Ocena wątku:
  • 9 głosów - średnia: 2.89
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Tworzenie depresji
#11

Na studiach nie ma wstydliwych tematów i nie przypominam sobie aby kiedy było wspomniane o depresji. Chyba, że wykłady przespałam.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#12

Depresja jest chorobą, wynikającą z braku zainteresowań, niską samooceną, często poczuciu winy, braku sensu czegokolwiek - myślach samobójczych. Bywa, że poprzedzają ją pewne traumatyczne fakty, przeżycia - chociażby śmierć bliskiej osoby, nie zawsze jednak tak jest, częściej właśnie niska samoocena, brak zainteresowań. Często bywa mylona ze smutkiem, jak np. tzw. smutek jesienny, czy głęboki, długotrwały ale mijający smutek, który nie jest depresją, a właśnie stanem, jak piszesz. Niektórzy określają depresję, jako 'zaburzenie" ale wynikające z pewnych chorób np. z afektywności dwubiegunowej i tu depresji nawrotowych. 
Dawniej nie stosowało się wielu określeń, pomimo tego, że niektóre choroby już były, pewne określenia zaczęły być przyjmowane dużo później. Kwalifikowano  pewne zachowania, jako jedną i tą samą chorobę. Poza tym jeszcze do niedawna wiele chorób uważanych było za wstydliwe, były choroby psychiczne ale nie potrafiono ich rozróżnić i określić dokładnie nazwy. Kiedyś była niewielka ilość psychiatrów, najczęściej byli to neurolodzy - psychiatrzy. Do dziś większości osób psychiatra kojarzy się z "wariatkowem", czy podobnymi określeniami.
Z pewnością internet tzn. częste przesiadywanie przy nim, odcinanie się od świata,brak realnych znajomych, przyjaciół, brak hobby prowadzi do depresji.
Odpowiedz
#13

No wreszcie Amadea rozwinęła to, co mi w gardle stoi. Powstrzymywałam się tylko aby w końcu kto inny ruszył temat. ubawa2
Smutek jesienny to melancholia i rzeczywiście, ludzie często traktują taki stan jako depresję.
Napiszę Wam najważniejszą rzecz, której mnie nauczono. A w zasadzie dwie rzeczy.
1. Depresja to wymysł firm farmaceutycznych, które chcą nas faszerować lekami.
2. Firmy farmaceutyczne wmawiają Polakom depresję, by wciskać im antydepresanty, których nie potrzebują.

Z problemami trzeba się zmierzyć a nie faszerować się lekami, bo problem przez to nie zniknie a w rezultacie, leki
doprowadzą do stanu pogarszającego się pacjenta, ku uciesze firmom farmaceutycznym.

Spójrzcie na to tak, jak na alkoholizm. Alkoholik pije na początku z powodu problemów, potem dopiero się uzależnia
i nie widzi innego wyjścia, niż alkohol. Tak samo dzieje się z lekami.

Na stażu/ praktykach przyszła do mnie pacjentka, która żaliła się, że głowa ją boli, nic się jej nie chce, najchętniej
zwinęłaby się na łóżku pod kołdrą i tak przespałaby całe życie.
Dlatego ja, nie potrafiłam być psychologiem, bo nie widziałam sensu faszerowania ludzi lekami.
Najchętniej, wzięłabym taką osobę na jakieś występy kabaretowe czy nawet namówiłabym na skok z bungee.
Jestem pewna, że wtedy jej stan by minął. A psychologowie odsyłają do psychiatry a ten faszeruje lekami
i sprawa załatwiona.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#14

Przede wszystkim ani psycholog, ani psychiatra, nie są ludźmi, do których się idzie, żeby ci faszerowali pacjentów lekami. Przy pomocy psychologa, psychoterapeuty i bez tabletek można pokonać depresję, oczywiście najczęściej trwa to i kilka miesięcy. Nie wystarczy wziąć kogoś do kabaretu, czy do cyrku, żeby go wyleczyć. Poza tym człowieka dotkniętego depresją nie wyleczy się pocieszaniem, zabieraniem do kina. W zaawansowanych stadiach choroby, kiedy zaczynają się problemy ze snem, czy myśli samobójcze, są tabletki. I nie jest prawdą to, co mówisz, że leki doprowadzają do pogarszania się, czy pogłębiania choroby. Leczenie każdej choroby nie sprowadza się do łykania tabletek. Są ludzie chorzy, np z niedowładem, nie biorą tabletek, a leczenie polega na ciągłych masażach, drenażach żylnych, gimnastyce manualnej.
Masz rację - z problemami trzeba się zmierzyć i do tego jest potrzebny lekarz, psycholog, psychoterapeuta. Oni muszą tak pokierować tokiem myślenia pacjenta, żeby ten zobaczył problemy, zrozumiał i zaczął postępować według wskazówek leczącego.
Firmy farmaceutyczne chcą sprzedać jak najwięcej ze swoich towarów i jak najwięcej na tym zarobić, podobnie zresztą, jak każda inna firma. Stąd najróżniejsze reklamy o suplementach diety, antydepresantach, stąd często takie stwory, jak 3 w 1 - "będziesz dobrze spać, obudzisz się bez bólu głowy i ubędzie ci zmarszczek"  :lol: Reklamy firm farmaceutycznych podają ludziom na tacy "prawie lek" absolutnie na wszystko - czarodziejska różdżka. Poza tym, to, o czym mówiłam wcześniej - jeszcze wiele, wiele osób wstydzi się iść do psychiatry, czy psychologa, dlatego często wolą uwierzyć, że jakiś środek - do tego bez recepty, z pewnością pomoże.
Odpowiedz
#15

Myśli samobójcze, nie powstają z depresji. Jak ktoś ma myśli samobójcze, to znaczy, ze ma je od dawna i wcale
nie muszą być związane z depresją. Taka osoba jest chora psychicznie a nie, że ma stan depresyjny.
Może czasem jedno z drugim się wiązać ale to raczej są sporadyczne przypadki.
Ja uważam, że to prawda, bo ludzie jak by chcieli, to świetnie poradziliby sobie bez takich leków.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#16

To, że ludzie mają myśli samobójcze, nie znaczy, że maja je od dawna, czy "od zawsze", co sugerujesz. Są ludzie, którzy prowadzili spokojne życie, mieli rodzinę, przyjaciół, interesowali się wieloma rzeczami i nie byli chorzy psychicznie. Niedługo po śmierci np. dziecka, matka popełnia samobójstwo - nie jest chora psychicznie, nie ma depresji, a mimo to, odbiera sobie życie. Czy to znaczy, że od dawna myślała o samobójstwie, a może zaplanowała?
Nie jest prawdą, że myśli samobójcze mogą się wiązać tylko z konkretnymi chorobami psychicznymi. Kiedy komuś amputują np. rękę, a ta osoba popełnia samobójstwo, nie powiesz, że popełniła je w wyniku choroby psychicznej.
Większość lekarzy twierdzi, że depresja jest chorobą psychiczną i jednocześnie tzw. "chorobą ciała' - somatyczną. Depresji nie traktuje się jako stan ale chorobę. Przy głęboko rozwiniętej depresji najczęściej stosuje się i leki, i pomoc psychologa. 
Tak, jak mówiłam - firmy farmaceutyczne chcą sprzedać i wcisnąć ludziom wszystko i jak każda inna firma zrobić duże pieniądze.
Odpowiedz
#17

Tak jak napisałam, to są sporadyczne przypadki. W praktyce nie łączy się choroby psychicznej z stanami emocjonalnymi, jaką jest depresja. A więc jest prawdą to, co napisałam, jedynie czasem może być powiązana depresja z psychiczną chorobą, właśnie
w przypadkach o których wspomniałaś.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#18

(14-09-2018, 12:37 )hogan napisał(a):  Uznaję więc depresję za chorobą komputerową.

A co Ty o tym sądzisz?
[Obrazek: Znani_afektywni_-_Vincent_Van_Gogh_=_Depresja.jpg]
Wątpiwe czy w czasach Van Googha ludzie siedzieli przed komputerami...

W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.

Odpowiedz
#19

Jesteś pewien, że miał depresję? ubawa2
A nawet jak by i miał, to z pewnością nie była jeszcze uznana za stan chorobowy.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#20

Pewien jestem tylko śmierci.Ktoś ten obraz tak zatytłuował.
Zahaczywszy jego życiorys-pewnie ją miał.I tak miał szczęście,że umarł pod płotem.Wtedy osoby chore psychicznie zamykano w więzieniach.

W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości