Ocena wątku:
  • 17 głosów - średnia: 2.82
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Granice krzywdy psychicznej
#1

Tyle osób krzywdzi się wzajemnie psychicznie...Jak daleko można się posunąć w krzywdzeniu drugiej osoby??

Na przykład bywają bardzo toksyczne związki, gdzie jedna osoba non- stop krzywdzi drugą i co wtedy robić?
Czy jest sens bycia razem?

Czasem zbyt mocno kochamy, wierzymy ukochanej osobie i nie jesteśmy w stanie zakończyć związku chociaż rozum podpowiada że ten układ nie ma szans i wyniszcza jedną z osób psychicznie??

Niedotrzymywanie słowa,zdrada, nadużywanie alkoholu - to są granice czy jeszcze nie???

Taki przykład:
Wydaje mi się, że kobieta nie odejdzie od mężczyzny jeśli jest od Niego uzależniona finansowo.
Co zrobi jak odejdzie? Często w takiej sytuacji kobiety lądują w domu samotnej matki czy ewentualnie w schronisku
dla bezdomnych a wielki pan jak paw, puszy się w całej chałupie. Nie obchodzi Go fakt, że jakby nie było to
tworzyli rodzinę przez ten czas bycia razem... gdzie więc podział majątku? Otóż nie ma bo w takiej sytuacji
kobieta ucieka jak najdalej od sadysty zostawiając cały dobytek dla "pawia"...

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#2

Nie ma granic hogan, można psychicznie zabić drugiego człowieka.
Do znęcania psychicznego nie trzeba alkoholu, nie musi być pan władczy czy tyran..czasem wydaje nam się..cicha woda..warto, bo spokojny etc..pomyłka..cicha woda brzegi rwie.

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz
#3

W takich sytuacjach uważam, że trzeba być bardzo silnym i pozwolić na pracę mózgu a wyłączyć zdradliwe serce. Wtedy mamy jasność sytuacji jak postąpić.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#4

Jeżeli dany osobnik nie umie się kamuflować, można z tym sobie poradzić, ale czasem wychodzi takie coś po czasie..za późno na wszystko..Jeżeli zaufa się takiemu komuś, stajemy się uzależnieni absolutnie..nie ma siły odejścia..potrzebny zazwyczaj inny bodzieć.
Mój przypadek..uzależniłam się od mojego ex..bałam się odejść z różnych powodów, manipulował również rodziną jak moją tak i swoją, dziś został sam, rodzina się od niego odsunęła..Moim bodźcem nie były płaczące dzieci, które bały się ojca, nie było, że ludzie coś tam mówili, nie było nic..aż do pewnego dnia..wtedy zrozumiałam jaka ja głupia byłam, jak mogłam nie ufać dzieciom, jak mogłam słuchać matki i ojca, skoro sama wiedziałam co mój pan i władca umie i jak może..musiałam przekonać się na własne oczy..nikt by tego nie chciał zobaczyć..też nikomu tego nie życzę

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz
#5

Jak wiesz, miałam podobną sytuację ale właśnie żeby nie mój zdrowy rozsądek i trzeźwość umysłu to kto wie czy jeszcze bym żyła a jak tak, to czy może nadal byłabym w tym chorym związku.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#6

Dokładnie, masz rację..tylko ja trochę późno przejrzałam..chociaż dobrze, że w ogóle

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości