18-02-2018, 23:25
Owszem, jednakże są też tzw. wyjadacze i trzeba być pod tym kątem, wyczulonym.
Pomagałam kiedyś, jeszcze w Gdyni takiej jednej z wielu rodzin, gdzie po czasie, dowiedziałam się, że
dwaj "synkowie", już dorośli piją na umór a matka leży w łóżku zaniedbana. Nie chodziła.
Chodziłam mimo wszystko do nich ze względu na tę matkę aż w końcu skontaktowałam się z opieką
społeczną i zabrali matkę do domu opieki, w którym zmarła ale szczęśliwa, bo czysta, umyta, najedzona
i z wymienioną pościelą a nie zasikaną jak w domu.
Pomagałam kiedyś, jeszcze w Gdyni takiej jednej z wielu rodzin, gdzie po czasie, dowiedziałam się, że
dwaj "synkowie", już dorośli piją na umór a matka leży w łóżku zaniedbana. Nie chodziła.
Chodziłam mimo wszystko do nich ze względu na tę matkę aż w końcu skontaktowałam się z opieką
społeczną i zabrali matkę do domu opieki, w którym zmarła ale szczęśliwa, bo czysta, umyta, najedzona
i z wymienioną pościelą a nie zasikaną jak w domu.


