07-01-2018, 22:57
Trudny temat od zarania dziejów, konfrontacyjny ale też warty uwagi. 
Moje zdanie, może moralne a może i nie, bo w zasadzie, kto tę moralność ustala, kościół?
Ci to niech wpierw sami naprawią swoją moralność a potem niech wezmą się za innych ludzi a że to
nigdy nie nastąpi, więc ode mnie wara co robię.
To tak na wstępie a teraz napiszę jak było u mnie i jak ja to widzę.
Po pierwsze- seks zawsze może poczekać, tak uważam i tak też sama zrobiłam.
Seks to hormony nad którymi potrafimy zapanować. Dziś młodzież daje upust hormonom, idąc
do łóżka nie patrząc z kim, ważne aby tylko "sobie ulżyć".
Z tego jak wiemy, skutki mogą być opłakane albo też, uda się i skończy tylko na seksie.
Dlatego ja, stanowczo odradzam seksu zanim nie zdecydujemy się na wspólne życie z tą drugą osobą.
Uważam też, że do 18- go roku życia, bez względu na to co o tym sądzi nasze dziecko, to nadal jest dziecko.
I powinno chować się przy rodzicach. Jeśli jednak zdecyduje się powiedzmy na oddzielne życie już w wieku
16 lat, to niech idzie ale niech nie oczekuje, że od tej pory rodzice będą harowali na dwa domy.
Jak wpadną, to niech sami sobie radzą i niech później choćby po latach, plują sobie w brodę, że zmarnowali sobie życie, bo
na początku będą czuli się jak w bajce ale przyjdzie dzień, gdzie nadejdzie poród, pieluchy, choroby dziecka, opieka a przy tym
jeszcze czas na pracę i utrzymanie domu.
Być może sobie poradzą i czego życzę z całego serca takim młodym parom ale niech się nie żalą, jak coś pójdzie nie tak.
Mogą też się później rozstać, nic mi do tego i w takiej sytuacji, przyjmę znów moje dziecko pod swój dach ale nie oznacza
to, że nie poniesie przez to konsekwencji. Od tej pory nie byłoby już schadzek i wpadek i takie dziecko, musiałoby
w pełni dostosować się do moich warunków a więc na wspólne utrzymywanie domu.
Ślub dla mnie nie jest istotny, mogą żyć bez ślubu ale muszą widzieć i chcieć stanowić jedność i parę.
Dodam, że w moim przypadku nic nie było mi wmawiane, robiłam co chciałam i takie samo podejście mam do syna.
W tym roku kończy 26 lat, jest przystojny i od dziewczyn nie może się opędzić ale jak do tej pory, nie w głowie mu
wspólne życie z kobietą czy zakładanie rodziny. Chyba więc dobrze go wychowałam na moich racjach.

Moje zdanie, może moralne a może i nie, bo w zasadzie, kto tę moralność ustala, kościół?
Ci to niech wpierw sami naprawią swoją moralność a potem niech wezmą się za innych ludzi a że to
nigdy nie nastąpi, więc ode mnie wara co robię.
To tak na wstępie a teraz napiszę jak było u mnie i jak ja to widzę.
Po pierwsze- seks zawsze może poczekać, tak uważam i tak też sama zrobiłam.
Seks to hormony nad którymi potrafimy zapanować. Dziś młodzież daje upust hormonom, idąc
do łóżka nie patrząc z kim, ważne aby tylko "sobie ulżyć".
Z tego jak wiemy, skutki mogą być opłakane albo też, uda się i skończy tylko na seksie.
Dlatego ja, stanowczo odradzam seksu zanim nie zdecydujemy się na wspólne życie z tą drugą osobą.
Uważam też, że do 18- go roku życia, bez względu na to co o tym sądzi nasze dziecko, to nadal jest dziecko.
I powinno chować się przy rodzicach. Jeśli jednak zdecyduje się powiedzmy na oddzielne życie już w wieku
16 lat, to niech idzie ale niech nie oczekuje, że od tej pory rodzice będą harowali na dwa domy.
Jak wpadną, to niech sami sobie radzą i niech później choćby po latach, plują sobie w brodę, że zmarnowali sobie życie, bo
na początku będą czuli się jak w bajce ale przyjdzie dzień, gdzie nadejdzie poród, pieluchy, choroby dziecka, opieka a przy tym
jeszcze czas na pracę i utrzymanie domu.
Być może sobie poradzą i czego życzę z całego serca takim młodym parom ale niech się nie żalą, jak coś pójdzie nie tak.
Mogą też się później rozstać, nic mi do tego i w takiej sytuacji, przyjmę znów moje dziecko pod swój dach ale nie oznacza
to, że nie poniesie przez to konsekwencji. Od tej pory nie byłoby już schadzek i wpadek i takie dziecko, musiałoby
w pełni dostosować się do moich warunków a więc na wspólne utrzymywanie domu.
Ślub dla mnie nie jest istotny, mogą żyć bez ślubu ale muszą widzieć i chcieć stanowić jedność i parę.
Dodam, że w moim przypadku nic nie było mi wmawiane, robiłam co chciałam i takie samo podejście mam do syna.
W tym roku kończy 26 lat, jest przystojny i od dziewczyn nie może się opędzić ale jak do tej pory, nie w głowie mu
wspólne życie z kobietą czy zakładanie rodziny. Chyba więc dobrze go wychowałam na moich racjach.


