No wreszcie Amadea rozwinęła to, co mi w gardle stoi. Powstrzymywałam się tylko aby w końcu kto inny ruszył temat.

Smutek jesienny to melancholia i rzeczywiście, ludzie często traktują taki stan jako depresję.
Napiszę Wam najważniejszą rzecz, której mnie nauczono. A w zasadzie dwie rzeczy.
1. Depresja to wymysł firm farmaceutycznych, które chcą nas faszerować lekami.
2. Firmy farmaceutyczne wmawiają Polakom depresję, by wciskać im antydepresanty, których nie potrzebują.
Z problemami trzeba się zmierzyć a nie faszerować się lekami, bo problem przez to nie zniknie a w rezultacie, leki
doprowadzą do stanu pogarszającego się pacjenta, ku uciesze firmom farmaceutycznym.
Spójrzcie na to tak, jak na alkoholizm. Alkoholik pije na początku z powodu problemów, potem dopiero się uzależnia
i nie widzi innego wyjścia, niż alkohol. Tak samo dzieje się z lekami.
Na stażu/ praktykach przyszła do mnie pacjentka, która żaliła się, że głowa ją boli, nic się jej nie chce, najchętniej
zwinęłaby się na łóżku pod kołdrą i tak przespałaby całe życie.
Dlatego ja, nie potrafiłam być psychologiem, bo nie widziałam sensu faszerowania ludzi lekami.
Najchętniej, wzięłabym taką osobę na jakieś występy kabaretowe czy nawet namówiłabym na skok z bungee.
Jestem pewna, że wtedy jej stan by minął. A psychologowie odsyłają do psychiatry a ten faszeruje lekami
i sprawa załatwiona.
"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"