18-02-2018, 1:20
Przez kilka lat pracowałam w Domu Pomocy Społecznej dla psychicznie chorych. Specyficzne środowisko. 100 mieszkańców, większość świadoma, ale w różnym stopniu. Nie był to typowy dom spokojnej starości. Raz w roku organizowany był zjazd rodzin. Szczerze, nie lubiłam tego dnia, bo dla większości podopiecznych były to przykre chwile. Dlaczego? Dlatego, że rodziny o nich zapomniały. Liczył się depozyt po śmierci.
Oczywiście nie zawsze tak jest. Tylko Ci bliscy co odwiedzają, biorą na święta, wakacje, takich jest mniejszość.
wszystko zależy od danego przypadku, sytuacji.
Gdybym musiała umieścić bliską mi osobę w takiej placówce, odwiedzałabym ją jak najczęściej i byłabym w stałym kontakcie.
Poczucie winy, chyba zawsze będzie, mniejsze lub większe i to u obu stron.
Oczywiście nie zawsze tak jest. Tylko Ci bliscy co odwiedzają, biorą na święta, wakacje, takich jest mniejszość.
wszystko zależy od danego przypadku, sytuacji.
Gdybym musiała umieścić bliską mi osobę w takiej placówce, odwiedzałabym ją jak najczęściej i byłabym w stałym kontakcie.
Poczucie winy, chyba zawsze będzie, mniejsze lub większe i to u obu stron.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"


