18-02-2018, 14:03
O ile dobrze pamiętam, 30% renty /emerytury mieszkańca była na jego własne potrzeby. Tylko zaznaczyć muszę, że to mogły być np. pampersy, ubrania, papierosy, słodkości, żywność, kawa, herbata, itd. Niektórzy sami dysponowali swoimi pieniędzmi, innym osoby pierwszego kontaktu (pracownicy) lub socjalne. Tak to wyglądało ogólnie. Jeśli osoba miała duży dochód i nie wydawała wszystkiego, pieniądze były trzymane w depozycie i pobierane. Kiedy umierała, rodzina zgarniała co zostało. Przeważnie nie było tego wiele, ale zdarzały się przypadki że i po kilkadziesiąt tysięcy. 14 lat temu można było mieszkanie za tyle kupić. Przykre w tym wszystkim jest to, że często rodzina "zapomina" o krewnym, ale kiedy ten umiera, nagle dostaje olśnienia, szczególnie kiedy pieniądze zostały.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"


