17-01-2018, 13:00
Ludzie są świetni. Przed budynkiem szpitalnym fajczy aż dym wychodzi mu uszami i nosem. Następnie udaje się do pana doktora i narzeka na zdrówko. Tylko co opuści progi szpitalne, sięga po kolejnego papieroska żeby sobie z błogością zakurzyć. Takie syzyfowe prace, leczenie i trucie, trucie i leczenie.


