19-09-2014, 14:46
Dla mnie samotność to nie ta, z wyboru, potrzeba wyciszenia, odizolowywania i spokoju.
To jest stan psychiczny bardzo niemiły, gdy abstrahując od ilości ludzi wokół, jestem dalej sam.
Bo nikt mnie nie zrozumie, nie mogę liczyć na wsparcie czy pozwolić sobie na chwile słabości, nawet fizycznej licząc na pomoc w takiej sytuacji.
Można do takiej sytuacji doprowadzić samemu, alienując się od ludzi, tworząc bariery psychologicznej które pozwalają być tylko na płaszczyźnie "kumpelskiej" i dalej ani kroku bo....no właśnie, bo co????
To jest stan psychiczny bardzo niemiły, gdy abstrahując od ilości ludzi wokół, jestem dalej sam.
Bo nikt mnie nie zrozumie, nie mogę liczyć na wsparcie czy pozwolić sobie na chwile słabości, nawet fizycznej licząc na pomoc w takiej sytuacji.
Można do takiej sytuacji doprowadzić samemu, alienując się od ludzi, tworząc bariery psychologicznej które pozwalają być tylko na płaszczyźnie "kumpelskiej" i dalej ani kroku bo....no właśnie, bo co????


