23-11-2017, 12:47
Z tym CEPiK pewnie było jak zwykle.
Przyjaciel misia dostał intratne zlecenie, tzw. publiczne, żeby zarobić a się nie narobić zatrudnił podwykonawców.
Ci zrobili co mogli, albo ile im się chciało i wyszło, jak wyszło. A wystarczy obciążyć zleceniobiorcę kosztami, jakie wynikają z wadliwie działającego systemu i kosztami jego poprawy. Kolejni zleceniobiorcy się zastanowią zanim coś wezmą.
Przyjaciel misia dostał intratne zlecenie, tzw. publiczne, żeby zarobić a się nie narobić zatrudnił podwykonawców.
Ci zrobili co mogli, albo ile im się chciało i wyszło, jak wyszło. A wystarczy obciążyć zleceniobiorcę kosztami, jakie wynikają z wadliwie działającego systemu i kosztami jego poprawy. Kolejni zleceniobiorcy się zastanowią zanim coś wezmą.


