23-04-2018, 4:29
Z księdzem Bonieckim mijałem się na rynku w Krakowie. Kilka lat wstecz, bez brody jeszcze ale z kagańcem owszem
Pewnie że bym go nawet zaprosił na obiad. Ale raz się śpieszył, dwa to wątpię by z jakimś nieznajomym zechciał.
Pewnie że bym go nawet zaprosił na obiad. Ale raz się śpieszył, dwa to wątpię by z jakimś nieznajomym zechciał.


