07-11-2017, 8:16
Z tym wierzącym niepraktykującym to jest jak w tej anegdocie
Na stołówce:
- Antek, ty jesz kiełbasę? Przecież mówiłeś, że jesteś wegetarianinem.
- No bo jestem, tyle, że niepraktykującym.
Bonaparte, jeszcze nie spotkałem niewierzącego, praktykującego. Jeżeli taki idzie do kościoła, to raczej po to żeby móc sobie później podrwić z ludzi w kościele, albo szuka czegoś przeciwko księdzu.
Wiara, to moim zdaniem też nie do końca osobista sprawa.
Na stołówce:
- Antek, ty jesz kiełbasę? Przecież mówiłeś, że jesteś wegetarianinem.
- No bo jestem, tyle, że niepraktykującym.
Bonaparte, jeszcze nie spotkałem niewierzącego, praktykującego. Jeżeli taki idzie do kościoła, to raczej po to żeby móc sobie później podrwić z ludzi w kościele, albo szuka czegoś przeciwko księdzu.
Wiara, to moim zdaniem też nie do końca osobista sprawa.


