Ocena wątku:
  • 20 głosów - średnia: 3
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Kim był ów Osobnik ?
#31

Przeżyłem.

[Obrazek: oshacaa3.jpg]



Świat obiegła informacja na temat ujawnionych przez FBI dokumentów, według których przywódca III Rzeszy dokonał swojego żywota w Argentynie długo po zakończeniu II Wojny Światowej.

W zasadzie od zakończenia II Wojny Światowej po świecie krążyły bardziej lub mniej potwierdzone informacje na temat domniemanej śmierci Hitlera, podważano oficjalną wersję wydarzeń.

Przez wiele lat powszechnie uważano, że Adolf Hitler i Ewa Braun popełnili samobójstwo.
Przekonanie to opierało się na zeznaniach tych osób, które znajdowały się w bunkrze pod Kancelarią Rzeszy.
Na odgłos strzału mieli oni wejść do gabinetu Hitlera.

[Obrazek: gxk6y3yi.jpg]
Heinz Linge

Według zeznań kamerdynera Lingego, potwierdzonych przez Axmanna i Günschego, adiutanta wodza, Hitler i Ewa Braun siedzieli na sofie.
Pistolet miał leżeć na podłodze u stóp mężczyzny.
Z prawej skroni Hitlera miała wyciekać krew.
Na stoliku obok można było dostrzec ampułki z trucizną.

Ewa Braun, leżąca z podkulonymi nogami na kanapie, miała przegryźć jedną z nich…

Podobno zapach cyjanku potasu w pomieszczeniu był wyjątkowo silny.

Wydawało się oczywiste, że Hitler strzelił sobie w głowę, zaś Ewa, na której ciele nie było ran, połknęła truciznę.

Ciała zawinięto w koce, wyniesiono z gabinetu i przekazano dwóm oficerom SS, którzy zabrali je w stronę zapasowego wyjścia z bunkra.
Reszta miała się odbyć w całkowitej tajemnicy, dlatego zadbano, aby w korytarzach nie było nikogo.
Zwłoki złożono w leju po bombie, oblano benzyną i podpalono.

Skąd pewność, że tak było?

Pojawiły się pewne wątpliwości, co do prawdziwości zeznań świadków – 2 maja walki w Berlinie zostały zakończone.
W radzieckiej niewoli znaleźli się Kempka, Linge, Axmann, a więc osoby, które były najbliżej Hitlera, gdy ten miał popełnić samobójstwo.
Oczywiście Rosjanie doskonale zdawali sobie sprawę, jak ważni ludzie znaleźli się w ich rękach.
Przesłuchania z pewnością były bardzo dokładne.

Obecnie wiemy już na pewno, że Linge kłamał.
Jeżeli Hitler strzeliłby sobie w głowę, to ślady krwi musiałyby znajdować się na ścianie.
Tak jednak nie było, co doskonale widać na zdjęciach zrobionych przez Rosjan.

W 1993 roku ujawniono protokół z sekcji zwłok Hitlera.

Zawiera on stwierdzenie, że między zębami wodza znaleziono szkło i że ślady cyjanku potasu odkryto w jego organach wewnętrznych.

Druga sprawa: w Państwowym Archiwum w Moskwie znajduje się fragment czaszki Hitlera.
W jej przedniej części widać otwór po kuli.
Czaszka jest bardzo zniszczona i nie można w chwili obecnej stwierdzić, czy jest to otwór wylotowy czy wlotowy.
Jeżeli prawdziwa jest ta druga możliwość, że jest to otwór wylotowy, to oznacza to, że lufa broni, z której oddano strzał, znajdowała się w ustach lub pod brodą zabitego.
Jeżeli jednak jest to otwór wlotowy, to nie może budzić wątpliwości, że strzelał ktoś inny.

Jak więc mogło się to odbyć?

Przeanalizujmy inną wersję wydarzeń.
Przyjmijmy, że Linge wszedł do gabinetu Hitlera i zobaczył, iż ten klęczy na podłodze i toczy pianę z ust. W dłoni trzyma pistolet. Cyjanek, który zażył przed momentem, nie zadziałał. Na prośbę wodza Linge wyjął z jego ręki pistolet i strzelił mu z góry w głowę. Następnie ułożył zwłoki na kanapie przy ścianie i wyszedł z pokoju…

Co przemawia za takim rozwojem wypadków?

Hitler brał bardzo dużo leków.
Nie powinno to dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę ogromne napięcie, w jakim żył pod koniec wojny.
Gdy cyjanek nie zadziałał, nie miał już dość siły, aby do siebie strzelić, i to Linge go dobił.
Osoby badające zwłoki zwróciły uwagę na fakt, że odłamki szkła z fiolki z trucizną między zębami, wskazują, że ta została skruszona, a nie przegryziona.
Oczywiście można przyjąć założenie, że Hitler mógł rozkruszyć ampułkę w palcach, a następnie wsypać truciznę do ust, należy jednak pamiętać, że cyjanek działa natychmiastowo i Hitler nie miałby czasu, aby sięgnąć po pistolet, włożyć lufę w usta lub przyłożyć ją do głowy i wypalić.
Niewykluczone zatem, że Hitler nie popełnił samobójstwa, lecz został zamordowany.

Jeśli chodzi o to, co stało się z Ewą Braun, to kiedy w połowie lat 90. opublikowano wyniki sekcji zwłok kobiety z ogrodu Kancelarii Rzeszy, oczywistym stało się, że nie była to Ewa Braun, lecz osoba, która zginęła na skutek trafienia odłamkami.

Wydaje się, że już po jej śmierci przebrano ją w niebieską sukienkę Ewy. Przerobiono też uzębienie tej osoby – powszechnie wiadomo, że badanie uzębienia jest jednym z podstawowych działań podejmowanych podczas identyfikacji zwłok.

Czyżby chodziło o powstrzymanie pościgu za autentyczną Ewą Braun, która żywa opuściła bunkier?

Rosjanie początkowo nie podawali do wiadomości, że odnaleźli zwłoki Hitlera i jego żony.

9 czerwca 1945 roku marszałek Gieorgij Żukow, dowódca wojsk, które zajęły schron pod Kancelarią Rzeszy, stwierdził: Nie zidentyfikowaliśmy zwłok Hitlera.

Mógł odlecieć z Berlina w ostatnim momencie…

Jeszcze 16 lipca Stalin powiedział prezydentowi Trumanowi, że uważa, iż Hitler cały i zdrowy przebywa w Hiszpanii lub Argentynie.

Nie sprecyzował jednak, dlaczego tak sądzi.

Należy również wspomnieć, że we wrześniu 1945 roku Rosjanie wydali oświadczenie, w którym twierdzili, że nie odnaleziono śladów ciał Adolfa Hitlera i Ewy Braun.

Co się z nimi zatem stało?

30 kwietnia o świcie wystartował z Tiergarten mały samolot i skierował się do Hamburga.
W kabinie miejsce zajęli trzej mężczyźni i kobieta.
Ustalono również, że z Hamburga, tuż przed zajęciem portu przez Brytyjczyków, wypłynął duży okręt podwodny.
Na jego pokładzie rzekomo znajdowały się tajemnicze osoby, a wśród nich była kobieta…
Niewykluczone, że jednym z mężczyzn był Adolf Hitler, a kobietą jego żona – Ewa Braun.

[Obrazek: 6jse48eh.jpg]
Udało nam się Evo wyprowadzić w pole cały świat..

Źródło informacji: http://orwellsky.blogspot.com/2011/04/co...tlera.html

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
Odpowiedz
#32

Kiedyś gdzieś czytałam, że Hitler miał kilka swoich sobowtórów i każdego wysłał w inne miejsce, tak aby nikt Go nie znalazł. ubawa

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#33

Dziękuję serdecznie wszystkim mym czytelnikom za poświęconą uwagę temu tematowi.
237 wyświetleń dowodzi :zabawiowow: :zabawiowow: :zabawiowow: zainteresowania przedstawieniem tematu i cieszy skromnego Skrybę Krzyśka...

Wdzięczny byłbym za opinie, sugestie oraz słowa krytyki, bo i taka w doskonaleniu warsztatu jest potrzebna...
Jeszcze raz Dzięki hi

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
Odpowiedz
#34

Krzysiu..nie komentowałam.. bardzo mnie interesuje cały ten temat..może coś więcej znajdziesz ? ubawa

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz
#35

(26-08-2014, 14:58 )Roślinka napisał(a):  Krzysiu..nie komentowałam.. bardzo mnie interesuje cały ten temat..może coś więcej znajdziesz ? ubawa

Dzięki.....
Adolfowi na razie dajmy spokój....
Na tapetę bierzemy następnego Osobnika....

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
Odpowiedz
#36

Czekam z nie cierpliwością ubawa2

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz
#37

[Obrazek: ayd6p2lp.jpg]

Kim był ów Osobnik ?

Szkoda, że nie został popem.
Minęło 61 lat od jego śmierci, a on dalej żyje wśród wielu działaczy politycznych.
Dlaczego?
Kim on jest dla młodych ludzi?
Mitem, zbliżonym do bohaterów Homera?
Dla niektórych młodych osób Stalin to patos, dla innych to pretekst do tego, że kiedy tata powie, że on był dobry, to dziecko z radością wytłumaczy mu, że był on zabójcą.
I odwrotnie: kiedy usłyszy, że Stalin był zły, to opowie o wielkim imperium, które stworzył.

Ten, kto kocha Józefa Stalina mówi: zestarzał się i jego towarzysze, przeklęci przyjaciele, wykorzystywali jego starość, dolegliwości i podejrzliwości.
Mówią, nie on kierował krajem – oni rządzili, zajmowali się wiecznymi kłótniami.

Ci, którzy go nie lubią, powiedzą: paranoik, wariat – ponownie rzucił się na kraj, który dopiero przed chwilą przeżył straszną wojnę z niewyobrażalnymi ofiarami.

Jak zmierzyć i opisać skalę osobowości człowieka, który nawet w ostatnich latach życia zajmował się wszystkim: od rozwoju przemysłu do omawiania przedstawień teatralnych.
On reagował na każdy ruch w kraju.
Był dla niego bogiem.

Zaiste przepaść dzieli gruzińskiego chłopca Soso Dżugaszwili i wielkiego wodza Józefa Stalina:

Soso Dżugaszwili to maleńki człowiek, lecz Józef Stalin to symbol.

I ten Soso Dżugaszwili, i cały kraj miał służyć symbolowi, który poprowadzi miliony do końcowego demontażu społeczeństwa kapitalistycznego.

Przecież on postanowił urzeczywistnić marzenia ludzi, których zabił: marzenie Trockiego, Zinowjewa, Bucharina.

Josif Dżugaszwili [ Soso ] był synem wiecznie pijanego i brutalnego ojca, zwanego Beso, który w końcu porzucił rodzinę.

[Obrazek: 2ywl39db.jpg]
Matka Soso - Jekatierina

Bardzo pobożna matka Jekatierina, nazywana Keke, była analfabetką, zarabiała na życie praniem i sprzątaniem u obcych ludzi.
Była piękna i niezbyt surowych obyczajów.
Toteż wielu biografów podejrzewa, że Soso nie był synem Beso. Jako domniemani ojcowie wymieniani są: bogaty kupiec z Gori, policjant, jakiś arystokrata, a nawet zruszczony Polak w carskiej służbie, podróżnik Nikołaj Przewalski (mimo że podobno był homoseksualistą).
Prawdą jest, że bogaty kupiec Jegnataszwili finansował naukę Soso.

Lilly Marcou, Francuzka, autorka książki „Życie prywatne Stalina” (Warszawa 1999), pracowicie wyliczyła wszystkich domniemanych ojców Stalina.
Wszystkie poszlaki wskazują na kupca z Gori.
Jego rodzina nigdy nie została poddana represjom, choć innych swych bliskich Stalin nie oszczędził.
Mały Josif Dżugaszwili ukończył szkołę cerkiewną w Gori z odznaczeniem.
Był dzieckiem chorowitym, w wypadkach uszkodził rękę i nogi.
Koledzy opisywali go jako chłopca bardzo żywego i obdarzonego wieloma talentami: miał zdolności plastyczne, był muzykalny, pięknie śpiewał, bardzo dużo czytał.
Podobno pierwszy wyłom w świadomości Josifa Dżugaszwili, jeszcze jako ucznia szkoły cerkiewnej, uczyniła książka Darwina „O powstawaniu gatunków”.

Trzynastoletni Dżugaszwili czytał ją przy świecy całą noc.

W kilka dni później powiedział do kolegów: – Bóg nie jest niesprawiedliwy, on nie istnieje.
Gdyby istniał, stworzyłby świat bardziej sprawiedliwy.
Będąc klerykiem, Soso nawiązał kontakt z socjalistycznymi kółkami.
Zaczął czytać literaturę marksistowską.
Wielkie wrażenie zrobiła na nim broszura Lenina „Co robić?”.
W czteropiętrowym budynku, istniejącym do dziś w Tbilisi, uczyło się sześciuset kleryków
. W sypialniach na ostatnim piętrze stało po 20–30 łóżek.
Na jednym z pięter znajdowała się kaplica.
Na innych sale lekcyjne.
Klerycy wstawali o 7 rano i szli do kaplicy na modły.
Po skromnym śniadaniu rozpoczynały się lekcje.
Obiad dostawali o trzeciej.
Potem mieli wolne półtorej godziny, po czym odbywał się apel i nowe lekcje. Kolację dostawali o ósmej, a dwie godziny później szli spać.

[Obrazek: mwqr25hr.jpg]
Emil Ludwig

Niemiecki dziennikarz i pisarz Emil Ludwig (popularny niegdyś autor książek biograficznych) w grudniu 1931 r. rozmawiał na Kremlu ze Stalinem.
Był to pierwszy obszerny wywiad z przywódcą ZSRR.
Stalin włączył tę rozmowę do swoich „Dzieł zebranych”.
Na pytanie, czy stał się rewolucjonistą, bo rodzice go źle traktowali, Stalin odpowiedział: „Nie. Moi rodzice byli ludźmi prostymi, ale traktowali mnie zupełnie przyzwoicie”.
Potem sprecyzował: „Zostałem marksistą z racji mojej pozycji społecznej (...) ale też z powodu uciążliwej nietolerancji i jezuickiej dyscypliny, które przytłaczały mnie bezlitośnie w seminarium”.
Zapytany o ową jezuicką dyscyplinę, mówił o szpiegowaniu, donosicielstwie, bezustannym nadzorze.
Paradoksalnie, te same metody wprowadził w państwie, którym rządził.

Ale – pisze Montefiore – jak na ironię, brutalny prostak słynący z głupkowatego filisterstwa skrywał wykształconego człowieka o zdumiewającej wiedzy”.

Stalin interesował się literaturą, poezją, niektórych pisarzy ocalił (np. Borysa Pasternaka, Annę Achmatową), choć jego podwładni chcieli ich aresztować.

Przetłumaczył z gruzińskiego fragmenty poematu Szoty Rustawelego „Rycerz w tygrysiej skórze”.

Ale nigdy nie pozwolił na opublikowanie swoich młodzieńczych wierszy, choć usłużni pochlebcy chcieli to zrobić na 60-lecie urodzin.

Po roku 1903 Stalin tylko kilka razy spotkał się z matką. Dbali o nią miejscowi bolszewicy. Ostatni raz widział ją wiosną 1937 r.

– Józef, kim ty teraz jesteś?– zapytała Keke.
Stalin odparł, że jest sekretarzem komitetu centralnego partii komunistycznej.
Matka nie zrozumiała, Stalin więc wytłumaczył:
– Matko, czy pamiętasz naszego cara?
– Oczywiście.
– No więc ja jestem kimś w rodzaju cara.
Potem Stalin zapytał, dlaczego matka często go biła.
Stara kobieta po chwili milczenia odrzekła:
– Wygląda na to, że wyszedłeś na ludzi.
Kiedy po kilku godzinach żegnali się, powiedziała do wychodzącego syna:
– A jednak szkoda, że nie zostałeś popem.
Mądra kobieta – miała rację...
No, nie ?


cdn.

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
Odpowiedz
#38

O proszę, teraz Stalina bierzesz w obroty ubawa2 A niech poprzewraca się trochę w grobie coby odleżyn nie dostał :lol:

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#39

Wielki poeta

[Obrazek: 7cm6gnru.jpg]

- Soso Dżugaszwili



Nazywali go Wielkim Językoznawcą.
Mało kto rozumiał o co chodzi, ale wszyscy wierzyli propagandzie na słowo.

Tymczasem Stalin był poetą i niewiele brakowało, aby trafił do encyklopedii jako klasyk gruzińskiej liryki.


PORANEK

Rozwinął się pąk różany,
Przytulił się do fiołka
I pchnięty lekkim wietrzykiem
Pokłonił się dwornie trawom.

Zadzwonił w błękicie skowronek,
Wzlatując aż pod obłoki,
A słodko brzmiący słowik
Zakwilił młodym z zarośli:

„Rozkwitaj, moja Gruzjo!
Niech pokój panuje w kraju!
A wy, przyjaciele, nauką
Ojczyznę swą rozsławiajcie!”

(Wiersz został spolszczony przez Macieja Antosiewicza)

Bardzo dobry wiersz, młody człowieku.
Opublikujemy go w następnym numerze na pierwszej stronie – powiedział Ilija Czawczawadze, arystokrata i nestor gruzińskiej literatury, do stojącego przed biurkiem nastolatka.
Rozmowa odbyła się prawdopodobnie 13 czerwca 1895 r. w redakcji gazety „Iweria” (Gruzja) wychodzącej w Tyflisie (od 1936 r. miasto nazywa się Tbilisi), której Czawczawadze był założycielem i redaktorem.
Pół godziny wcześniej podenerwowany kandydat na poetę wręczył staremu mistrzowi zeszyt z wierszami.
Czawczawadze wybrał kilka.
Z zaciekawieniem przyglądał się niskiemu, szczupłemu chłopcu, którego bujna czarna czupryna przyczesana była na gładko, ze starannie wymodelowanym przedziałkiem.
Chłopak miał na twarzy wyraźne ślady po przebytej ospie i niedowład lewej ręki, którą przyciskał do ciała.
Był to 16-letni kleryk z prawosławnego seminarium w Tyflisie. Nazywał się Josif Dżugaszwili.
Ustalili, że wiersz zostanie podpisany pseudonimem „Soselo”, od skrótu imienia: Soso.
– Więcej czytaj i pracuj nad sobą – Czawczawadze dał standardowe rady dla młodych poetów, ale dodał: – Jeśli jeszcze coś napiszesz, przynieś.
– Dziękuję, panie Ilija – wyksztusił wzruszony chłopiec, pasowany w ten sposób na prawdziwego poetę.

Jak twierdzi Simon Montefiore, autor najnowszej biografii Stalina („Stalin. Młode lata despoty”, Warszawa 2008), który dzięki protekcji prezydenta Michaiła Saakaszwilego mógł badać gruzińskie archiwa, Czawczawadze nazwał nowego autora „młodym człowiekiem z gorejącymi oczami”.

Poezje Stalina są interesujące z jeszcze innego punktu widzenia: wystarczy przypomnieć sobie, że Hitler był początkującym malarzem.
Być może nie jest to tylko przypadek, być może pewna wizyjność jaką odznaczają się ludzie o ambicjach artystycznych jest niezbędna do dotarcia na szczyty władzy, a być może tylko tacy ludzie, dzięki bogatej wyobraźni, są zdolni do największych zbrodni, bowiem potrafią usprawiedliwiać przed sobą wszystkie, najbardziej nawet brutalne fakty, kierując swoją uwagę ku abstrakcyjnemu "wyższemu dobru".
Nie ma na tę analogię dowodów i nigdy ich nie będzie, warto jednak wspomnieć jeszcze, że Stalin, tak jak pokonał Hitlera podczas II wojny, tak pokonał go również na niwie artystycznej: Hitlera nie przyjęto do szkoły malarskiej, podczas gdy Stalin jak już wspomniałem odniósł całkiem spory sukces poetycki.


Lektura wierszy Stalina jest przede wszystkim świadectwem tego, że człowiek nieustannie się zmienia i może pewnego dnia stać się przeciwieństwem siebie z przeszłości.
Uczciwie jednak trzeba Stalinowi przyznać, że nie są to pozbawione uroku wiersze, zapisane na dodatek bardzo wprawnym warsztatowo językiem.
Na zakończenie więc jeszcze jeden jego wiersz, tym razem opiewający księżyc.



DO KSIĘŻYCA


Na nieba drodze i meandrze
ponad zawsze zachmurzonym globem
rozpraszasz swoją srebrną wielkość
nad ciemnym ponurym płaszczem ziemi.



pochylony nad ciałem marzącym,
pozwól żeby twój uśmiech był łagodny i miły
śpiewaj kołysanki jak strumyki
dla zlodowaciałego szczytu góry Kazbek.



Pewne: on, który cierpiał represje,
który był wdeptany w pył,
wkrótce dostanie tak wielką misję
wierzę, jak Mtazminda.



Świeć na sklepieniu niebieskim,
graj wiązkami białych promieni
prześlij twoje światło, takie miękkie i równe,
nad moją ziemią ojczystą, w moich marzeniach.



moja pierś napełnia się miłością,
będę trzymał twoją rękę z radością,
i, wszyscy drżąc, widzą skarb
Świecącego na górze Księżyca.
("Iweria", nr 218, 11 października 1895)



Źródło: Romantyk i Zbrodniarz Giga Lipertaliani, 2001 Wydawnictwo Nortom. Tłumaczenie: Wojciech Żeromski.

Chodzi o to, aby umrzeć młodo, najpóźniej jak się da.
Odpowiedz
#40

Gdyby Hitler i Stalin zajęli się tylko malarstwem czy poezją, pewnie dzisiaj byliby sławni inaczej, ale chcieli oboje więcej..wciąż za mało im było..
Dzisiaj uczą o nich w szkołach, jednak nie w dobrym świetle

Człowiek nie jest stworzony do klęski... Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać..

[Obrazek: 29upzx4.gif]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości