02-10-2017, 11:16
Też nie lubię jak etykietą wagową zaklejają worek. Z koszykami nie mam problemu, bo biorę małe.
Na takie Grażyny i erotomanów nie ma rady. Ostatnio byłam światkiem jak klienta skomentowała zimne dłonie kasjerki, że niby ktoś ją słabo grzeje. :dashi:
Z krojeniem raczej nie mam problemu, kupuję niewiele, ale zauważyłam jedną zasadę. Jak człowiek powie ile chce, to ukroją przeważnie dobrze, ale jak mówię, że chcę 20 plasterków, to jakby mogła, plaster miałby grubość 1 cm. Nie zawsze też ekspedientka "usłyszy", że plasterki mają być cienkie.
Z czekaniem aż klient spakuje zakupy, różnie bywa. Przeważnie czekają lub spychają zakupy (dając do zrozumienia żeby szybciej się zbierał), ale bywa jak napisał jozekkg.
Denerwują mnie komentowanie, że biorę "śmierdzący" ser albo, że biorę tylko cztery ziemniaki.
Na takie Grażyny i erotomanów nie ma rady. Ostatnio byłam światkiem jak klienta skomentowała zimne dłonie kasjerki, że niby ktoś ją słabo grzeje. :dashi:
Z krojeniem raczej nie mam problemu, kupuję niewiele, ale zauważyłam jedną zasadę. Jak człowiek powie ile chce, to ukroją przeważnie dobrze, ale jak mówię, że chcę 20 plasterków, to jakby mogła, plaster miałby grubość 1 cm. Nie zawsze też ekspedientka "usłyszy", że plasterki mają być cienkie.
Z czekaniem aż klient spakuje zakupy, różnie bywa. Przeważnie czekają lub spychają zakupy (dając do zrozumienia żeby szybciej się zbierał), ale bywa jak napisał jozekkg.
Denerwują mnie komentowanie, że biorę "śmierdzący" ser albo, że biorę tylko cztery ziemniaki.
"To, co dajesz, Momo, pozostaje twoje na zawsze;
to, co zachowujesz, jest na zawsze stracone!"


