24-09-2017, 3:36
Kilka razy pomogłem.Raz to facet zanurkował głową w zaspę i tak już dość bezwładnie leżał.
Ale złapał oddech, przetrzeźwial i po kilkunastominutowym odpoczynku na ławce bez obaw go puściłem w dalszą drogę do domu.
Szedł normalnie, kilka bloków od miejsca chwilowego przyziemienia.
Ludzie go mijali a gostek by się udusił normalnie.Byl siny i omdlały.
Natomiast przed jedną tarnowską przychodnią siedział sobie na pozór pijany facet, obserwowali go ze śmiechem pracownicy owej.
Tzn pielegniarki z rejestracji, lekarka, pacjenci.Dopiero ktoś wezwał Straż miejską gdy zleciał z ławeczki. Już zmarł, po prostu łapał go zawał, szedł do lekarza.
Natomiast rozumiem awersję do pomagania pijanemu, można oberwać w dziób czasem.Zatem to jest sprawa indywidualna również zależna od sytuacji.
Ale złapał oddech, przetrzeźwial i po kilkunastominutowym odpoczynku na ławce bez obaw go puściłem w dalszą drogę do domu.
Szedł normalnie, kilka bloków od miejsca chwilowego przyziemienia.
Ludzie go mijali a gostek by się udusił normalnie.Byl siny i omdlały.
Natomiast przed jedną tarnowską przychodnią siedział sobie na pozór pijany facet, obserwowali go ze śmiechem pracownicy owej.
Tzn pielegniarki z rejestracji, lekarka, pacjenci.Dopiero ktoś wezwał Straż miejską gdy zleciał z ławeczki. Już zmarł, po prostu łapał go zawał, szedł do lekarza.
Natomiast rozumiem awersję do pomagania pijanemu, można oberwać w dziób czasem.Zatem to jest sprawa indywidualna również zależna od sytuacji.


