(08-07-2016, 4:52 )Siwy napisał(a): (06-07-2016, 20:44 )bonaparte napisał(a): Ja tam wolę żeby rzadzily katole i fanatycy
Ja wolę chleba nie Igrzysk.
Zatem zdecydowanie wole by rządzili ludzie stabilni emocjonalnie, kompetentni, jednym słowem normalni.
Czy moje oczekiwania są aż tak wygórowane?
Zgadza się, tez sie pod tym podpisuję.Najgorsze, że wydając teraz pieniądze na igrzyska, zapominamy, że ważniejszy jest chleb i to nie tylko dla nas ale i dla następnych (dzieci, wnuki).
Hogan, juz któryś raz piszę, że wyrywasz z kontekstu moje zdania i to, jak komentujesz nie ma nic wspólnego z całością mojego postu.
- piszemy o wejściu euro do Polski - to było właśnie moje zdanie - dlaczego to podkreślasz? Odniosłam sie do tego, co napisałaś i jeszcze długi czas euro w Polsce nie będzie
- w każdym poście pisałam i podkreślałam, że nie wiem, jak było na Bawarii, bo tam nie byłam - piszę o tym, co ja widziałam w innych rejonach Niemiec, co Ty ignorujesz i nie bierzesz pod uwagę
- Niemcy mieli wybór, a teraz niech mówią, co chcą (przedtem chcieli inaczej), jednak nie spotkałam się z takimi narzekaniami na zmianę waluty
- nie wiem, ile lat ma Twój syn i czy mówi znając historię, czy faktycznie odczuł zmianę waluty. Stwierdzam tylko, że nie jest to w tej chwili zaden "płacz i zgrzytanie zębów" wśród młodych ludzi. Młodzi ludzie, którzy byli już samodzielni w tamtym czasie, pamiętają i markę i euro, nie narzekają, że to tragedia.
- piszesz, że nie ważne skąd były ceny, a jednocześnie, że ustalają je prywaciarze, to nie wiem - co ja tu mam sugerować...? Różnica w cenach w Niemczech wtedy, podobnie, jak dziś może być ew. 1,5 DM, czy 1,5EU
-
- wiele rzeczy pamiętam ale nie widziałam nigdy różnicy 10 euro, na tych samych towarach w stosunku do marki
- mogę mówić o tym, że nie masz racji, kiedy wiem, co ja widziałam i przeżyłam. Podobnie Ty możesz mówić to samo, mówiąc o Bawarii. Nie zapomnij znowu, że ja piszę o tym rejonie, gdzie wtedy byłam.
Można nasze posty podsumować tak, jak napisałam wczesniej :
- obie byłyśmy w tym samym czasie w Niemczech w różnych rejonach, obie widziałyśmy, co się zmienia i obie byłyśmy w różnych środowiskach, sytuacjach, przez co dzisiaj obie mówimy inaczej o tym samym. Pewnie do dzisiaj też znamy ludzi, którzy to przeżyli i każdy będzie mówił inaczej.