29-10-2017, 10:35
W wielu miejscach, myślę że może z biedy wprowadzają takie zwyczaje, bo dzieciaki, mają okazję zjeść
dobrego cukierka. No bo po co? Jak byłoby stać, to przecież lepszym wyjściem jest, iść do sklepu i kupić
samemu, niż chodzić i żebrać. A skoro chodzą i żebrzą, to widocznie nie stać ich na takie słodycze.
Ja tam nie żałuję, dam, ile mam, tylko ta ciągła nerwówka aż do północy następnego dnia. Dosłownie 5 minut
przed północą jeszcze do mnie zadzwonili.
dobrego cukierka. No bo po co? Jak byłoby stać, to przecież lepszym wyjściem jest, iść do sklepu i kupić
samemu, niż chodzić i żebrać. A skoro chodzą i żebrzą, to widocznie nie stać ich na takie słodycze.
Ja tam nie żałuję, dam, ile mam, tylko ta ciągła nerwówka aż do północy następnego dnia. Dosłownie 5 minut
przed północą jeszcze do mnie zadzwonili.


