04-10-2017, 22:24
Ciekawe.
Tak się akurat składa,że często serwisuje miejskie ujęcie wody.
W małych miastach wodę czerpie się ze studni wierconych na głębokość 30 metrów.
Nawet dodawanie podchlorynu sodu to tylko formalność na papierze.
Przy najbliższej okazji zapytam laborantkę,czy badając wodę zauważyła w niej oprócz żelaza jakieś ślady plastiku.
Tak się akurat składa,że często serwisuje miejskie ujęcie wody.
W małych miastach wodę czerpie się ze studni wierconych na głębokość 30 metrów.
Nawet dodawanie podchlorynu sodu to tylko formalność na papierze.
Przy najbliższej okazji zapytam laborantkę,czy badając wodę zauważyła w niej oprócz żelaza jakieś ślady plastiku.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.


