23-04-2018, 7:13
(23-04-2018, 4:29 )Siwy napisał(a): Z księdzem Bonieckim mijałem się na rynku w Krakowie. Kilka lat wstecz, bez brody jeszcze ale z kagańcem owszem
Pewnie że bym go nawet zaprosił na obiad. Ale raz się śpieszył, dwa to wątpię by z jakimś nieznajomym zechciał.
Kaganiec to on ma, znowu popadł.
Raz na sześć lat, odłożyli na chwilę i znowu. Też tak sobie myślę, czytam księdza Adama tylko, ale pomyśleć można.


