11-02-2018, 12:12
Co mnie wkurza? Klienci.Stara baba po 60-tce przy ladzie pyta mi sie co moze ugotowac z miesa wolowego ,a skad ja mam wiedziec ,ja panna z kotem zywiaca sie słoikami i whiskasem? To ze pracuje przy miesie nie znaczy ze umiem to mieso ugotowac ! Nie znosze tak zwanych "plasterkowiczów" (wybacz Hogan :wink: ) 5 kg ser musisz wyciagnac z lady połozyc na krajalnicy pokroic piec plasterków sciagnac te piec kilo z krajalnicy zawinac w folie zeby nie sechł i wsadzic do lady i tak przez caly dzien ,a juz po 3 godzinach rak nie czujesz i to wszystko dla 5 plasterkow ... Wkurzaja mnie klienci ktorzy wymagaja mojej znajomosci skladnikow kazdej wedliny w asortymencie jest ponad 300 rodzajow wedlin ! Wkurzaja mnie klienci ktorzy nie orientuja sie w naszej polskiej rzeczywistosci ,to nie czasy PRL-u gdzie panie na miesie miala wykrztalcenie zawodowe masarskie i wszystko (prawie) wiedziala ze szkoly ,teraz za lada stoi krawcowa, ksiegowa,dziewczyna po liceum lub po podstawowce jakiez one moga miec pojecie o miesie i wedlinach ?. Wkurzaja mnie klienci ktorzy nie traktuja mnie jak czlowieka tylko jak automat ,nieprzyjemnie babska ktore w sklepie robia sztuczny tłok ,stare prókwy na emeryturach ktore na zakupy przychodza w godinach szczytu kiedy ludzie pracujacy wychodza z pracy i wtedy moga zrobic zakupy a te mumie wtedy ładuja sie do sklepu w ten najwiekszy bałagan i jeszcze wybrzydzaja ( A ktora wedlinka jest bez konserwantow? ) ZADNA nie ma wedlin bez dodatkow ! Wszystko ma w sobie trucizne ! A ta marudzi 15 min i na koniec bierze 3 plasterki salcesonu za 6 zł
Doprowadzaja mnie do bialej goraczki klienci ktorzy właza do sklepu na 3 min przed zamknieciem a chca "tylko" po 5 plasterkow z kazdej wedliny i sera ! Sprzedawac tez czlowiek jak kazdy spieszy sie do domu ,sprzedawac nie siedzi za biurkiem i za minute wrzuci papiery do szuflady i juz jest gotowy do wyjscia ,sprzedawaca jeszcze musi posprzatac dokladnie swoje stanowisko pracy zwłaszcza w spozywce a to nie trwa 5 min a sa tacy złosliwi ze ci jeszcze krajalnice na koniec zabrudza galaretami salcesonami i smierdzacymi serami.Przerazaja mnie klienci ktorzy miela mieso w sklepach
nigdy bym tego nie zrobila w sklepie
nie domyte maszynki do miesa toz to najgorsze zrodlo zarazków !
Lubie klientow usmiechnietych,rozumiejacych ze praca za lada to ciezka harówa za marne grosze nie zadko po 12 godzin bo ludzi do pracy brak
Szanujmy sie nawzajem a i klient bedzie zadowolony i sprzedawac mnie nerwowy.
Doprowadzaja mnie do bialej goraczki klienci ktorzy właza do sklepu na 3 min przed zamknieciem a chca "tylko" po 5 plasterkow z kazdej wedliny i sera ! Sprzedawac tez czlowiek jak kazdy spieszy sie do domu ,sprzedawac nie siedzi za biurkiem i za minute wrzuci papiery do szuflady i juz jest gotowy do wyjscia ,sprzedawaca jeszcze musi posprzatac dokladnie swoje stanowisko pracy zwłaszcza w spozywce a to nie trwa 5 min a sa tacy złosliwi ze ci jeszcze krajalnice na koniec zabrudza galaretami salcesonami i smierdzacymi serami.Przerazaja mnie klienci ktorzy miela mieso w sklepach
nigdy bym tego nie zrobila w sklepie
nie domyte maszynki do miesa toz to najgorsze zrodlo zarazków ! Lubie klientow usmiechnietych,rozumiejacych ze praca za lada to ciezka harówa za marne grosze nie zadko po 12 godzin bo ludzi do pracy brak
Szanujmy sie nawzajem a i klient bedzie zadowolony i sprzedawac mnie nerwowy.


