27-12-2018, 2:12
(26-12-2018, 9:44 )hogan napisał(a): Po zastanowieniu się, uważam,(bez urazy, bo to tylko polemika) że nie masz racji co do oporu ze względu na choroby.
Mam na to kilka przykładów:
- jak by ktoś powiedział, że od tego przestanie boleć, to człowiek i własne gówno by zjadł(do tej części wrócę na koniec)
...........
Reasumując:
Jemy, bo chcemy, możemy i musimy.
Bez urazy :
bo to nie mój pogląd, ino tak zwanych naukowców, zajmujących się tym tematem.Jest zakaz nie moralny ale genetyczny , mamy i zwierzęta mają, wrodzony wstręt do zjadania swoich.
Ci co go nie mieli w dostatecznym stopniu , wymarli od chorób.
Oczywiście jest on do przełamania , w razie głodu, innych ważnych powodów.... sporadyczne jedzenie kuzynów jest ryzykowne , ale śmierć głodowa bardziej .

Krewny gatunkowy jedzony stale i przez wielu, doprowadzi do czegoś jak Kuru wspomniane wyżej .

----Więc byłaby to kwestia poświecenia i podjęcia ryzyka .

Krajowcy na Triobrandach (patrz Malinowski 'dzieła' ) Bardzo się poświęcają, zjadając kawałki krewnych , (ze względu na czas i sposób podania)
, ale nie bede opisywał , to dość obrzydliwe .







