Ocena wątku:
  • 10 głosów - średnia: 2.6
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Uzależnienie od drugiej osoby
#11

A taki przypadek: Umiera mąż a kobieta śpi z Jego zdjęciem, rozmawia ze zdjęciem... to fakt, że już obsesja ale
czy uzależnienie od tej osoby?

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#12

(21-10-2017, 10:16 )hogan napisał(a):  A taki przypadek: Umiera mąż a kobieta śpi z Jego zdjęciem, rozmawia ze zdjęciem... to fakt, że już obsesja ale
czy uzależnienie od tej osoby?

To chyba juz uzaleznienie ktore przeszło w obsesję :smutek:
Ale to smutne ,naprawde 

Chyba najgorsza rzez jaka jest ,to nieumiejetnośc pogodzenia się ze smiercia osoby która się kochało ...
Odpowiedz
#13

Na taką obsesję, nakłada się kilka czynników, jednym z nich jest to, gdy umiera ktoś niespodziewanie.
Wtedy jest najtrudniej poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, bo inaczej reagujemy gdy ktoś długo
przebywa w szpitalu a lekarze nie dają żadnej nadziei(na przykład rak) a inaczej gdy ktoś w sile wieku
ginie w wypadku samochodowym.

I teraz weźmy sobie taką osobę, która na naszych oczach umiera w szpitalu. Płaczemy i przeżywamy
wspólny dramat ale zapewne, będą też takie myśli, iż nie wyobrażamy sobie życia bez tej osoby.
Zaczynamy niszczyć samych siebie i w rezultacie, może dojść do tego, że będą dwa pogrzeby, zamiast
jednego.

A teraz przypadek wcześniejszy, kobieta śpi ze zdjęciem.
Radzi sobie. Byle jak ale radzi sobie, bo ma z kim nadal spać i z kim rozmawiać.

W moim odczuciu, drugie podejście nie jest obsesją a raczej sposób na poradzenie sobie ze stratą bliskiej
osoby.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz
#14

(21-10-2017, 10:39 )hogan napisał(a):  Na taką obsesję, nakłada się kilka czynników, jednym z nich jest to, gdy umiera ktoś niespodziewanie.
Wtedy jest najtrudniej poradzić sobie ze śmiercią bliskiej osoby, bo inaczej reagujemy gdy ktoś długo
przebywa w szpitalu a lekarze nie dają żadnej nadziei(na przykład rak) a inaczej gdy ktoś w sile wieku
ginie w wypadku samochodowym.

I teraz weźmy sobie taką osobę, która na naszych oczach umiera w szpitalu. Płaczemy i przeżywamy
wspólny dramat ale zapewne, będą też takie myśli, iż nie wyobrażamy sobie życia bez tej osoby.
Zaczynamy niszczyć samych siebie i w rezultacie, może dojść do tego, że będą dwa pogrzeby, zamiast
jednego.

A teraz przypadek wcześniejszy, kobieta śpi ze zdjęciem.
Radzi sobie. Byle jak ale radzi sobie, bo ma z kim nadal spać i z kim rozmawiać.

W moim odczuciu, drugie podejście nie jest obsesją a raczej sposób na poradzenie sobie ze stratą bliskiej
osoby.



Tak masz racje , bo co innego ,kiedy gdzies tam -wewnetrznie wedząc o chorobie ukochanej osoby ,wiesz ,że zostalo mało czasu , ale jakos ten czas starac sie spedzic razem ..Gorzej kiedy smierc przychodzi nagle ,to jest najokrutniejsze:smutek:

Ja mogę zrozumiec ,ze  jest tzw :nie radzenie sobie ze smiercią ukochanej osoby ,ale ilez mozna ?
W moim odczuciu : nie pozwalamy tak naprawde odejśc tej osobie ,w spokoju , bo ciagle ja trzymamy przy sobie ,z drugiej strony :sami jestesmy umarli za zycia :smutek:
Mozna miec ten okres załoby ,bolu ,straty , ale kiedys trzeba z tego wyjśc i zyc dalej
Odpowiedz
#15

I w takim przypadku, są dwa rodzaje ludzi:
- Ci co z tego wychodzą
- Ci co wolą taki stan

Pomijam tych, co wolą taki stan i przez to sami są martwi za życia, bo wtedy to rzeczywiście jest obsesja
i nieradzenie sobie w takiej sytuacji.
Ale gdy komuś pomaga stały stan żałoby, bo nie chce już z nikim się wiązać, to już nie jest obsesja lecz wybór.

"Tonący w kłamstwie, cynizmu się chwyta"
Hogan- Izabela
"Buzie widze w tym tenczu!"
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości