11-03-2018, 17:13
No wiecie co? I to ma być słynne wszystko co wymieniliście?
Jakie to słynne jak nigdy o tych rzeczach nie słyszałam :lol:
Ale za to w Ornecie, jest Idol, Mariusz Dyba
A tak poważniej, to uważam, że Orneta słynie z tego, no jeśli zgłębimy wiedzę o Ornecie, że
podczas okupowania murów przez mistrza zakonu Albrechta, Ornecka społeczność nie poddała się
lecz odpowiedzieli:
„Królowi Polski pozostajemy wierni i walczyć będziemy do ostatniego tchnienia”
Zakonnik uważał, że z tym "kurnikiem" jak nazwał Ornetę, nie będzie problemu i szybko
podbiją miasto. Aczkolwiek, jak się później okazało, miał z nimi nielada problem, bo okazali
się bardzo dobrymi wojownikami i zaproponował "ugodę" a w odpowiedzi otrzymał powyższe.
A tu ciekawostki z neta
Przy okazji warto również przypomnieć, że choć starzy ornecianie niemałą uwagę przywiązywali do obronności swego miasta to jednak na cele zbrojeniowe skąpili grosza. Nic wiec dziwnego, że arsenał miejski nie zawsze posiadał pożądaną ilość sprzętu i oporządzenia bojowego. Pochodzący z roku 1657 spis uzbrojenia znajdującego się na wyposażeniu magazynu miejskiego przedstawia się następująco:
Ale co dalej czytajcie!
Bogaci a niby biedni...
Orneta słynęła nie tylko z tego, że były w niej liczne hotele, młyny, wytwórnia piwa, pracownie wyrabiające organy, wytwórnia papierosów i wód – chłodzących, ale i z tego, że jej mieszkańcy bardzo wysoko cenili sobie spokój i bezpieczeństwo publiczne. Staroorneckie władze miejskie specjalnymi zarządzeniami zobowiązywały każdego z mieszkańców tego XIV – wiecznego grodu do podnoszenia głośnego krzyku, w wypadku, gdyby na terenie jego posesji napadnięto znienacka na jakiegoś człowieka lub chciano mu wyrządzić krzywdę.
Jedna z ustaw określała nawet obowiązującą w takich okolicznościach donośność głosu. Był on mianowicie ważny tylko wtedy, kiedy dosłyszał go najbliższy sąsiad.
Ale cwaniaki :lol:
Jakie to słynne jak nigdy o tych rzeczach nie słyszałam :lol:
Ale za to w Ornecie, jest Idol, Mariusz Dyba
A tak poważniej, to uważam, że Orneta słynie z tego, no jeśli zgłębimy wiedzę o Ornecie, że
podczas okupowania murów przez mistrza zakonu Albrechta, Ornecka społeczność nie poddała się
lecz odpowiedzieli:
„Królowi Polski pozostajemy wierni i walczyć będziemy do ostatniego tchnienia”
Zakonnik uważał, że z tym "kurnikiem" jak nazwał Ornetę, nie będzie problemu i szybko
podbiją miasto. Aczkolwiek, jak się później okazało, miał z nimi nielada problem, bo okazali
się bardzo dobrymi wojownikami i zaproponował "ugodę" a w odpowiedzi otrzymał powyższe.

A tu ciekawostki z neta

Przy okazji warto również przypomnieć, że choć starzy ornecianie niemałą uwagę przywiązywali do obronności swego miasta to jednak na cele zbrojeniowe skąpili grosza. Nic wiec dziwnego, że arsenał miejski nie zawsze posiadał pożądaną ilość sprzętu i oporządzenia bojowego. Pochodzący z roku 1657 spis uzbrojenia znajdującego się na wyposażeniu magazynu miejskiego przedstawia się następująco:
- 22 piki,
- jedna halabarda /stara/,
- dwie chorągwie,
- obcęgi,
- jeden powróz,
- sześć włóczni /starych/,
- jeden kocioł do smoły
Ponadto w magazynie znajdowało się jeszcze:
- 50 muszkietów,
- 656 dużych i małych kół,
- wielki kawał ołowiu oraz
- 5 zwoi lontu.
Jak z powyższego wynika stan uzbrojenia starych mieszczuchów Ornety był niezwykle ubożuchny. Jeszcze gorzej przedstawiał się on w świetle spisu z roku 1788. Było w tym czasie:
- 5 werbli,
- 2 kotły do smoły /stary i nowy/,
- 4 pary kajdan na nogi,
- 2 łańcuchy szubieniczne.
Ale co dalej czytajcie!

I tu aż chce się krzyknąć: skąd u licha brała się owa odporność dawnych omecian na tak liczne zakusy wroga ?
Cały dowcip polega na tym, że /na szczęście/ sprzęt bojowy miasta nie ograniczał się do owych ubożuchnych rekwizytów arsenałowych. Każdy bowiem pełnoletni mieszkaniec starej Ornety zobowiązany był sprawić sobie własny sprzęt wojenny” na własny rachunek. Bogaci a niby biedni...
Orneta słynęła nie tylko z tego, że były w niej liczne hotele, młyny, wytwórnia piwa, pracownie wyrabiające organy, wytwórnia papierosów i wód – chłodzących, ale i z tego, że jej mieszkańcy bardzo wysoko cenili sobie spokój i bezpieczeństwo publiczne. Staroorneckie władze miejskie specjalnymi zarządzeniami zobowiązywały każdego z mieszkańców tego XIV – wiecznego grodu do podnoszenia głośnego krzyku, w wypadku, gdyby na terenie jego posesji napadnięto znienacka na jakiegoś człowieka lub chciano mu wyrządzić krzywdę.
Jedna z ustaw określała nawet obowiązującą w takich okolicznościach donośność głosu. Był on mianowicie ważny tylko wtedy, kiedy dosłyszał go najbliższy sąsiad.
Ale cwaniaki :lol:


