16-04-2018, 7:41
Kiedyś w wieku może 16 lat, byłam u koleżanki, która twierdziła, że jej dom jest nawiedzony.
Jak poszłyśmy spać(spałyśmy razem), to ona cały czas do mnie: Słyszysz?! Słyszałaś jak stuknęło?!
O! Ktoś chodzi! Coś spadło! Ale rąbnęło, pewnie coś się pobiło... itd.
Ja jej na to, że to wiatr i pewnie coś wywróciło albo coś spadło... i tak jej tłumaczyłam.
Nie widziałam w tym nic nadprzyrodzonego i czasem myślę, że to tylko nasza fantazja płata nam figle.
Koleżanka, mówiła też, że nawet jak nie ma wiatru to takie rzeczy słychać.
Wzruszyłam ramionami i zaproponowałam wizytę u psychiatry,żeby przypisał jej tabletki nasenne.
Jak poszłyśmy spać(spałyśmy razem), to ona cały czas do mnie: Słyszysz?! Słyszałaś jak stuknęło?!
O! Ktoś chodzi! Coś spadło! Ale rąbnęło, pewnie coś się pobiło... itd.
Ja jej na to, że to wiatr i pewnie coś wywróciło albo coś spadło... i tak jej tłumaczyłam.
Nie widziałam w tym nic nadprzyrodzonego i czasem myślę, że to tylko nasza fantazja płata nam figle.
Koleżanka, mówiła też, że nawet jak nie ma wiatru to takie rzeczy słychać.
Wzruszyłam ramionami i zaproponowałam wizytę u psychiatry,żeby przypisał jej tabletki nasenne.


