Osy (Paravespula spp.). – Natrętne, ale potrzebne.
Posted by skorpion21 on 20 Sierpień 2011
Posted in: Błonkówki. Tagged: budowa osy., błonkówki, gniazda os, Osa, osa dachowa, osa pospolita, osowate, owady, Paravespula, użądlenia. 16 komentarzy
Gromada: Owady (Insecta).
Rząd: Błonkówki (Hymenoptera).
Rodzina: Osowate (Vespidae).
Rodzaj: Osa (Paravespula).
[img=0x0]http://swiatmakrodotcom.files.wordpress.com/2011/08/060.jpg?w=627[/img]Koniec lata, to ciekawy okres, w którym wysokie temperatury i bezchmurne niebo, udzielają się dosłownie wszystkim. Tak się bowiem składa, że nie tylko ludzie, w tym okresie używają życia ile wlezie. Również niektóre zwierzęta korzystają z tego okresu w iście hulaszczy sposób. Wśród owadów, szczególnie wyróżniają się osy, a zwłaszcza dwa gatunki: osa dachowa (Paravespula germanica) oraz osa pospolita (Paravespula vulgaris). Pod koniec lata, oraz jesienią potrafią być wyjątkowo nieznośne. Wszędzie ich pełno i ciężko się od nich odgonić. Nie zawsze jednak osy są aż takie upierdliwe. Bywają okresy, kiedy są to naprawdę bardzo pożyteczne owady, skutecznie ograniczające liczebność wielu szkodników. Dlaczego jednak tak się dzieje, że raz osy nam pomagają, a innym razem mogą być dla nas wyjątkowo kłopotliwe? By móc się tego dowiedzieć, musimy uważnie prześledzić życie całej koloni os od początku jej istnienia, aż po jej kres. A nie jest to długo, bo czymże tak naprawdę jest rok, w porównaniu z tym, co przeżywamy my? Tak, tak. Człowiek zawsze uskarża się na swój krótki żywot, ale skoro tak, to co w takim razie mają “powiedzieć” takie osy? No dobrze, ale zanim prześledzimy uważnie żywot os, przyjrzyjmy się im z bliska… a nawet bardzo bliska… często bowiem osy mylone są z zupełnie innymi owadami głównie z pozostałymi osami, grzebaczowatymi, pszczołami a nawet muchówkami. Swoją drogą pewnie często jest tak, że ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak naprawdę wyglądają osy, nazywają tak często cały szereg żółtoczarnych owadów. Co ciekawe, mylone z osami pszczoły mają zdecydowanie mniej jaskrawe ubarwienie, a na pierwszy rzut oka są zdecydowanie bardziej brunatne niż żółto-czarne. Skoro zahaczyliśmy o wygląd, to zacznijmy od tego, że osy to smukłe owady i jak wcześniej wspomniałem, o bardzo jaskrawym ubarwieniu, choć wzór który się na nie składa, tworzy różne kombinacje, w zależności od gatunku. [img=0x0]http://swiatmakrodotcom.files.wordpress.com/2011/08/046.jpg?w=627[/img]Dlatego też, gdy przyjrzymy się odwłokowi osy dachowej oraz np. osy leśnej (Dolichovespula sylvestris), zauważymy, że odwłok tej pierwszej wcale nie ma klasycznych, żółto czarnych pasków jak u tej drugiej, lecz coś w rodzaju czarnych “strzałek” przyozdobionych dwoma kropkami bo bokach, które biegną wzdłuż całego, żółtego odwłoka. To samo możemy zaobserwować, patrząc osie prosto w oczy. Na czole osy dachowej mamy trzy czarne kropki, choć czasami może być ich mniej. W przypadku osy pospolitej wzór przypomina kopniętą do góry nogami literę “T.” Skoro już jesteśmy przy czole i tym wszystkim co znajduje się wokół niego, przypatrzmy się aparatowi gębowemu. Tym co rzuca się w oczy, są ogromne żuwaczki, które spełniają wiele ważnych funkcji. Najczęściej przy ich pomocy, osy są wstanie ciąć najróżniejszy typ pokarmu, od twardych, chitynowych pancerzy innych owadów, po kawałki mięsa/słodkiej bułki. Poza pokarmem, osy wykorzystują je również do zeskrobywania fragmentów drewna, który następnie przerabiają na budulec gniazda, ale o tym później. U os występuje silnie rozwinięty aparat gębowy typu gryzącego, czyli różni się od aparatu pszczół, które posiadają typ gryząco-liżący. Pójdźmy dalej w kierunku tułowia. Na nim znajdują się odnóża, ale one nas nie interesują, za to skrzydła są całkiem ciekawe, ponieważ u os, obie pary są ze sobą trwale połączone za pomocą haczyków. Dodatkowo, podczas spoczynku są one składane tak, że wydają się byś “węższe” niż u innych owadów ( np. much). W przerwie między zatułowiem znajduje się charakterystyczne przewężenie czyli stylik, charakterystyczny dla grupy błonkówek zwanej stylikowcami (Apocrita), do której oczywiście przynależą także osy. Jest to swoista osia “talia,” o posiadaniu której mogła by pomarzyć nie jedna dama
. Na koniec został nam odwłok, oraz to, co się w nim kryje. Na jego zakończeniu, znajduje się groźna broń, czyli krótko mówić żądło. Opisze je dokładnie, by wiedzieć, co może nas zaboleć, a w niektórych przypadkach nawet zabić. Żądło os, to nic innego, jak zmodyfikowane pokładełko, czyli narząd, za pomocą którego, samice wielu owadów składają jajeczka. Pokładełkiem jest np. ta spiczasta “szabelka” na końcu odwłoka pasikonika zielonego. U samiczki tego prostoskrzydłego, jest ono dobrze widoczne, wiele owadów jednak, ma zdecydowanie bardziej niepozorne pokładełka, często wręcz, ukryte w odwłoku. Oczywiście, pasikonik nie może użądlić za pomocą swojego pokładełka, jednak u os – oraz ogólnie – u żądłówek (czyli także pszczół, a nawet wielu gatunków mrówek), przeszło ono specjalną modyfikacje, dzięki czemu, stało się ich groźnym orężem. Dodatkowo, żądło u os jest umieszczone w najbardziej ruchliwej części odwłoka, więc mogą nim “wymachiwać” w dowolnym kierunku.
Samo żądło to taka jakby “szpada,” połączona ze zbiorniczkiem zawierającym jad, a na dodatek wielokrotnego użytku. To różni osy od pszczół. Pszczoła miodna może użyć żądła tylko raz, ponieważ ma ono budowę zbliżoną do haczyka (ale z wieloma zadziorkami, które uniemożliwiają jej wyjęcie żądła z ciała stałocieplnego przeciwnika). Osa jest więc pod tym względem górą. Zresztą nie tylko ona. Gładkie żądło mają także inne błonkówki, w tym nawet trzmiele, które przecież z naszą pszczołą tworzą wspólnie rodzinę pszczołowatych(Apidae). Tak więc pszczółka nie ma szczęścia, zaś osy mogą cieszyć się tym, że jak jeden raz nie wystarczy, to mogą „dziabać” natręta aż do skutku!
To tyle jeśli chodzi o anatomiczne cechy os. A… zapomniał bym. Przecież muszę jeszcze napisać o wymiarach os! Tak więc przeciętna osa pospolita osiąga długość od 11 do 20 mm, z tym, że my natkniemy się raczej na osobnika mającego koło 13-14 mm, gdyż 11 to jakaś mała, nie mająca dość dobrych warunków rozwoju oska, zaś koło 20-stu mierzy królowa całego roju. W przypadku innych gatunków os, rozmiary są podobne, choć jedna z nich, czyli szerszeń (Vespa crabro) wyróżnia się rozmiarami i może dorastać, nawet do 3,5 cm ( oczywiście i tutaj maksymalne rozmiary dotyczą królowej, robotnice zaś mają koło 2,7 – 3 cm ).
No, skoro wiemy jakie wymiary ma osa, to wreszcie możemy się zająć trybem życia os. Za nim jednak będą osy, najpierw musi być osa, a konkretnie królowa os. Ta zimuje w ustronnych miejscach, np. w jakiejś norce, pod liśćmi, za szafką lub na strychu, u pana gospodarza. Gdy nadchodzi wiosna, królowa budzi się do życia. Wylatuje na świeże powietrze, i wtedy właśnie, zaczyna się poszukiwanie dogodnego miejsca na zbudowanie gniazda. O właśnie, gniazda…. Odwieczny problem, z którym boryka się wielu ludzi… i strażaków, którzy zamiast walczyć z pożarami, muszą walczyć z osami, choć tak naprawdę są od tego odpowiedni fachowcy. Zresztą królowe os pospolitych i dachowych są bardzo cwane. Nie budują w miejscach widocznych dla oka, lecz szukają dobrze ukrytych zakamarków, miejsc w których ciężko będzie znaleźć takie gniazdo. Na jego budowę, mogą wybrać na przykład norkę w ziemi lub dziuplę w drzewie (ulubione miejsca os tych gatunków), a z rzadka również strychy lub też jakieś otwory w pobliżu domów. Spokrewniona z nimi osa saksońska buduje gniazda w bardziej odsłoniętych miejscach, przez co bardzo łatwo jest je znaleźć. W odróżnieniu od gatunków z rodzaju Paravespula, osy saksońskie nie są jednak agresywne w pobliżu gniazd, jeśli zaś będziemy się spokojnie zachowywać w ich pobliżu, jest możliwe nawet bezpieczne sąsiadowanie z nimi (i pisze to człowiek, który mając na drzwiach szopy małe gniazdo os saksońskich, kilkakrotnie zamknął się z nim w środku, przez co mógł je spokojnie obserwować, a teraz może poświadczyć ich małą agresywność). To zdecydowanie różni je od znacznie bardziej nerwowych kuzynek, które tutaj opisuje. No dobrze, to teraz zastanówmy się nad tym, jak zbudowane jest takie gniazdo? Wewnątrz gniazda znajduje się kilka plastrów, w których znajdują się komory lęgowe. W nich rozwijają się larwy, którymi bacznie zajmuje się najpierw królowa, a potem starsze siostry, czyli odpowiedzialne za to robotnice. Nie uświadczymy natomiast plastra miodu, ponieważ oczywiście osy go nie robią, co jest kolejną rzeczą, która odróżnia je od pszczół. A dlaczego nie robią?
O tym w dalszej części tekstu. U klecanek (Polistes spp.), czyli smuklejszych krewniaczek os, na tym opisie zakończył bym część artykułu poświęconą budowie gniazda, ponieważ w ich przypadku gniazdo ma charakter odsłonięty, czyli komórki lęgowe nie są otoczone przez żadną zewnętrzną warstwę, dlatego wszystko widać jak na dłoni (o ile nie siedzą na nim same klecanki). Osy jednak są dużo bardziej przezorne jeśli chodzi o bezpieczeństwo, dlatego plastry otoczone są specjalną powłoką, w której to znajduje się tylko jeden otwór (tuż na samym dole), przez który osy wlatują i wylatują. Pytanie teraz, z czego to wszystko jest zrobione? Pszczoły robią plastry z wosku, osy zaś… z papieru. Oczywiście nie musimy się obawiać, że jakaś osa zechce nam podkraść kawałek kartki z zeszytu, one bowiem, doskonale radzą sobie z jego własnoręcznym robieniem. Nie jest to co prawda papier pierwszej klasy, nawet ciężko byłoby na nim cokolwiek napisać, jednak ta sztywna struktura, idealnie nadaje się do tego, by zrobić sobie z niej przytulne gniazdko. Proces jego wytwarzania wygląda następująco: robotnica (na samym początku istnienia koloni rola ta przypada królowej) zeskrobuje fragmenty drewna z różnych gałęzi, sztachet, czy też drewnianych kijków. Fragmenty te, są następnie zanoszone w miejsce gdzie jest, lub dopiero będzie gniazdo. Tam, zostaje ono poddane obróbce metodą drewno-ślina/ślina-drewno, a następnie, zostaje wykorzystane w formie materiału budulcowego. Jako, że osy robią tą sztuczkę z drewnem oraz śliną od milionów lat, można śmiało stwierdzić, że to one jako pierwsze wynalazły papier, a nie Chińczycy, którzy nawiasem mówić, zgapili pomysł robienia papieru właśnie od os (możliwe więc, że gdyby osy nie istniały, nie mielibyśmy na czym pisać). Cóż zrobić, nie jest łatwe życie wynalazcy. Wracając jednak do naszej królowej… kiedy gniazdo jest już gotowe, można zacząć zabawę, najpierw z jajeczkami, później zaś, z niańczeniem larw. Na szczęście już wkrótce, gdy tylko przejdą proces przepoczwarczania się, na świat przyjdą robotnice, które – jak sama nazwa wskazuje – będą odwalać za królową całą robotę. Głównym zadaniem tej ostatniej będzie od tej pory składanie jaj. Robotnice będą miały przez to całą masę różnych rzeczy do robienia, począwszy od rozbudowy gniazda (im więcej nowych robotnic przychodzi na świat, tym robi się ciaśniej, więc nie ma się co dziwić, że osy co rusz rozbudowują swoje gniazdko), poprzez opiekę nad potomstwem, strzeżeniem całej „posiadłości,” zbieraniem materiałów budowlanych, a na zdobywaniu pokarmu kończąc. [img=0x0]http://swiatmakrodotcom.files.wordpress.com/2011/08/013.jpg?w=627[/img]O właśnie, a pro po tego ostatniego, dochodzimy do ciekawej kwestii, mianowicie do jadłospisu os. Dieta dorosłych osobników i ich larw dość znacząco różni się od siebie i to nawet bardzo. Imago to zdecydowanie wielbiciele płynnych pokarmów. Lubią spijać nektar, spadź, zaś przy odrobinie szczęścia, może to być rozlany sok, lub przejrzały owoc leżący na ziemi. Generalnie więc, osy lubią prowadzić słodkie życie. Kiedy jednak wylęg larw w toku, robotnice nie mają zbyt dużo czasu na podjadanie sobie podczas pracy, muszą bowiem dbać o wyżywienie larw, a te są bardzo głodne i w dodatku żądne białka. Dlatego też, by je wykarmić, osy muszą polować na inne owady. Są to z reguły muchówki, drobne błonkówki lub też mniejsze motyle. Czasem jednak potrafią rzucić się na coś większego (kiedyś obserwowałem osę atakującą dużą ważkę różnoskrzydłą, choć skutek tej napaści był dość mizerny). Kiedy jednak przytrafi im się okazja, zabierają się za padlinę oraz np. za szynkę (a tą chętnie wystawiam przez okno, by za jej pomocą wabić osy, a następnie je fotografować). Często do kilku takich kawałków, potrafi się zlecieć naprawdę wiele osobników, jednak spokojne przebywanie pośród nich sprawia, że użądlenie przez nie jest mało prawdopodobne (póki co ani razu mi się to jeszcze nie przytrafiło). Należy jednak pamiętać, by nie pozwolić żadnej osie usiąść na sobie, gdyż z tego co zauważyłem, osy potrafią być… dość niezdarne i przez to nawet przypadkiem mogą wbić żądło i nieszczęście gotowe. Po za tym, nie należy także wykonywać gwałtownych ruchów w obecności os, ponieważ mogą poczuć się zagrożone i zmuszone do użycia żądła. Dodatkowo na osy mogą działać drażniąco również inne czynniki, takie jak upał, czy też ostre zapachy. Dlatego należy na ie uważać podczas upałów oraz sytuacji, w których wylaliśmy na siebie cały flakon perfum. Osy często podlatują do ludzi, a to bardzo często jest mylnie odbierane jako atak. Prawda jest jednak tak, że osy są po prostu ciekawskie, a to sprawia, że lubią podlatywać do różnych obiektów, by sprawdzić, czy np. nie ma tam czegoś do jedzenia. W takich sytuacjach należy zachować spokój i spróbować odgonić owada, jednak zamiast gołej ręki lepiej do tego użyć gazety albo książki. [img=0x0]http://swiatmakrodotcom.files.wordpress.com/2011/08/0461.jpg?w=627[/img]Życie os toczy się dalej, aż dochodzimy do końca lata/początków jesieni, kiedy to osy stają się wyjątkowo upierdliwe. Wtedy to właśnie bardzo chętnie przylatują do wszelakich słodkości. Dzieje się tak, dlatego, że okres ten jest ostatnim w którym osy mogą się, że tak to określę “wyszaleć,”a więc, są w stanie pozwolić sobie na swoje własne, słodkie sprawy. Wszystko to spowodowane jest tym, że kres koloni nieuchronnie zbliża się ku końcowi. Kiedy nadejdą pierwsze mrozy, wszystkie osy, z wyjątkiem zapłodnionych samic (czyli przyszłych królowych) zginą.
I tak oto życie os wygląda pokrótce (chociaż te kilka stron to znów nie takie “pokrótce”). Ciężko jest mieć jakąkolwiek sympatie do tych owadów. Są natrętne, dokuczają nam, a dla osób uczulonych na ich jad mogą być nawet niebezpieczne. Mimo to, osy są jednak bardzo ważne dla środowiska naturalnego. Podobnie jak mrówki ograniczają liczebność wielu gatunków owadów, potrafiących dać się we znaki jeszcze bardziej niż same osy. Mam nadzieje, że to, co napisałem i pokazałem, choć nie poprawi ich wizerunku, to jednak pozwoli spojrzeć na nie łagodniejszym okiem… przynajmniej do chwili gdy znów jakaś osa nie zabrzęczy nam koło nosa
Posted by skorpion21 on 20 Sierpień 2011
Posted in: Błonkówki. Tagged: budowa osy., błonkówki, gniazda os, Osa, osa dachowa, osa pospolita, osowate, owady, Paravespula, użądlenia. 16 komentarzy
Gromada: Owady (Insecta).
Rząd: Błonkówki (Hymenoptera).
Rodzina: Osowate (Vespidae).
Rodzaj: Osa (Paravespula).
[img=0x0]http://swiatmakrodotcom.files.wordpress.com/2011/08/060.jpg?w=627[/img]Koniec lata, to ciekawy okres, w którym wysokie temperatury i bezchmurne niebo, udzielają się dosłownie wszystkim. Tak się bowiem składa, że nie tylko ludzie, w tym okresie używają życia ile wlezie. Również niektóre zwierzęta korzystają z tego okresu w iście hulaszczy sposób. Wśród owadów, szczególnie wyróżniają się osy, a zwłaszcza dwa gatunki: osa dachowa (Paravespula germanica) oraz osa pospolita (Paravespula vulgaris). Pod koniec lata, oraz jesienią potrafią być wyjątkowo nieznośne. Wszędzie ich pełno i ciężko się od nich odgonić. Nie zawsze jednak osy są aż takie upierdliwe. Bywają okresy, kiedy są to naprawdę bardzo pożyteczne owady, skutecznie ograniczające liczebność wielu szkodników. Dlaczego jednak tak się dzieje, że raz osy nam pomagają, a innym razem mogą być dla nas wyjątkowo kłopotliwe? By móc się tego dowiedzieć, musimy uważnie prześledzić życie całej koloni os od początku jej istnienia, aż po jej kres. A nie jest to długo, bo czymże tak naprawdę jest rok, w porównaniu z tym, co przeżywamy my? Tak, tak. Człowiek zawsze uskarża się na swój krótki żywot, ale skoro tak, to co w takim razie mają “powiedzieć” takie osy? No dobrze, ale zanim prześledzimy uważnie żywot os, przyjrzyjmy się im z bliska… a nawet bardzo bliska… często bowiem osy mylone są z zupełnie innymi owadami głównie z pozostałymi osami, grzebaczowatymi, pszczołami a nawet muchówkami. Swoją drogą pewnie często jest tak, że ludzie nawet nie zdają sobie sprawy z tego jak naprawdę wyglądają osy, nazywają tak często cały szereg żółtoczarnych owadów. Co ciekawe, mylone z osami pszczoły mają zdecydowanie mniej jaskrawe ubarwienie, a na pierwszy rzut oka są zdecydowanie bardziej brunatne niż żółto-czarne. Skoro zahaczyliśmy o wygląd, to zacznijmy od tego, że osy to smukłe owady i jak wcześniej wspomniałem, o bardzo jaskrawym ubarwieniu, choć wzór który się na nie składa, tworzy różne kombinacje, w zależności od gatunku. [img=0x0]http://swiatmakrodotcom.files.wordpress.com/2011/08/046.jpg?w=627[/img]Dlatego też, gdy przyjrzymy się odwłokowi osy dachowej oraz np. osy leśnej (Dolichovespula sylvestris), zauważymy, że odwłok tej pierwszej wcale nie ma klasycznych, żółto czarnych pasków jak u tej drugiej, lecz coś w rodzaju czarnych “strzałek” przyozdobionych dwoma kropkami bo bokach, które biegną wzdłuż całego, żółtego odwłoka. To samo możemy zaobserwować, patrząc osie prosto w oczy. Na czole osy dachowej mamy trzy czarne kropki, choć czasami może być ich mniej. W przypadku osy pospolitej wzór przypomina kopniętą do góry nogami literę “T.” Skoro już jesteśmy przy czole i tym wszystkim co znajduje się wokół niego, przypatrzmy się aparatowi gębowemu. Tym co rzuca się w oczy, są ogromne żuwaczki, które spełniają wiele ważnych funkcji. Najczęściej przy ich pomocy, osy są wstanie ciąć najróżniejszy typ pokarmu, od twardych, chitynowych pancerzy innych owadów, po kawałki mięsa/słodkiej bułki. Poza pokarmem, osy wykorzystują je również do zeskrobywania fragmentów drewna, który następnie przerabiają na budulec gniazda, ale o tym później. U os występuje silnie rozwinięty aparat gębowy typu gryzącego, czyli różni się od aparatu pszczół, które posiadają typ gryząco-liżący. Pójdźmy dalej w kierunku tułowia. Na nim znajdują się odnóża, ale one nas nie interesują, za to skrzydła są całkiem ciekawe, ponieważ u os, obie pary są ze sobą trwale połączone za pomocą haczyków. Dodatkowo, podczas spoczynku są one składane tak, że wydają się byś “węższe” niż u innych owadów ( np. much). W przerwie między zatułowiem znajduje się charakterystyczne przewężenie czyli stylik, charakterystyczny dla grupy błonkówek zwanej stylikowcami (Apocrita), do której oczywiście przynależą także osy. Jest to swoista osia “talia,” o posiadaniu której mogła by pomarzyć nie jedna dama
. Na koniec został nam odwłok, oraz to, co się w nim kryje. Na jego zakończeniu, znajduje się groźna broń, czyli krótko mówić żądło. Opisze je dokładnie, by wiedzieć, co może nas zaboleć, a w niektórych przypadkach nawet zabić. Żądło os, to nic innego, jak zmodyfikowane pokładełko, czyli narząd, za pomocą którego, samice wielu owadów składają jajeczka. Pokładełkiem jest np. ta spiczasta “szabelka” na końcu odwłoka pasikonika zielonego. U samiczki tego prostoskrzydłego, jest ono dobrze widoczne, wiele owadów jednak, ma zdecydowanie bardziej niepozorne pokładełka, często wręcz, ukryte w odwłoku. Oczywiście, pasikonik nie może użądlić za pomocą swojego pokładełka, jednak u os – oraz ogólnie – u żądłówek (czyli także pszczół, a nawet wielu gatunków mrówek), przeszło ono specjalną modyfikacje, dzięki czemu, stało się ich groźnym orężem. Dodatkowo, żądło u os jest umieszczone w najbardziej ruchliwej części odwłoka, więc mogą nim “wymachiwać” w dowolnym kierunku. To tyle jeśli chodzi o anatomiczne cechy os. A… zapomniał bym. Przecież muszę jeszcze napisać o wymiarach os! Tak więc przeciętna osa pospolita osiąga długość od 11 do 20 mm, z tym, że my natkniemy się raczej na osobnika mającego koło 13-14 mm, gdyż 11 to jakaś mała, nie mająca dość dobrych warunków rozwoju oska, zaś koło 20-stu mierzy królowa całego roju. W przypadku innych gatunków os, rozmiary są podobne, choć jedna z nich, czyli szerszeń (Vespa crabro) wyróżnia się rozmiarami i może dorastać, nawet do 3,5 cm ( oczywiście i tutaj maksymalne rozmiary dotyczą królowej, robotnice zaś mają koło 2,7 – 3 cm ).
No, skoro wiemy jakie wymiary ma osa, to wreszcie możemy się zająć trybem życia os. Za nim jednak będą osy, najpierw musi być osa, a konkretnie królowa os. Ta zimuje w ustronnych miejscach, np. w jakiejś norce, pod liśćmi, za szafką lub na strychu, u pana gospodarza. Gdy nadchodzi wiosna, królowa budzi się do życia. Wylatuje na świeże powietrze, i wtedy właśnie, zaczyna się poszukiwanie dogodnego miejsca na zbudowanie gniazda. O właśnie, gniazda…. Odwieczny problem, z którym boryka się wielu ludzi… i strażaków, którzy zamiast walczyć z pożarami, muszą walczyć z osami, choć tak naprawdę są od tego odpowiedni fachowcy. Zresztą królowe os pospolitych i dachowych są bardzo cwane. Nie budują w miejscach widocznych dla oka, lecz szukają dobrze ukrytych zakamarków, miejsc w których ciężko będzie znaleźć takie gniazdo. Na jego budowę, mogą wybrać na przykład norkę w ziemi lub dziuplę w drzewie (ulubione miejsca os tych gatunków), a z rzadka również strychy lub też jakieś otwory w pobliżu domów. Spokrewniona z nimi osa saksońska buduje gniazda w bardziej odsłoniętych miejscach, przez co bardzo łatwo jest je znaleźć. W odróżnieniu od gatunków z rodzaju Paravespula, osy saksońskie nie są jednak agresywne w pobliżu gniazd, jeśli zaś będziemy się spokojnie zachowywać w ich pobliżu, jest możliwe nawet bezpieczne sąsiadowanie z nimi (i pisze to człowiek, który mając na drzwiach szopy małe gniazdo os saksońskich, kilkakrotnie zamknął się z nim w środku, przez co mógł je spokojnie obserwować, a teraz może poświadczyć ich małą agresywność). To zdecydowanie różni je od znacznie bardziej nerwowych kuzynek, które tutaj opisuje. No dobrze, to teraz zastanówmy się nad tym, jak zbudowane jest takie gniazdo? Wewnątrz gniazda znajduje się kilka plastrów, w których znajdują się komory lęgowe. W nich rozwijają się larwy, którymi bacznie zajmuje się najpierw królowa, a potem starsze siostry, czyli odpowiedzialne za to robotnice. Nie uświadczymy natomiast plastra miodu, ponieważ oczywiście osy go nie robią, co jest kolejną rzeczą, która odróżnia je od pszczół. A dlaczego nie robią?
I tak oto życie os wygląda pokrótce (chociaż te kilka stron to znów nie takie “pokrótce”). Ciężko jest mieć jakąkolwiek sympatie do tych owadów. Są natrętne, dokuczają nam, a dla osób uczulonych na ich jad mogą być nawet niebezpieczne. Mimo to, osy są jednak bardzo ważne dla środowiska naturalnego. Podobnie jak mrówki ograniczają liczebność wielu gatunków owadów, potrafiących dać się we znaki jeszcze bardziej niż same osy. Mam nadzieje, że to, co napisałem i pokazałem, choć nie poprawi ich wizerunku, to jednak pozwoli spojrzeć na nie łagodniejszym okiem… przynajmniej do chwili gdy znów jakaś osa nie zabrzęczy nam koło nosa





Są bardziej podobne niż szerszenie.
Może za tydzień mnie wywalą na przykład :zdziwienieke: