, że w domu są inni domownicy, czyli zazwyczaj ktoś z rodziny. O takich sytuacjach słyszy się dość często, że nie przeszkadza komuś, że partner widzi nas w takiej sytuacji lub gdy dziecko podglada gdy tatuś robi siusiu.
Są też sytuacje bardziej drastyczne, które mogą przerodzić się z czasem(wiekiem dziecka szczególnie) w fobię.
Oczywiście nie napiszę o kogo chodzi ale na "starym gryfie" znałam taki przypadek gdzie On uważał, że Jego własna matka dosłownie próbuje Go podrywać jako faceta. Chłopak nie wiedział jak sobie z tym radzić a więc Mu pomagałam, uczyłam zachowań, ustosunkowania się do danej chwili, reagowania, itd. Wiem, że pomogło ale wszystko właśnie miało początek gdy On był jeszcze małym dzieckiem i pamiętał dokładnie, że jak tato szedł do ubikacji czy pod prysznic, nigdy nie zamykał drzwi. Matka w tym czasie mogła zwyczajnie wejść gdy akurat potrzebowała czegoś z łazienki. Z dziećmi było tak samo, rodzice nie czuli żadnego wstydu. Matka potrafiła nago przebierać się na oczach już dorastających chłopaków.
Doszło do tego, że On został sam z matką w domu, jest dawno dorosłym mężczyzną i problem zaczął się nasilać gdyż na przykład, Jego zdaniem, matka celowo rozrzuca po mieszkaniu części swojej intymnej garderoby, tak jakby chciała syna sprowokować aby na to patrzył, aby czuł kobietę a nie matkę. Zdarzają się sytuacje gdzie On nie wie jak się ma zachować, bo na przykład gdy idzie się kąpać, zamyka się ale matka potrafi z drugiej strony drzwi otworzyć i wejść do łazienki w czasie Jego kąpieli. Jednak gdy On mówi do matki po co tu weszła, to Ona kłamie w oczy i mówi, bo było otwarte. Celowo ale niby skrycie, rozbiera się do naga po to aby niby przez przypadek, syn mógł natrafić na ten moment gdy ona jest nago. Takie i podobne sytuacje zdarzają się nagminnie, On nawet(za moją namową) był w tej sprawie u lekarza aby zasięgnąć porady ale lekarz tylko zapytał, czy matka wykorzystuje Go seksualnie. On zaprzeczył bo do tego jeszcze nie doszło lecz problem tkwi w tym, że On nie może normalnie w takim domu funkcjonować.
Jak Waszym zdaniem powinniśmy zachować się w domu gdzie jest więcej członków rodziny, czy obowiązuje nas moralność względem innych czy może pozwalamy na takie sytuacje jak powyższe, sądząc, że to "nic strasznego"?





