Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
No ale w czym ja zawiniłam, skoro chciałam mieć normalną rodzinę, dzieci i dom?
Dlaczego ja mam tu być za coś obwiniana?
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Liczba postów: 965
Liczba wątków: 60
Dołączył: 15 Nov 2017
Reputacja:
91
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: z końca świata
Moją Babcię zmuszono do ślubu, takie małżeństwo zaaranżowane.
Była najstarsza z rodzeństwa i przed ślubem ledwo znała Dziadka, ale rodzice kazali. Przyszłość pokazała, że pokochała męża, był dobrym człowiekiem.
Gdy zginął w Dachau, (dowiedziała się wiele lat po wojnie), nigdy już nie wyszła za mąż. Mówiła i co z tego że ja, dzieci ojca nie będą już mieć.
Czekała na dziadka.
Dziś to nie do pomyślenia, też nie wyobrażam sobie, (choć do Niej mówiłam, że odważna była).
U mnie też była wielka miłość, nic z tego nie zostało.
Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
I tak to jest z tymi wielkimi miłościami albo z przymuszaniem. Chyba dużo zależy od szczęścia i jakie kto
ma podejście do zamążpójścia.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Liczba postów: 4,081
Liczba wątków: 31
Dołączył: 13 Sep 2016
Reputacja:
235
Płeć: Tajemnica
Lokalizacja: Na granicy
Irytuje mnie jedna kwestia. Większość z nas słysząc ślub, myśli kościelny, bo cywil y to taki be, to nie ślub.
Nie jestem za zmuszaniem, bo nic dobrego z tego nie wychodzi.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"
Liczba postów: 5,359
Liczba wątków: 46
Dołączył: 22 Mar 2018
Reputacja:
239
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Kraina latających siekier :)
Zodiak: strzelec
Pewnie wypadnę tu blado bo już od kilku dobrych w sumie lat żyję ze słowami "młoda głupia życia nie znasz" a dlaczego? Mam 27 lat, nigdy nie interesowało mnie małżeństwo. Nie dlatego, że mam siano w głowie- nigdy tak nie było. Nigdy nie skakałam z kwiatka na kwiatek. Pierwsze starcie z rodzinką miałam w wieku 18 lat, bo jak to bywa, "jesteś dorosła, czas zacząć życie- dzieci, mąż" o rany... Moja matka rozstała się z ojcem (chwała jej za to) gdy miałam 16 lat. Widząc to wszystko co działo się w domu rodzinnym i między nimi byłam zaskoczona totalnie jak zaczęto ode mnie wymagać stałego partnera dzieci bla bla bla. Postawiłam się, nie mam zamiaru spełniać oczekiwań rodzinki. Nie interesuje mnie plotkowanie o kuzynach/kuzynach którzy mają dzieci, partnerów a ja czekam nie wiadomo na co. W tym momencie połowa młodych jest już po rozwodzie, z dziećmi z wpadek. Jestem ZŁA bo ja się nie dałam w to wrobić. Mam partnera od 3 lat, już nikt nie upomina się o mój ślub. Nie potrzebuję go bo do czego? Bo rodzina chce? Czy miłość się zmienia na lepsze tylko przez głupi papierek? A ile małżeństw jest totalnie złych, niszczących a mimo wszystko ludzie w tym tkwią bo "obiecywało przed Bogiem", "bo jak to wygląda że rozwód, co ludzie powiedzą". Chore. Ale przecież żyjemy w czasach, kiedy nie można mieć własnego zdania, żyć jak MY chcemy bo jedyne co słychać to fala krytyki i bluzgów bo "w d*pach się przewraca"
Zdecydowane NIE dla małżeństwa bo rodzina naciska, każdy ma swoje życie i niech się po prostu zajmie sobą o.
Liczba postów: 64,553
Liczba wątków: 3,242
Dołączył: 06 Jul 2014
Reputacja:
753
Płeć: Kobieta
Lokalizacja: Gdynia- Orneta
Bardzo słusznie i popieram. Mnie rodzina napierała i co? I po trzech latach skończyło się rozwodem.
Teraz jestem w związku od lat bez ślubu i nie zanosi się na to abyśmy mieli się rozstać.
Ślub to głupota. A przez to potem jeszcze więcej problemów i wyciąganie wszelkich brudów przed
obcymi ludźmi, czyli przed sądem.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"