Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 2.89
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Tworzenie depresji
#21

Sięgnę do następnego dziewiętnastowiecznika.
Cytat:Depresję, według Freuda, powoduje gniew skierowany na samego siebie, uzależnienie poczucia własnej wartości od innych oraz bezradność. Psychoanaliza opiera się na znaczeniu procesów nieświadomych i nieuświadomionych. W przypadku depresji mowa jest głównie o nieświadomej motywacji i konfliktach.

Dopiero raczkował w psychoanalizie.
Z pewnością konflikty mają duże znaczenie w przyczynie depresji."Wroga trzeba zdołować".
Człowiek przejmujący się czyjąś opinią karze sam siebie za głupotę innych.Nikt nie musi być fenomenem,wystarczy że sobie jakoś radzi.

W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.

Odpowiedz
#22

I to jest bardziej trafne, bo bliższe koncepcji problemu(postrzeganie siebie oczyma innych), z którego owa depresja się wywodzi.
Z tym także się zgodzę, że człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, że sam ów gniew(czyt. depresję) wywołuje.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#23

W tym, co zacytował i napisał Ro_bot, jest dużo racji. Piszę z własnego odczucia.
Leki, jeśli podawane są prawidłowo i połączone z psychoterapią (uświadomieniem przyczyny), dają dużo.

"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze; 
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"



Odpowiedz
#24

Hym... zgadzasz się z Robocikiem a jednocześnie zaprzeczyłaś Jego wypowiedzi, bo nie ma tam mowy o lekach, tylko
o własnym tworzeniu depresji.

A co do "prawidłowego" podawania leków, to jakie to jest prawidłowe podawanie leków?
To, czy są niby podawane prawidłowo, wymyślają lekarze, nikt inny.

I jeszcze jedna ważna rzecz jako ciekawostka... z każdego człowieka można zrobić wariata.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#25

Tak jak cytował Robocik - można przyjąć określenie "gniew". Tak, jak pisałam wcześniej to poczucie niższej wartości, często nierozumienie zachowania innych, nie przyjmowanie krytyki albo przyjmowanie tylko jej, automatycznie pokazując bezradność i coś na kształt gniewu, o którym pisze Robot.
Nie znaczy to absolutnie, że depresja nie jest chorobą - cały czas twierdzę, że jest i to ciężką.
hogan napisał(a):Hym... zgadzasz się z Robocikiem a jednocześnie zaprzeczyłaś Jego wypowiedzi, bo nie ma tam mowy o lekach, tylko
o własnym tworzeniu depresji.

A co do "prawidłowego" podawania leków, to jakie to jest prawidłowe podawanie leków?
To, czy są niby podawane prawidłowo, wymyślają lekarze, nikt inny.

I jeszcze jedna ważna rzecz jako ciekawostka... z każdego człowieka można zrobić wariata.
Tak, lekarz mówi ci, co i jak masz zażywać ale chyba od tego jest lekarz, nie sądzisz? Po to kilka, czasem kilkanaście lat się uczył, żeby mógł powiedzieć, co masz zażywać mając grypę, a co, kiedy masz chore serce. Gdyby każdy mógł wiedzieć ci i jak brać "prawidłowo", to po co lekarze?
A co znaczy pojęcie - wariat? O co Ci chodziło, kiedy to pisałaś, wiesz, kim jest wariat?

Tak, jak napisałaś człowiek nie zdaje sobie sprawy, że sam wywołuje takie, czy inne swoje zachowania prowadzące do depresji, dlatego potrzebny jest ktoś, kto mu pokaże, skąd bierze się ów gniew, złość na siebie i innych, bezradność. Do tego potrzebny jest terapeuta, psycholog, psychiatra, oni mają pokazać przyczynę i pomóc wrócić do zdrowia, przy tym bywają potrzebne czasem leki. Człowiek musi zrozumieć skąd bierze się jego choroba, jaka jest jej przyczyna.
Odpowiedz
#26

Amadeo, do zrozumienia choroby nie potrzebne są leki i zawsze będę miała takie samo zdanie, że na depresję nie ma leków.
To są antydepresanty, które wyłącznie ogłupiają. Lekarze tym faszerują, bo tak im wygodniej a i kasę trzepią nieziemską.
Z ludźmi chorymi psychicznie, którzy na trzy dni mieli odstawione leki, rozmawiałam jak z normalnymi ludźmi a już po lekach, z
niektórymi w ogóle nie dało się rozmawiać. Tego nie mówi się głośno ale do leków była jedna tylko droga, elektrowstrząsy.
Jak one nie dawały efektów, to wymyślono coś, co ludzie chętnie łykną. Dosłownie i w przenośni.
Pisząc o wariatach(patrz poprzednia strona z wyjaśnieniem jakie są choroby od debilizmu, itd.), piszę o wszystkich ludziach, o
każdym bez wyjątku. Każdy kto pójdzie do psychiatry, dostanie receptę i już jest potencjalnym wariatem.
Nie twierdzę, że z chorobami ogólnie pojętymi psychicznymi, nie trzeba chodzić do lekarzy, bo trzeba ale tylko w jednej sprawie.
Po to aby absolutnie chorego psychicznie odizolować od społeczeństwa a nie po to aby wyleczyć. Nie znam przypadku aby
chory psychicznie po pobycie na psychiatryku, wyszedł z tego zdrowy. Na to nie ma lekarstwa.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#27

Szczerze powiem, że po przeczytaniu tego, co napisałaś sama byłam ogłupiała i to bez leków.
Czy Ty faktycznie wierzysz w to, co piszesz?
Czy uważasz, że człowieka chorego psychicznie trzeba zamknąć w szpitalu psychiatrycznym, czy na oddziale psychiatrycznym, zamknąć i odizolować od społeczeństwa? 
Ludzie chorzy na schizofrenię mają rodziny, swoje domy. Po fazie nasilenia objawów, przychodzi faza remisji i stabilizacji. Trzeba nauczyć się żyć z takim człowiekiem, zaakceptować jego stan. Potrzebne są też leki, bo bez nich nie ma leczenia, przy braniu leków zmniejszają się objawy negatywne.
Schizofrenia jest poważną chorobą psychiczną, a kiedy lekarz postawi diagnozę nie odsyła pacjenta na oddział psychiatryczny, czy do szpitala psychiatrycznego, żeby tam go zamknęli i już nie wypuścili.
Depresja też jest poważną chorobą, może występować u osób do dej pory nie chorujących, jak i u osób z zaburzeniami neurologicznymi. Tak jest chociażby z autyzmem. Autyzm nie jest chorobą, tylko stanem, zaburzeniem neuropsychicznym (za skomplikowane opisywanie, więc pominę) ale mając autyzm możemy być chorzy na depresję. Tak dzieje się często z osobami, które mają najlżejszy typ autyzmu - Syndrom Aspergera. Tu osoba ma zainteresowania, pracuje, ma rodziny i nagle - to nie muszą być jakieś konkretne wydarzenia, to wszystko odchodzi na plan drugi. Zaczynają pogrążać się wyłącznie w swoich myślach, odchodzi na bok dotychczasowe hobby, pogłębia się niska samoocena, nieprawidłowe odbieranie zachowań np. kolegów w pracy.
Leki są potrzebne i jest ich sporo, działają na różne typy depresji i fazy w jakich znajduje się osoba chora. Antydepresanty to ogólna nazwa leków stosowanych przy leczeniu depresji. Działają na różne neuroprzekaźniki, antydepresantem jest lek podnoszący poziom serotoniny, obniżający niepokój, z czym z kolei wiąże się brak snu, leki te nie uzależniają i przy poprawie zdrowia się je wycofuje. I nie mówię tu o suplementach, jak chociażby dziurawiec.
Depresję można wyleczyć, jak wiele innych chorób.

Mówisz, że rozmawiałaś z chorymi psychicznie - ja z nimi mam cały czas kontakt, podobnie jak z lekarzami. Znam ten temat nie z opowiadań, czy książek.

Zawsze kiedy ktoś używa słowa "normalny", pytam, co wg niego to słowo znaczy.
Kim, czym jest człowiek normalny?

Po tym, co napisałaś wcześniej, nie sądzę, żebyś zmieniła zdanie..., chyba nie dojdziemy do wspólnych wniosków.
Odpowiedz
#28

Nie rozumiesz tego co piszę... szkoda.
Nie ja tak robię, nie ja to głoszę, i nie ja chcę w to wierzyć. Ja co jedynie przedstawiam sytuację jak wygląda
w rzeczywistości a czego nie dowiesz się od lekarza. Mogę o tym wszystkim śmiało napisać, bo poznałam ten
problem nie tylko od strony pacjenta ale też od strony lekarzy i wkurza mnie, że lekarze zamiast ludziom pomagać, to
przyczyniają się do ich wykańczania. Dlatego o tym wszystkim piszę.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#29

(21-09-2018, 13:41 )hogan napisał(a):  Nie rozumiesz tego co piszę... szkoda.
Nie ja tak robię, nie ja to głoszę,  i nie ja chcę w to wierzyć. Ja co jedynie przedstawiam sytuację jak wygląda
w rzeczywistości a czego nie dowiesz się od lekarza. Mogę o tym wszystkim śmiało napisać, bo poznałam ten
problem nie tylko od strony pacjenta ale też od strony lekarzy i wkurza mnie, że lekarze zamiast ludziom pomagać, to
przyczyniają się do ich wykańczania. Dlatego o tym wszystkim piszę.

Mam wrażenie, że i Ty nie bardzo rozumiesz o czym ja piszę, a i chyba się pogubiłaś w tym, od czego zaczęłaś.
W pierwszym poście napisałaś, że depresja jest CHOROBĄ komputerową, w następnych postawiłaś tezę, że to jednak nie choroba, tylko stan i do tej teorii przekonywałaś.
A co do Twego ostatniego postu :
Przede wszystkim - czego nie dowiem się od lekarza?
Nie Ty chcesz w to  (co?) wierzyć - co ma z tym tematem wspólnego wiara? 
Jaką sytuację rzeczywistą przedstawiasz? Eliminację pewnych ludzi?
Rzeczywista sytuacja to taka, że idąc z chorym psychicznie do psychiatry, wiesz, że pójdzie do szpitala i już wiesz, że się z nim widzisz ostatni raz, ponieważ będzie odizolowany?
Od kiedy antydepresanty nie są lekami?

Poznałaś to od strony lekarzy, więc wygląda na to, że Ty znasz innych lekarzy - ja innych. A tak na marginesie - spytaj chociażby o antydepresanty, a może Twoi nie znają takiego określenia i takich leków? Mówię o lekach nie suplementach, ziołach.

A co znaczy człowiek "normalny"?
Odpowiedz
#30

Wszystko pomieszałaś :lol:

Na początku napisałam, że depresja to choroba komputerowa, to było ironicznie, czyli owa choroba to wymysł.
Nie dowiesz się od żadnego lekarza o tym, o czym tu we wszystkich postach napisałam, czyli o tym na przykład, że
na depresję nie ma i nigdy nie będzie leków ani też na żadne inne choroby czy stany związane z psychiką.
Znam takich Kowalskich, co po minucie od chwili łyknięcia tabletki, twierdzą, że głowa przestała boleć. To są identyczne
przypadki, wiara ludzi, że te leki im pomagają a nie same leki pomagają.
I nie piszę o jakieś tam nadprzyrodzonej wierze ale o wierze w sensie, że JA NIE WIERZĘ w to, że leki pomagają, bo WIEM
że to bujda wymyślona przez firmy farmaceutyczne za którymi stoją też lekarze.
Nie czytasz lub nie chcesz czytać albo udajesz, nie wiem. Wyraźnie napisałam co mam na myśli, czyli to co w poprzednim zdaniu.
antydepresanty NIE LECZĄ! I nigdy leczyć nie będą, one wyłącznie otumaniają. I dlatego nie mnożna nazwać ich lekami.
Benzodiazepin jest w Polsce nagminnie nadużywany przez lekarzy, a nie wszystkim wiadomo że on uzależnia.
Pacjent, który bierze benzodiazepin, nie zdaje sobie sprawy z tego, że nie będzie od niego ucieczki. Czy też dostają receptę
na Xanax, który kompletnie hamuje emocje, pozytywne i negatywne, czyli chodzi taki człowiek jak... zombi?
Można zrobić przerwę na kilka lat ale problem wróci jak bumerang, bo wszelkie antydepresanty nie pomagają, neutralizują
symptomy a to właśnie trzeba odnaleźć te symptomy i nimi się zająć a nie je uśmierzać. Jest takie powiedzenie, że antydepresanty
są jak jak Paracetamol na raka i tyle w temacie.
problemy, które zawsze wrócą.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości